piątek, 10 kwietnia 2009

Z życzeniami


Miśka była zawiedziona, że nie dostałam farb do malowania jaj. Zaparłam się, że do hipermarketu nie pojadę za chiny ludowe, bo mnie naciągnie na to i owo. W ogóle nie lubię hipermarketów, a już z nią zwłaszcza! Nie pojechałam, Przedziwna, po szybkiej kawie u niej, podrzuciła nas pod sklep papierniczy w centrum, bo tam rzeczone farby musiały być. Figa z makiem. Były natomiast kolorowe folie, które w sekund trzy we wrzątku czynią z jaj cuda. Nabyłam je, jak i kolowankę "zdużokartekmamusiu", zeszyt w kratkę i nowe kredki progresso. Dziecko wyszło zadowolone, ja nie. Bardzo chciałam malować, ale było już po piątej, matka wystraszona dzowniła, że auto stoi, a nas nie ma, to gdzie, co, po co, dlaczego? I w ogóle jakoś tak - nic mi się już nie chciało!
Wracając z centrum przez dzielnię, chłonęłam każdy szczegół tych przecudnych kamienic, na przemian z wysłuchiwaniem dziecka furczącego, że chodzenie jest durne. Naprawdę miałam ochotę szrpnąć ją za rękę, zmienić się w potwora i wycedzić... To jest tylko kilka kroków, dżizaskurwajapierdolę! Tłamsząc emocje pokazywałam cudeńka, lwy, aniołki, kwiaty.
- Tego się nie widzi siedząc w jadącym samochodzie, kochanie. - Mowiłam spokojnie, by uciszyć wkurwa ciskającego mi się na pysk.
- A te aniołki kiedyś żyły? - Zapytała.
- Nie. Tak, jak twoje namalowane obrazki są tylko obrazkami i nie żyją. Są po to, żeby było ładnie.- Wkurw malał.
- Ty nic nie rozumiesz. Te aniołki są przyklejone, wcale nie namalowane. To ktoś je tam na zawsze przykleił? - Małe oczy wbiły się w moją twarz.
- To są rzeźby, jak z plasteliny, którą też przyklejasz na przykład do parapetu, prawda? - Zajrzałam w skupione na mnie źrenice. Za chwilę odleciały, ominęły mnie i wbiły się dzieś w niebo.
- Aha, to to są takie aniołki z plasteliny na domkach? - Zapytała wróciwszy z dalekiej podróży po zwojach mózgowych.
- Takie. - Odpowiedziałam. Innym razem jej wytłumaczę, na czym polega różnica, bo doszłyśmy już do domu rodziców, co przypieczętowałam ulgi westchnieniem.
Wieczorem w domu Miśka strzeliła focha, że nie ma farb, tylko jakieś folie. Przecież ona chce malować i "obiecałaś"!
- Ale nie było, pytałam przy tobie. - Słowo, miałam ochotę rzucić się na podłogę i mieć atak epilepsji. Machać kończynami odganiając od siebie robactwo. A ona mnie zaskoczyła, bo gdy już miałam na ustach odpowiedź na kolejny atak, uśmiechnęła się i rzekła:
- No to zróbmy te jajeczka, mamusiu.
Zrobiłyśmy. Wszystko jest git majonez, tylko dlaczego nie opuszcza mnie niepokój wewnętrzny. Jakby coś miało się stać. Nienawidzę tego uczucia, boję się go. Cóż, poczekam, los i tak lubi mnie zaskakiwać i stawiać przede mną wyzwania.

Fota sie nie udała, ale kolejne nie chciały wejść do kompa, który mszycą obrósł. Może jutro go odrobaczę, jeszcze nie wiem.

Życzę Wam wesołych, przemiłych, beztroskich Świąt. Niech Was jajo prowadzi:)))

13 komentarzy:

  1. Znamy, znamy ściemkę-łatwiznę pt "jajka Faberge" ;-) Piekne wychodzą!
    Spokojnych i radosnych świąt całej Twojej rodzinie życzymy :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. I wzajemnie Athi:) I nic się nie zdarzy. Złego znaczy, ok? Nic a nic, a kysz!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja na skumanie piękna aniołków czekałam trzydzieści lat z hakiem, więc wiesz.. :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kasik, masz prawdu, precz:))) Łzę otarłszy.

    Sze, kto płacze w piątek, śmieje się w niedzielę, czyli święta będą w dechę, nie?

    Dziekuję za życzenia, dziewczynki:))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Wesołych, Athina :-)

    Za moich dziecięcych czasów to tylko cebula i buraki były :-))), więc jaja wychodziły monotematyczne w kolorach. Ale też był ubaw.

    OdpowiedzUsuń
  6. Te koszulki kupowalam jak tylko przylecialam tutaj 24 lata temu, bo wtedy tez musialam robic pisanki. Potomkowi sie to tez nie bardzo podobalo, a teraz to w ogole olewa. A ja mam za to pisanki drzewniane:)))
    Wesolych Swiat!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdrowych i wesołych Swiat Dotka dla Waszej calej rodzinki, dla Miski mokransego dyngusa (lecz nie do przesady, coby sie kruszynka nie przeziebila)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja twardo w cebulę wsadzam ;-)
    Ale ostatnie dwie koszulki mi zostały, więc też zrobię.

    OdpowiedzUsuń
  9. ja też w cebulę.
    Młoda jednak zapowiedziała że wyskrobie coś :)
    Wesołcyh;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wesołych Świąt i dużo odpoczynku i dobrego jedzenia!!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. We Warszawie trochę tych aniołków też jest, chociaż małowato, jak na mój gust.
    Wesołych świąt!

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziękuję za życzenia i Wam jeszcze raz wszystkiego najlepszego:)))

    OdpowiedzUsuń
  13. A zając będzie z Tobą i z Wami wszystkimi!

    OdpowiedzUsuń