piątek, 6 marca 2009

zimny maj

“Dzien za dniem, pada deszcz…”, spiewa Kora, a ja razem z nia. Julka marudzi, na spacer by poszla, “a ja nie, dziecko?”. Rolety spuszczone, bo parapety nieszczelne i kawa leje sie litrami. Wyciagam zapasy z zamrazarki i eksperymentuje kulinarnie. “Slonce spi, nie ma cie, jest mi bardzo, bardzo zle.” Nie, zebym tesknila za zeszloroczna susza, ale bez pzesady. Mamy maj! Bzy zakwitly i zgnily. Nawet nie nacieszylam sie ich zapachem. Jest tylko jeden, jedyny plus…Wszystko jest soczyscie zielone i rosine w zawrotnym tempie. Moja super kolarzowka – klasa es czeka, a ciuchy za male. Rezygnuje z weglowodanow, bo inaczej chyba, jeszcze w maju nie schudne.Furya, szczesliwa kobieto. Smaz sie, smaz.athina 2004-05-05 11:29:43skomentuj (3)

wiara

Alkohol plus tematy polityczne oraz religijne równa się, w siedemdziesięciu procentach, kłótnia. Tak było gdy podczas urodzin mojej przyjaciółki Irenka stwierdziła, że swojej córki na religię posyłać nie bedzie.„Jak dorośnie to sama zdecyduje, czego chce.” Powiedziała Irenka wznosząc kolejny toast za jubilatkę.„Dlaczego chcesz odsunąć dziecko od wiary w Boga? Przecież, pomiajając poczynania księży, wiara sama w sobie uczy je by było dobre, lojalne, a przede wszystkim bogobojne. To atut dla rodzica w tym cieżkim procesie wychowywania dziecka. Jak dorosnie wybierze tak, czy inaczej, a nie dojdzie do tego na bank, jeśli wiara będzie jej zupełnie obca.” Odparłam, bo naprawdę tak uważam.„A, tam, gadasz, szlachetności naucze ją sama. Wkurwia mnie fakt, że religia w tym kraju jest obowiązkowa, że kościół tak się panoszy i chce mieć decydujące zdanie we wszystkim.” Głos Irenki podniósł się conajmniej o dwa tony.Jubilatka polała, a jej tato mrugnął do mnie konspiracyjnie. „Nie, nie popuszczę, bo bzdury klepie.” Pomyślałam sięgając po kielicha.Popiwszy i zagrywszy podjęłam z innej beczki: „Kurwa, Irena, a po chuj będziesz robiła z dziecka wyrzutka między rówieśnikami? Będą ją niepotrzebnie wytykać palcami, wiesz jakie są dzieciaki. No i białej sukienki do komunii nie włoży, pamietasz jakie to było dla nas zajebiste przeżycie?”„Taaa, pamiętam, rower, zegarek i impreza w chacie do rana.”„U mnie nie było inaczej, ale nie o to chodzi...”„Aaaa tam, będziesz pierdolić. Całe to sranie w banie, spowiedzi, po których robi sie to samo, bo się wie, że znów sie wyspowiada i będzie miodzio. Jaka ulga dla grzesznika raz na pół roku.”„Babo, nikt i nic nie wychowa dzicka za ciebie. Polejcie jeszcze. Powiem ci pewną rzecz, matka zabroniła mi jeść w łóżku na leżąco, bo, jak stwierdziła, bozia się pogniewa. Gdyby nie ta bozia, żarłabym na leżąco, nie zważając na ryzyko zaksztuszenia się i słowa matki. Ona nie była dla mnie takim autorytetem, ba, wiedziałam, że zawsze mi wybaczy. Ale to nienamacalne, to coś, gdzieś zawsze sprawiało, że odzywało sie we mnie sumienie i balam się kary, której nie mogłam sobie wyobrazić. Nic cie to, babo, nie kosztuje pokazać dziecku, że nie jesteś wszechmocna, że jest jeszcze ktoś, kto wszystko widzi. A tak w ogóle, to ograbiasz dzieciaka......” No i można by przeczytać notke od początku. W kółko to samo. Ja swoje, ona swoje, z tym, że kurew i innych przerywników było coraz więcej.Apel. Nie zabierajcie dzieciom tego, co naprawde czyni je szlachetnymi. Nie ma sensu. Bóg jest po to, by nasze życie nie znalazło się tylko w naszych rękach bez głosu sumienia. Tego się boję.Jeszcze jedno. Jestem ateistką w sensie pojęcia o istnieniu Boga, nasza energia nim jest, ale mojemu dzicku wytłumaczę to jak będzie miało.......lat.athina 2004-05-17 08:10:32skomentuj (9)

No!

Znów pokłóciłam się z babcią kinga. Poszła ze mną na szczepienie Miśki, by pomóc zrozumieć co do mnie mówią.Pani doktor zapytała, czy babcia przyszła tu w charakterze tłumacza, na co babcia odparła dumnie, że jasne, bo ja rozumiem jedno słóweczko na sto. „Jakie, kurwa, jedno na sto, skoro zrozumiałam wszystko?” Ale niech by sobie była ważna. Szczyściło mnie natomiast jak usłyszałam jakie to katorgi babka przezyła w Polsce przez te 42 lata. Komuniści, bieda, kontrola jakości człowieka i nerwy na temblaku.„Dlaczego tak srasz na mój kraj przy każdej okazji? Byłaś tam traktowana jak każdy inny obywatel, jakiekolwiek świadczenia socjalne, zdrowotne i inne nie były dla ciebie czymś wyjątkowym. Polska dała ci to, co była w stanie dać kazdemu!”„Ale biede przeżyłam straszną, na nic praktycznie nie było mnie stać. Chodziłam wieczorami do ludzi pracować w polu, by dzieci miały co jeść. Ty nawet nie zdajesz sobie sprawy, bo skąd, jak kiedyś było tam, w Polsce. I nic nie zabroni mi o tym mówić.”Kurwa, kuuuuurrraaaaaawaaaa!„Nie wiem? Zaapach banana był szczytem moich dziecięcych marzeń! Nie wiem? Przed świetami stałam w kilometrowych kolejkach po kawałek szynki, na zmianę z mamą. Opakowanie taniej kawy, po która ustawiałam się rezygnując z huśtawek na placu zabaw mogłabym opisać jeszcze dziś. Ale cierpiał każdy. Ba! W latach pięćdziesiątych, o których mowisz, cała Europa przeżywała kryzys, fajka była luksusem, a środki czystości dostepne po znajomości. Ale....Moja kochana, twoja bieda to głównie alkoholizm twojego męża i jego przepijanie połowy dochodów, o to też oskarżysz moją Polskę?”„Tak, bo tam sami pijacy, chleba nie maja, a wódka musi byc!”„Nasz naród był rozpijany był i wybijany jak kaczki. Ale nie zadałas sobie trudu, by przez te 42 lata poznać jego historię. Spierdoliłaś sobie życie przy boku faceta, który nie spełnił twoich oczekiwań i za to dziś chcesz oskarżyć mój kraj. Tak, nie inaczej. A co dały ci twoje Włochy? Wróciłaś tutaj do niczego, trzeba było pójść na służbe. Nawet twojego biodra, wstawionego przez Polaków i wymagajacego wymiany od szesnastu lat, Włosi nie chcą ci zoperować. Bo polska robota jeszcze sie trzyma po szesnastu latach od upłynięcia daty ważności. A na koniec powiem ci tylko tyle, że wybrałaś sama, dobrowolnie....Przez 42 lata wybierałaś, rok, po roku. I nie badż dziś fałszywym psem, nie gryz ręki, która karmiła cię tym, czym mogła, bo o marcepanach marzył każdy z nas. Nigdy więcej nie sraj na moja Polskę!”Wiecie co mnie najbardziej wkurwia? Komuniści. Bo tak nam wpajali miłość i oddanie dla narodu, a ja chyba obeszli szerokim łukiem.Jak to było z tym powiedzeniem? Wal sie na ryj? Dobre, dooooobbbbreee!athina 2004-05-23 20:06:03skomentuj (6)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz