poniedziałek, 6 kwietnia 2009

Kiermasz wielkanocny i szczawiowa


Zaczęło się naciąganie biednych rodziców - kiermasz wielkanocny.
Dzieciarnia robiła to wszystko własnoręcznie. W tym celu musiałam nabyć doniczkę, kolorową rafię, ozdoby wielkanocne w pakiecie w Lidlu za 10 zeta, małą kurkę znalazłam między szpargałami. Misia zapakowała skarby do reklamówki i zaniosła do przedszkola.
Spiesząc się jak zwykle, wbiegłam do przedszkola i omal nie wpadłam w ten kolorowy kiermasz.
- O, mama tak szybko, a dziecko sprzedaje. - Powiedziała do mnie pani Karolina.
- Ojej, ja nie wiedziałam, że to od dzisiaj. - Ja nigdy nic nie wiem, bo nie czytam ogłoszeń na tablicy. Zresztą, nawet gdybym wiedziała i tak gonił mnie termin korków.
- Jutro przyjadę później. - Mrugnęłam do dziecka.
- Mamusiu, zobacz, to moja ozdoba i sama siałam trawkę! - Popiskiwała Miśka.
- To jest rzeżucha, bardzo zdrowa. - Zapomniałam o rzeżusze, w Niemczech miałam ją wiecznie na parapecie. Może się przejadłam? Ale warto znów zasiać, chociażby dla dziecka.
Pokornie wyjęłam siedem zeta i kupiłam miśkową ozdobę. Postawię ją na środku naszego wielkanocnego kosza, który wczoraj wstępnie dekorowałyśmy. Na piątek zaplanowałam malowanie jaj, to dopiero będzie zabawa! Szkoda tylko, że oddałam całą paczkę rafii. Cóż, trzeba będzie kupić drugą.


- Co gotowałaś? - Wpadła sąsiadka na fajkę, bo się ukrywa przed mężem i dzieckiem.
- Szczawiową.
- Skąd miałaś szczaw? - Wybałuszyła oczy. Podeszła do garnka. - Mogę troszeczkę?
- Jasne, już podaję ci miseczkę. - Uśmiechnęłam się tajemniczo.
- Łojezu, pycha. Moja mama też taką gotuje. - Chochlowała energicznie. - Szczaw kupny?
- To jest mrożony szpinak, a zakwaszam cytryną i mam szczawiową, nie? - Zaśmiałam się.
- Niedowiary, że efekt ten sam. - Wybałuszyła oczy jeszcze bardziej.

Na ten pomysł wpadłam, kiedy u Miśki w wieku bodaj roku stwierdzono niedobór żelaza, a ona przepada za zupami. Zielsko w sumie to samo z tym, że szczaw kwaśny i mniej wartościowy.
Uwielbiam szpinak, mogę jeść nawet bez śmietany, jajek i czosnku, tylko z solą i pieprzem.

8 komentarzy:

  1. Normalka ze przedszkola czy tez szkoly chca przed swietami cos zarobic :D
    U nas tak nie ma, jesli dzieciaki cos szykuja, szkola daje materialy.
    Kurde zapomnialam ze swieta za pasem sa, to ile jeszcze do nich zostalo?
    Chyba musze jakies zakupy zrobic:D
    Co do szpinaku oj jak ja go nie cierpie, fujjj, za szczawiowa tez nie przepadam, ale za ogorkowa to bym sie dala pokroic :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ok, pominę szpinak, ale lubisz ogórkową, a szczawiowej nie? Krystejezuzmaria. Toż to też kwach cudny i jeszcze jajeczka pływają:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja walę szpinak do carbonary - w której go nie powinno być. I jest pyszna :-)))
    Szpinak lubię w pierogach, naleśnikach i makaronach. Ale na tą szczawiową ze szpinaku bym nie wpadła. Muszę spróbować :-)))

    Misia bardzo zdolna - naprawdę sama zrobiła?
    Ja mam do takich robótek dwie lewe.

    OdpowiedzUsuń
  4. Heh, ja mam tak samo jak westfalit:) Kocham ogórkową, szczawiowej oj nie nie...:) A już z jajeczkiem w szczególności, z grzankami jeszcze przełknę choć niechętnie;))

    OdpowiedzUsuń
  5. pięęęęęęęęęęękna Miskowa ozdoba bardzo bardzo:)
    sama dałabym za nią wiecej niż 7 zeta:-))))

    ale zazwyczaj nie było mnie na podobnych imprezach..

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajny kosz świąteczny, i piękne te cudeńka wielkanocne. U Was Wielki Tydzień a tutaj praca i nikt nie pamięta o tym, że ja mam święta w tą niedzielę a nie w następną!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Daisy, Pani Karolina mówiła, że jak dzieci zabrały się za sianie rzeżuchy, to cisza była jak makiem zasiał. Na pewno coś tam panie pomogły, ale generalnie, to Miśka sama zrobiła, no:))))

    Kasik, witki mnie opadli, nie lubieć szczawiowej, buuuu:)))

    Lu, no nie? Ja bym może i też na tę imprezę nie poszła, ale ten kiermasz normalnie się na mnie rzucił, podstępnie zaatakował:)))

    Monika, ale za to jak wesoło tam u Ciebie będzie:)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Niniejszym kupuję przepis na szczawiową! ;)

    OdpowiedzUsuń