czwartek, 16 kwietnia 2009

"Budyń" nieznanego autora.

Dosyć smutów, trzeba się bawić, śmiać, bo znuśniejemy na tym łez padole. Poniższy tekst nieznanego autora, przesłał mi dziś przyjaciel. Ubawiłam się po pachy, a ile w nim prawdy i tęsknoty...

"Miałem już dzisiaj nic nie pisać ale się wkurwiłem jak nigdy!
Muszę odreagować.
Sorry za błędy i ogólny chaos, ale mam to w dupie. Niech to chuj strzeli, jebany dr Oetker! No co mnie kurwa podkusiło, żeby kupić budyń z tej zajebanej firmy? Siedziałem sobie w domu, czytałem to i tamto, aż mnie nagle złapała ochota na budyń. A z pięć lat już tego gówna nie jadłem. No i się wziąłem ubrałem, pobiegłem do sklepu. Poproszę budyń. Proszę. Dziękuję.
Szybki powrót do domu.
Na opakowaniu napisane, że gotować mleko, potem wsypać, bla, bla, bla.
Zrobiłem jak kazali. I co? I wyszło mi kakao! Rzadkie jak sraczka. Tego się nie da jeść. Jak te pieprzone chamy mogą nazywać to coś budyniem i jeszcze chwalić się nową recepturą?
Mam tego dość. Dość jebanej demokracji, kapitalizmu i całego tego ścierwa, które weszło do nas po '89. Chce takich budyniów jak za komuny! W brzydkich opakowaniach, ale gęstych z takimi wkurwiającymi grudkami!
I kisieli też chcę! Niedawno na własne oczy widziałem jak moja znajoma PIŁA kisiel! Jak kurwa można pić kisiel? Czy nasze dzieci już nie będą pamiętały, że to należy wyjadać łyżeczką, do której wszystko się lepi i na koniec trzeba oblizać?
Kto mi zabrał szklane litrowe butelki z koka kolą? Komu one przeszkadzały? I mleko w butelkach i śmietana, które kwaśniały bo były prawdziwe! A teraz po tygodniu stania na kaloryferze dalej jest "świeże" - co to kurwa za mleko? A dzieci myślą, że to mleczarnia mleko daje a krowa jest fioletowa.
A te butelki takie fajne kapsle miały, skoble do strzelania w dupę się z nich robiło!... A gumki się z szelek wyciągało Gdzie teraz takie szelki?
Dlaczego teraz nawet wafelki prince polo są w tych cudnych opakowaniach zachowujących świeżość przez pięćset lat? Ja chce wafelków w sreberkach! I nie tylko prince polo ale i Mulatków! Jaki dziad skurwił się zachodnią technologią, dzięki której teraz wszystkie cukierki rozpływają się w ustach, a nie tak jak kiedyś, trzeba je gryźć było, tak normalnie jak ludzie!?
No pytam się, no!
Pierdolę mieć do wyboru setki rodzajów lodów i nie móc zdecydować się, na jaki mam ochotę!
Kiedyś były tylko bambino w czekoladzie i wszyscy byli szczęśliwi, a jak rzucili casatte to ustawiała się kolejka na pół kilometra.
Czy ktoś pamięta jak smakuje prawdziwa bułka? Nie, kurwa, nie tak jak w waszych pierdolonych sklepach, napompowane powietrzem kruche gówna.
Prawdziwe bułki są twardawe, wyraziste w smaku, a najlepiej z prawdziwym masłem, które wyjęte z lodówki jest niemożliwe do rozsmarowania! O margarynie za komuny można było tylko pomarzyć, a jak była, to taka chujowa, chyba Palma się nazywała.
Wielkie pierdolone koncerny wyjebały na amen z rynku moją ukochaną oranżadę, którą za młodu gasiłem pragnienie, a mordę przez pięć godzin miałem czerwoną. I jej młodszą siostrę - oranżadkę w proszku, której nikt nigdy nie rozpuszczał w wodzie, bo służyła do wyjadania oblizanym palcem.
Nawet ukochane parówki mi zajebali, dziś już nie robi się takich dobrych jak kiedyś...
W telewizji dwa kanały, na każdym nic do oglądania. Teraz mamy sto kanałówi też nic nie ma. Możemy wpierdalać pomarańcze, banany i mandarynki, a kiedyś jak przyszedłeś z czymś takim do szkoły, to cię szefem nazywali.
Fast foodów też nie było i każdy żywił się w drewnianych budach i żarliśmy z aluminiowych talerzy i jakoś nikt sraczki nie dostał, a śmieci wokoło nie było bo nie było zasranych jednorazówek. A jak chcieliśmy ameryki to żywiliśmy się zapiekankami z serem i pieczarkami i hod-dogami nabijanymi na metalowe pale. Buła, parówa, musztarda! Nic więcej do szczęścia nie potrzebowaliśmy.
A taką kurwa miałem ochotę na budyń..."

Prawda, prawda, nieznany autorze.

23 komentarze:

  1. Ano prawda! Mam takie same mysli, dlatego gdy spotkam coś "prawdziwego" w sklepie to trąbię głosno i jestem szczęśliwa. "Państwowe" bułki są w Biedronce! Oranżada czerwona landrynówa też. Szkoda, że w plastikowej flaszce a nie w krachli, ale co tam! A ptyski są w sklepie na dzielni!
    :-)
    Żądam oddania przyprawy "Myśliwskiej" Winiar! I "państwowego" chleba!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha! Państwowym chlebem kiedyś Cię uraczę, mamy na dzielni piekarnię, co to taki właśnie chleb piecze:))))

    OdpowiedzUsuń
  3. w biedronce jest tez dobry, krojony chleb...

    OdpowiedzUsuń
  4. ale JA pije kisiel, specjalnie rozcienczam i piję, bardzo dobre na gardło!

    OdpowiedzUsuń
  5. Znam ten tekst, ale ilekroć go czytam to zamyślam się nad tym co nam odebrano, dając w zamian plastikowe żarcie :-)

    I komu to przeszkadzało ?

    OdpowiedzUsuń
  6. ale Mularki sa, produkuje je firma Magnolia w Lubsku - takie jak kiedyś:)
    a WOGLE - dzińdybry:)

    OdpowiedzUsuń
  7. heheheh:) znałam to:) ale miło przy poranku:)

    OdpowiedzUsuń
  8. ... i irysów mordoklejków już nie ma... ba! Nawet krówki już nie są ciągutki...:(

    OdpowiedzUsuń
  9. jak tak czytam to wspominam sobie takie takie Automaty w Zabrzu kolo Supersamu. Albo jeszcze dawniej taki wozek z pania s woda i sokami. A byly tylko 4 kubki. Po karzym kliencie byl ale myty ;) Jak sie zwalo Grozlanka ?? No cos tak w tym rodzaju :D:D

    OdpowiedzUsuń
  10. i blok, prawdziwy, z herbatnikami, krojony przez panią duzym nożem...

    OdpowiedzUsuń
  11. Przynajmniej ptysie są. One nie skapitulowały.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ptysie , to to z ta smietana ??? :o
    O pamietam jeszcze te Rurki z Kremem. Ale te juz w 70 latach babci nie smakowaly bo bylo to "cos dla modziezy". ehh inny wiek i inny smak :)

    OdpowiedzUsuń
  13. nie nie nie kultowe ptysie to te nie ze smietana, tylko z kremem z bialek, jak w "cieplych lodach" - najlepiej zeby ten krem byl kurewsko rozowy

    OdpowiedzUsuń
  14. Bea, ale ten w Biedronce jest dla mnie za grubo krojony.:)))
    Odentka, witaj;)
    tuv, no nie? Rozkłada mnie ta komuna.
    Kasik, irysów mordoklejków nie widziałam, ale krówki ciągotki jak najbardziej, na dzielni, w cukierni:))))))
    Diesel, gruźliczanka i tak była pyszna:)))Mach, szkalneczka ZE soczkiem, rękawem się mordę obtarło,szło dalej i się żyje.
    Sze, Lorenza, ten krem swojego czsu musiał być różowy, trendy na to wskazywały, a ja szłam za nim jak pies, za tym różowym kremem, taki śliczny był. Róż nie oczojebny, bezczelnie nęcił zmysły.Weź mnie, tak niewinnie tutaj leżę i jestem tak przesłodko różowy. UUuch.:))))

    OdpowiedzUsuń
  15. Athi, kurna, u nas nie ma. Smaków od zarąbania, kakaowe, sezamowe i diabli wiedzą jakie jeszcze ale jasny gwint wszystkie KRUCHE!
    A ciepłe lody ktoś pamięta?? W takim wafelku jak prawdziwe tylko zamiast zimnego wnętrza obrzydliwie słodki krem...?

    OdpowiedzUsuń
  16. ciepłe lody mają koło mnie w "pogotowiu pijackim"

    OdpowiedzUsuń
  17. jak się dobrze rozejrzeć to gdzie niegdzie ocalał jeszcze kawa…ek dawnej Polski

    OdpowiedzUsuń
  18. SYFON, W BUTELKACH W WARZYWNIAKU

    OdpowiedzUsuń
  19. A ja pamietam jak musialam stac po nocy w kolejce, zeby kurwa kupic pieprzona wedline na kartki. I wiecie co nie tesknie za tym!
    Brakuje mi sodowki z sokiem, prawdziwnych prince polo i tych zajebiaszczych irysow z makiem. Najlepsze ptysie byly zawsze w Jantarze i wcale nie byly rozowe, ale ich smak pamietam do dzisiaj. Kurwa wiele bym oddala, zeby takiego ptycha wepchnac do geby teraz. Buziaki marzycielki i marzyciele:P:)

    OdpowiedzUsuń
  20. a z okazji pierwszomajowej lub lipcowej wojskowa grochowka!
    I komu to przeszkadzało?;)

    p.s. rozowy krem - mam u siebie "u Lusi", kto chce?

    OdpowiedzUsuń
  21. Ptyśki i ciepłe lody są u mnie na dzielni. Ja kupuję tylko ptysie, bo "ciepłe lody" jakoś nie pzrechodzą mi pzrez gardło :-)))

    OdpowiedzUsuń