niedziela, 5 kwietnia 2009

Działki i refleksje Miśki.


Taki mam widok z balkonu, na ogród działkowy. W ubiegłym roku złożyłam podanie w Zarządzie o przyznanie mi działki i oczywiście cisza. Przypomniałam sobie o tym dziś rano, kiedy wieszałam ociekające wodą firanki i chwycił mnie lekki wkurw. Jest mnóstwo działek, których dzierżawcy uprawę mają w nosie, toteż ugór na nich widać, biedę z nędzą i ogólny niesmak. Ale płacą składki i gówno można im zrobić. Pisałam o tym w tamtym roku, że kiedyś chodziła komisja i sprawdzała, czy działka rzeczywiście służy temu, czemu powinna. Jakieś warzywa, owoce, trawka. Teraz można sobie tylko zapłacić i mieć, a po co? Ot, po kobyle caco na przykład.
Po południu poszłam tam z Miśką na spacer. Zajrzała do pierwszego ogródka i z wyrzutem powiedziała:
- Małyśmy ogródeczek, to sprzedałaś!
- Nie sprzedałam, tylko oddałam. Był za daleko, dojazdy by były za drogie, kochanie. - Teraz, kiedy już nie pracuję w byłej firmie, nie widzę sensu jeżdżenia 20 kilometrów w jedną stronę, żeby podlać pomidory. W tamtym roku robiłam to przed pracą z samego rańca, a w soboty jeździłyśmy porządkować.
We wtorek znów wybiorę się do Zarządu, a nuż sytuacja się zmieniła?
Od niektórych ogródków nie można oczu oderwać, ile serca ludzie w nie wkładają, wręcz miłości absolutnej. A widok jednego domku, bo trudno nazwać go altaną, zupełnie mnie zatkał. Nie wyłaziłabym z niego przez całe lato! Zresztą kto wie, czy właściciele też tak nie robią. Nie wiem, czy na tych działkach jest podciągnięty prąd, na mojej oddanej był.

Misia zachwycała się kiełkującą przyrodą, rączkami rozgrzebywała ziemię, żeby kwiatkom nie było za ciężko. Długo przyglądała się maleńkim listkom żywopłotu.
- Te listki, to jeszcze dzidziusie, prawda mamusiu?
- Prawda, ale niedługo urosną na duże, piękne i soczyste liście.
- Soczyste? To je można jeść?
- Ich akurat nie można, ale mają soki, jak ludzie mają krew.
- Aha. Bo jak by mie miały soku, to by były suche i by płakały, prawda? A listki płaczą?
- Nie, bo nie mają oczu. - Należało szybko zmienić temat, gdyż ona mogłaby tak bez końca.
- O, zobacz jakie piekne żąkile.
Ostatnio zapytała mnie, czy jak słoneczko się kładzie spać, to idzie do swojej mamusi, a ja, idiotka powiedziałam, że słoneczko nie ma mamusi. Dziecko się zasępiło i ni ciula nie mogło pojąć, że słońce jest tylko jedno, że jest planetą, a planety nie mają mamuś.
- No to kto je urodził? - Zapytała i mnie zabiła.
- Nikt, są od zawsze. - Odpowiedziałam zamyślona.
- Nie może tak być, że nikt nie urodził słoneczka, wszystko się rodzi i wszystko ma mamusie!
"japierdolekurwa"
- O, zobacz, jaki ładny piesek biegnie... - To zawsze działa.

18 komentarzy:

  1. Idź do tego zarządu. Nakopałabym im do dupy, za takie marnotrawstwo. Ja do dziś tęsknię za moim ogrodem w Londynie.Ostatnio same wybiegi dla cieląt mi się trafiały, czyli beton i szopa.
    A może przepisy się zmieniły i coś ugrasz?
    Przynajmniej Miśka mogła by sobie tam własne roślinki posadzić.

    OdpowiedzUsuń
  2. i wszystkokiedy umiera idzie do ponboczka do nieba.
    Wrzucajac kiedys umartego Gupika do kibelka pytala mnie corka z zdziwieniem "w kibelku jest niebo i tam mieszka Bozia?"
    No,wzdechlem,-tam tez :D:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Lec i to migiem i zalatwiaj dzialke. Ja wiem jak moja Kasia w ogrodku siedzi, fakt ze wyrywa co piekniejsze kwiatki, a mnie wkurw trafia, ale mija kiedy ona przylazi i mowi: "mamusiu tfiatusiek tfoj, slicny . Tasia serfala bo za ladny byl"
    Dzialeczka, ogrodek to odskocznia, ktorej wielu ludzi potrzebuje, ale boja sie o tym mowic. Idz i sie drzyj na ten cholerny zarzad do skutku :):*
    Trzymam kciuki.
    A ta chawira i dzialencja z trepkow mnie wywalila prosto na orbite , wlascicielom sie medal nalezy :):*

    OdpowiedzUsuń
  4. Jako, że ja z tych co to sztuczne kwiaty potrafią zasuszyć pasji działkowania nie podzielam. I za Chiny nie potrafię zrozumieć jak mojej mamie może sprawiać przyjemność wyrywanie chwastów i grzebanie się w ziemi kiedy mogłaby walnąć się na leżaczek z książką w ręku. No nie rozumiem i już. Pominę kwestię zachwycania się z wypiekami na twarzy tym, że oto jakieś zielsko wzięło i zakwitło...;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Daisy, myślę ich trochę pod włos wziąć i przypomnieć o warunkach dierżawy, której nie można traktować jak własność. Poza tym poproszę o regulamin, muszą taki mieć. Nic, zobaczymy.

    Diesel, Ty mi tu z ponbockiem nie wyskakuj, ja Cię proszę:)))

    Westfalit - No mnie też na cyce powaliła, heheh!

    OdpowiedzUsuń
  6. Kasiu, przeca to najpiekniejsza rzecz na świecie, najebać się w ogrodzie, dać ujść złym emocjom, a potem pierdolnąć się na leżaczku z książką lub drinkiem, albo jednym i drigim i se paczeć... Jak te zielska kwitną:))))

    OdpowiedzUsuń
  7. Popieram :D
    Nie ma nic piekniejszego jak po czasie zapierdalania w ogrodku czlek sie uwali na lezaku lub kocu z kniga i drinem, do tego faja i telefon pod reka :D Mniodzio :D
    A te chwasty daja tyle satysfakcji, ze nie jeden moglby pozazdroscic :P:D:):*

    OdpowiedzUsuń
  8. No, działkę można mieć, tylko kto tam będzie pracował? ;-)
    Narazie dorosłam do upraw balkonowych.

    OdpowiedzUsuń
  9. Athi, no do mnie przemawia tylko ta druga część życia działkowego. Leżaczek, książeczka, ewentualnie jakaś grillowa sympatyczna impreza (jeeeejku, kiedy my takową imprezę odbędziemy...!:)). Kopanie, przesadzanie, wyrywanie, nawożenie - zupełnie nie:)

    OdpowiedzUsuń
  10. na latwizne mamus polecialas z tym "patrz piesek":P

    Nie znosze dzialeczek z marchewka, ja to moge znosic ewentualnie lezaczek z drineczkiem ale tylko pod warunkiem, ze parasolka nad glowa i w szklance bedzie;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przez wiele lat mialam takie samo podejscie do ogrodkow jak Kasik:) Za chiny nie rozumialam tej fascynacji, ba nawet rosliny doniczkowe pokazywaly mi palec, bo pewnie zapominalam je podlewac. Od kilku lat mieszkamy w domu z duzym tarasem i mamy skrzynki pelne kwiatow. Podworko za domem gospodarze wylozyli plytami betonowymi, ale po dwoch bokach podworka zostaly takie 1metrowe paski ziemi. I to jest teraz moj ogrodek. Kazdej wiosny nie moge sie doczekac, zeby zasadzic pomidory, ogorki, wlasna salate, papryke. I cieszy kazda roslinka, i zalegam na tarasie z ksiazka, czy lampka wina i cieszy kazdy nowy listek. Starosc? moze tak, moze nie, ale chyba zdecydowanie doroslam do grzebania w ziemi. Nie mialabym czasu na hektary, ale te dwa skrawki daja odpowiednia dawke radosci.

    OdpowiedzUsuń
  12. Stardust - a propos pokazywania palca przez roślinki. Przez kilka lat stał w naszej sypialni wielgaśny fikus (ostatnio musiał wyjechać do firmy moich rodziców w ramach szykowania przestrzeni na kołyskę dla potomka, co, myślę, bardzo go uradowało). Mój małżonek czasem wchodził do pokoju, patrzył zamyślonym wzrokiem na fikusa, którego listki zaczynały żółknąć i mówił: Kochanie, dziś jest pierwsza sobota miesiąca, nie sądzisz, że czas już podlać kwiatuszka...?;)))

    OdpowiedzUsuń
  13. athina, patrz, słoneczko takie bezpłciowe jest:) tak nawijam to mojej notki:)
    nie gniewasz sie?

    a z leżeniem w leżaczku/hamaczku to sie zgadzam, chociaz tego "przed" leżeniem, czyli orki na roli nie za bardzo lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  14. oglądac rozmnażanie :) i wzrost roślin mogę zawsze, prosze bardzo!

    OdpowiedzUsuń
  15. Kasik, rozumiem, że ktoś nie lubi, nie zabiera się za to i tyle:))) Ale jak to uspokaja:))

    Stardust, właśnie! Ja też nie myślę o hektarach, raczej tawy bym więcej posiała, ale z boku koniecznie warzywa i truskawki:)))

    Beata, skąd tam się gniewam:))) Dyskusja i wymiana poglądów jakże budująca jest. Słońce bezpłciowe? Ale jakież gorące:))))

    Sze, Ty byś pracowała :D

    OdpowiedzUsuń
  16. ade, zapraszam Cie na dyskusję z Miśką..;>

    OdpowiedzUsuń
  17. Moi rodzice też kiedyś mieli działkę, ale sprzedali, bo nie chciało im się robić. A ja byłam jeszcze za mała, żeby się zbuntować i wziąć sprawę w swoje ręce. Teraz bardzo bym chciała mieć coś, gdzie mogłabym hodować swoje warzywka. Sprawia mi to dużą frajdę. WALCZ I NIE DAJ SIĘ!!!!

    OdpowiedzUsuń
  18. Athi! zapomnialas, ze wychowalam juz sobie corkę?;):P

    OdpowiedzUsuń