wtorek, 14 kwietnia 2009

O wackach.

Rozmowy o wackach przy świątecznym stole sprawiły, że podły nastrój, przynajmniej na czas wizyty u przyjaciółek prysł. Grono było to samo, co zazwyczaj.
Wacki, jako wdzięczny temat w lany poniedziałek, pojawił się zaraz po obiedzie. Najpierw krótko rozmawialiśmy o pedofilii, że się szerzy i jest bulwersująca, o ekshibicjonistach i od nich przeszliśmy do wacusiów.
Syn Marysi, Piotrek był prześlicznym dzieckiem, dlatego często brano go za dziewczynkę. Kiedyś w parku starsza kobieta zapytała:
- Jak masz na imię dziwczynko?
- Ja mam wacka.- Odpowiedziało dziecko.
- Co, masz na imię Wacuś? - Nastawiła ucha, pewnie głucha jak pień.
- Nie, ja jestem Piotrek i mam wacka, o! - Chłopak zsunął spodnie i majtki, żeby uświadomić kobietę.
Innym razem prosił ojca, żeby pokazał mu swojego wacka.
- No pakaż mi tatuś twojego wacusia. - Prosił.
- Nie ma, uciekł do lasu. - Odganiał go ojciec.
Ale razu pewnego ojciec nie wstał tak wcześnie, jak dziecko i Piotrek zajrzał mu w majty. Uradowany pobiegł do matki i krzyczał:
- Jest wacek! Wcale nie uciekł do lasu, jest, widziałem!
Zygmunt wysłuchał Marysi i jął opowiadać, jak będąc siedmiolatkiem, ganiał z kolegami po podwórku i nagle podjechał do nich na rowerze facet w płaszczu. Zaproponował interes.
- Wy mi pokażecie wasze wacki, ja wam mojego i za to dam wam latarkę.
- Latarka w tamtych czasach dla łebka, to było coś, - snuł opowieść. - Nie zastanawialiśmy się długo, zdjęliśmy gacie i wywaliliśmy fiuty. On wyjął swojego, schował i odjechał. Kutas, nie dał nam tej latarki.
- No to ubiłeś interes życia! - Skwitowała Przedziwna. Dostałam takiego ataku śmiechu, że wtuliłam głowę w ramię Wiesi, również niemalże się pokładającej.
- Patrz, skurwił się za latarkę, której na oczy nie zobaczył. - Zanosiła się Wiesia.
- Od małego nie zapowiadał się na biznesmena. - Rzęziłam.
Jednocześnie przypomniały mi się lata dzieciństwa. Pokaż mi, to ja pokażę tobie. Ekshibicjonistów widywało się w parku i nazywało zboczeńcami, darło ryja, a oni uciekali w pośpiechu. Moi rodzice nie trzęśli tak tyłkami o mnie, jak ja obecnie o moją córkę.
- A właśnie, dawno nie widziałam zboczeńca. - Zagaiłam.
- Są, są! Jesienią koleżanka zaciągnęła mnie do siebie na działkę, bo tam taki jeden staje za płotem i wyciąga interes. - Powiedziała Marysia. - Wrzasnęłam do niego, że czym się chwali, wstydzić się powinien takiego wróbelka, zdechlaka pokazywać. Podobno teraz jest spokój.-
Uśmiechneliśmy się wszyscy, bo to jest przecież najlepsza metoda na ekshibola.
Może i Wy macie wesołe anegdoty z wacusiami?

21 komentarzy:

  1. ja to na odwrót, byłąm chłopczykiem - płaska, krótkie włosy, dziurawe spodnie i piłka nozna...

    protestuje przeciwko mówieniu chłopco, że maja Wacka - to jest penis.
    nie mozna mowić dzieciom, że penisy są albo ich nie ma, bo to może zaburzyc ich pozytywne myslenie o własnej płci
    pedagog ze mnie wylazł...

    OdpowiedzUsuń
  2. Znalam jednego Wacka i miał całkiem fajnego wacka, ale sam w sobie to był straszny fiut.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja protestuję przeciwko penisowaniu i pochwowaniu u dzieci ;-)
    Nie wyobrażam sobie, żeby córka Lindy z filmu "Tato" powiedziała, że rudemu "złamała penisa"! Ona mu złamała fiuta i tyle :-))))

    OdpowiedzUsuń
  4. no anegdoty to nie znam.W naszym parku koło szkoły był taki jeden.W szarym prochowcu i kapelutku.Zza drzewka pokazywał nagle;).
    Taki nieśmiały jakiś był;)
    Eh,to byli czasy;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bea, a tam, penis jest potem, najpierw jest wacuś, fiutek, siusiak. Tato, jak tato, nie umiał dziecku odmówić, to powiedział, że wacuś w lesie.

    Lorenza, bo te fiuty często maja fajne wacki;))))

    Sze, co fakt, to fakt. Albo w "Dniu świra" myję uszy z omiataniem trzy razy (czy cztery) i fiuta. Penis by mi nie pasował.

    OdpowiedzUsuń
  6. tuv, typowy ekshibol. Nieszkodliwy. Ale póki nie urosłam, bałam się ich jak ognia.

    OdpowiedzUsuń
  7. ja też.Ale kiedy koleżanka z klasy weszła i rzekła - był jak zwykle i ja mu rzekłam PHIIIIII widziałam większe,się facet zmył i wiecej go tam nie widziałyśmy.
    Na szczęscie.
    Ale boję się o Młodfą,bo wiadomo nigdy nie wiez,na co się natknie

    OdpowiedzUsuń
  8. chodzi o to, żeby nie wmawiac dziecku że penisy, czy siusiaki znikają!

    Szehera, ja pani od seksu jestem i mam inne zdanie wybacz:0 ale na filmie to trzeba mówic inaczej, zgadzam się, nawet trzeba mówic ch.j

    OdpowiedzUsuń
  9. O wackach to można by doktorat napisać, one są jak alieny - każdy inny. I zauważyłam jeszcze jedną zależność - im właściciel bardziej się puszy, lansuje i udaje, co to nie on, tym wacuś mniejszy. sad but true....

    OdpowiedzUsuń
  10. tuv, zwłaszcza teraz, jakos agresywniej jest.

    Bea, rozumiem, na pewno masz rację. Czyli trza stanowczo, nie pokażę ci mojego wacka, bo jestes za mały? Naprawdę nie wiem, jak powinien się zachować rodzic na zdecydowaną prośbę o pokazanie interesu.

    Kredi, aaaa, to insza inszość:)))

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja raz wlazłam na ekshibicjonistę :-)))
    Trzaskający mróz,wieczór, ja z psem na sznurku poginam ścieżką obok torów kolejowych i widzę, że po nasypie gramoli się jakaś postać. Myślałam, że jakiś pasażer na skróty lezie. A szłam w jego stronę. A on mi nagle ŁUP! Okazuje tego walora. Ja tak patrzę na niego i pierwsze co mi się wyrwało to "a nie zmarznie panu???", no bo ja tu w czapce kominiarce, szalik, kurtka a ten z tym biednym fiuciną na tym mrozie. Facet cos wybąkał i uciekł :-))))

    Chyba się zawstydził.

    OdpowiedzUsuń
  12. Daisy, aaaahahahahaha! Ale, że to instynktu samozachowawczego nie posiada, tom dziwna:))))

    OdpowiedzUsuń
  13. Athina, no ja nie wiem :-))) Ja bym wacka na mróz nie wystawiła, bo byłby mi żal.

    I można zapalenia cewki moczowej dostać :-)))

    Co dziwne, facet był zupełnie nieszkodliwy, a ja nie odczułam strachu ani przez chwilę, może dlatego, że owczarkę niemiecką prowadziłam na tym sznurku.

    OdpowiedzUsuń
  14. Daisy, toś mi moją Franię kaukaską przypomniała, moją pierwszą córunię. Ta damesą była niewątpliwą, ale w takich sytuacjach, jak opisałaś, zmieniała się w oszołoma. Fiut byłby nadgryziony jak nic.

    W sumie, to te ekshibole jakoś tak łagodnie nas, jako dzieci wprowadzały w świat zagrożenia płynącego ze strony zboczeńców. Bezboleśnie, a jednak dawali do zrozumienia, że dziwny jest ten świat.

    OdpowiedzUsuń
  15. Daisy on krioterapie robil:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Athina, prawdę piszesz. Jeszcze rodzice przestrzegali, zeby z kims obcym nie iść do piwnicy, czy w jakieś ustronne miejsce. I to też dawało do myślenia.

    Beata, krioterapią mnie zabiłaś :-)))
    Już starożytni Czechosłowacy głosili prawdę, że w zimnej wodzie i na mrozie to staje jedynie kaczorowi :-))) Bez obrazy Prezydenta, tym razem o PTAKU mówię :-)))

    OdpowiedzUsuń
  17. Daisy-> A Ty myslisz, ze ten prezydent ma kaczora?
    Ja to chyba bede musiala notke napisac o wackach, bo mialam kilka zabawnych sytuacji, ale nie mam weny.

    OdpowiedzUsuń
  18. Stardust, ja nie wiem, czy chcę wiedzieć, co ma Prezydent :-)))

    Wiem,że bywszy premier ma kota i mamusię.
    I już samo to przejmuje mnie lękiem.

    OdpowiedzUsuń
  19. ale ma też juz swoje własne konto bankowe...

    OdpowiedzUsuń
  20. Umarłam ze śmiechu. Wielkie dzięki Athino i wszystkim komentatorom za poprawienie mojego podłego dziś humoru.

    OdpowiedzUsuń
  21. A ja jestem ekshibicjonista i wcale nie uciekam od wrzaskow-nadal trzymam kutasa i jaja na wierzchu i sobie wale tak dlugo az sie nie spuszcze-heheheh.W nosie mam wrzaski,poza tym wiem ze wy lubicie itak ogladac jak sobie wale konia.Czesto sie rozbieram zupelnie do naga.Naprawde wiele razy dziewczyny podchodzily i rozmawialy ze mna.Kilka razy kontynuowalismy znajomosc przez dlugi czas.Rozbieralem sie do naga przed dwiema dziewczynami w Poznaniu na cytadeli-bo tam sie poznalismy.One same mnie zaczepily mowiac-"a jeden koles pokazal nam kutasa".Tak sie zaczelo.Wcale nie nago.Nago bylo za chwile i cale miesiace pozniej......Bylo odlotowo......

    OdpowiedzUsuń