środa, 29 kwietnia 2009

Dziadka tylko podstępem.


Beztrosko rozsiadłam się dziś z kawą w ogrodzie siostry. Myślałam o tym, że żałuję, iż nie będę mogła jutro porobić zdjęć Miśce, sadzącej bratki w przedszkolnym ogrodzie. Każdy rodzic przyniósł jakiś kwiatek dla swojej pociechy. Zatem nie tak do końca beztrosko. Muszę zawieźć siostrę z dzieckiem na szczepienie. Może przedszkole uwieczni te botaniczne wyczyny na fotografiach. Tylko kto wie, czy mojej kruszynki nie przysłoni jakaś więkasza koleżanka lub kolega.
Z rozmyślań wyrwały mnie siostrzane, głośne odruchy wymiotne, dochodzące z góry domu. Po chwili wybiegła na podwórko:
- Ja nie dam rady, pomóż mi proszę! - Wierzchem dłoni wycierała nos, a z oczu ciekły jej łzy.
- Bardzo? - Nie potrzebowałam specjalnie wypytywać.
- Ojapierdolę! - Odpowiedziała łapiąc się za głowę.
- Mówiłam, że ten twaróg na śniadanie był za zimny. Prosiłam go, żeby jadł powoli. - Zwlekłam się z fotela i jak na skazanie, podreptałam za grzmiącą i gestykulującą siostrą.
Biedny nasz dziadek popuścił w gatki, z gatek poszło w kalesraki i nogawicą wyskoczyło na dywan. Człapiąc do łazienki zostawił za sobą ścieżkę. Patrzył na nas przepraszająco i od razu powiedział:
- Ja nie wiem, kto to nasrał na dywan. Chyba pies. - Czym mnie rozbroił.
- Chujes, piździes. - Rzekła pod nosem Karina.
Akcja sprzątanie, poza "łekaniem" raz po raz, przebiegła gładko i szybko. Wietrzenie, te sprawy i przyszła kolej na dziadka:
- Rozbieraj się do kąpieli. - Stanełyśmy nad nim.
- A na co? Ja się umył. - Odparował.
- Roznosisz fekaliczny odór. - Powiedziałm twardo.
- Co? - Zrobił oczy.
- Śmierdzisz gównem. - Przełożyła siostra.
- A, kurwa jego mać, wam wszystko śmierdzi! Stary jestem, to mogę śmierdzieć! - Strzelił laską o podłogę i poczerwieniał. Siostra wzięła głęboki oddech, by krzyknąć, ale szturchnęłam ją i łagodnie powiedziałam:
- Jutro przychodzi ta młoda pielęgniarka do ciebie, a ty będziesz śmierdział? - Wzięłam się pod boki.
- To jutro piątek? - Znów zrobił oczy.
- No piątek, a myślałeś, że co? - Wtrąciła się Karina, wychwyciwszy podstęp.
- Że czwartek. - Zamyślił się przez chwilę i już bez dyskusji poddał się kąpieli, bo ta młoda pielęgniarka cholernie mu się podoba - "Jest taka miła i delikatna..."
Do jutra zapomni, że go oszukałyśmy, gdyż dziadek pamięta tylko kto oraz ile kasy od niego pożyczył.

Zdjęcie przedstawia skwerek, na którym tatuś urzędują bodaj przez pół roku. O tej porze rajskie jabłonie wyglądają jak damy. Potem ich owoce są pyszne na zagryzkę. Stąd powiedzenie matki: "Poszedł pić pod rajskie jabłko".
Nadal śpiewam Dodę...

13 komentarzy:

  1. Athina, pracowałam kiedyś w domu opieki w charakterze activity assistant. To taki angielski kaowiec :-))) Nie miałam bezpośrednio do czynienia z ekstremalnymi sytuacjami, bo to robiły pielęgniarki, ale com się naoglądała to moje. I wiem jak to wygląda z bliska.

    Trzymajcie się tam jakoś z siostrą i nie zamordujcie dziadka, chociaż wiem, że trudno się czasem powstrzymać :-)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Daisy, on jeszcze przede mną czuje respekt, bo nie jest moim biologicznym dziadkiem, wiec radzę sobie z nim lepiej niz wnuczki. Ale czasem tez mam ochote warknąć. Tylko, że co to da. Urażę dume starego człowieka i tyle.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dumę starego człowieka, który tak naprawdę nie jest winien temu, że może mieć demencję. Nie wiadomo jakie my będziemy na starość. Dlatego ja wiedziałam co robię, łapiąc Dochtora :-)
    Jak już będę stetryczała i nie do wytrzymania to mnie uśpi.

    :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. E tam, inni będą, my nie. Naprawdę, my nie:)))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Daisy, a jesli to on bedzie mial pierwszy demencje? albo bedziecie ja miec razem? noooo... jak sie przed tym zabezpieczyc? i to tak, zeby nie zapomniec, ze sie jest zabezpieczonym... spedza mi sen z powiek:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak będziemy mieć demencję, to nam będzie wszystko jedno.

    Najgorsza jest starość przykuta chorobą do łóżka i zależna od innych w najprostszych codziennych czynnościach - mycie, toaleta, przygotowanie posiłku. Wtedy mnie proszę odstrzelić.

    OdpowiedzUsuń
  7. wdech,wydech.
    Mnie ominęły takie sprawy.U X-mena za to była babka.Żyła hohohohoh i jeszcze HO.I wyła do okna.W sumei dziadek lepszy bo jakos kontaktowy;)

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie w rodzinie nie było przypadków zniedołężnienia, no może jedna babcia, ale miała prawo - miała 93 lata w chwili śmierci. Śmialiśmy się, że babcia ma słuch selektywny, bo na codzień udawała, że jest głucha jak pień, a tak naprawdę zawsze wiedziała co w trawie piszczy :-)))
    Może mi się upiecze. Najbardziej na świecie boję się zależności od kogoś.

    OdpowiedzUsuń
  9. Starosc potrafi byc okrutna, mysl o tym, ze moglabym byc niedolezna i na lasce innych mnie przeraza. Moja babcia zmarla w wieku 92 i do konca byla kontaktowa, moze mi sie uda;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Daisy, ale mnie nie jest wszystko jedno teraz! nie chcę żeby mi tyłek podcierała jakaś jędza albo jędz!

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam nadzieję, że i ja nie będę kiedys ciężarem dla mojego dziecka.

    Ale dziewczyny! Słuchajcie, pielęgniarka rzeczywiście zaskoczyła siostrę DZIŚ rano, bo jutro święto. Czyli oficjalnie mamy piątek, hihihi. W przyszłym tygodniu niepostrzeżenie cofniemy dziadka o jeden dzien i szafa gra:))))

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj , dziadki i pieniadze. Myslalem ze sknyrostwo sie kiedys ulagodzi, a tutaj .... szkoda gadki, coraz to gorzej. :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Ej, diesel, a kogo to sknerostwo... My tu o czym innym:))))

    OdpowiedzUsuń