sobota, 21 marca 2009

Ze trzysta mysli minionego weekendu



Jakiż przesympatyczny dzień, aż żal, że się kończy. Słońce, te sprawy, porządki domowe bez pośpiechu, rosół, Miśka na podwórku z dziećmi. A tydzień był zaganiany, bardzo zaganiany. Dopiero teraz trochę odpoczywam. Wczoraj umęczona emocjami zasnęłam o godzinie 20.30...Jak mops.
Załatwiłam sprawę ściągania zaległych i bieżących alimentów. Zgłosiłam się do programu unijnego o dotację na otworzenie własnej działalności. Długo z dieslem debatowaliśmy nad nazwą firmy, w końcu Sze załatwiła sprawę krótko i genialnie i nazwa już jest.
Byłam u adwokata podpisać pełnomocnictwa i wpłacić kasę na walkę z byłym pracodawcą. Tego samego papugę wybrała moja kierownica. Kasę oczywiście musiałam pożyczyć, zwrócę gdy mi skarbówka odda, jak co roku. Mareczku, thanks:)
Do tego, żeby mi nie było za dobrze, Miśka przywlokła z przedszkola wirusa ze srankiem i gorączką. Lekarz, diagnoza, wirus pani - pani rozumie, smecta, acidolac, suchary, gorzka herbata, na co dziecko popukało się w czoło i stwierdziło, że woli nic nie pić, jak to.
- No to pij wodę. - Zasugerowałam.
- Nie lubię wody! Daj mi sok, albo cukru.- Zamaszyście założyła ręce na piersiach z przytupem. Do diaska, gdzie się podziały czasy Grecji, kiedy piła wodę litrami? Z kranu! Tutaj z kranu się nie nadaje, ale na mineralną nawet prychnąć nie chce. Moja wina, zła matka, zła piastunka.
- Dobra, masz cukier, ale jedna łyżeczka, to jeden dzień więcej rozwolnienia. - Zła matka, zła piastunka.
- No i dobrze, nie pójdę do przedszkola. - Cwana córka. Kupiłam jej coca colę, raz na czas jakiś nic się zębom nie stanie, a na sraczkę pomaga.
Wczoraj siostra wróciła ze szpitala z nową córką. Stara córka ma dziewięć lat. Obie są z 16 marca. To dopiero jest traf, co? Około 10 marca rechotałam, że pewnie tak będzie i jest. 3200 wagi, a "brzydka"...Tfu, tfu, paskudna.
Imię - Nikola.
Po jednej z rozmów z Sze na temat imion, przeszłam się po przedszkolnej szatni i zapisałam:
Nikoli - sztuk 5 ( u Miśki w grupie 3), Wiktorie je wyprzedzają - 6, Julie są 4, imię Olimpia odnotowałam 3 razy, jak i Zuzia. Marysia jest jedna, jedna Ewa, Dagmara, Olga, Nina, Kaludia, Klara (po miśkowemu Krala), Helena (bo Pepo chodzi z Miśką do przedszkola). Ani jednej Ani, Kasi, Beatki, Renatki, Eli, jak to za moich czasów było. Za to Pawłów jest trzech, Krzysiów trzech, reszta to Kacpry, Nikodemy, Patryki, Szymony. Któreś, i to fajne imię chłopięce mi umknęło, nie zapisałam.
My za to mamy nowego kota - Serafinę Lukrecję. Maciej wrócił do Kasi. Smutek po nim został zwłaszcza w sercu Miśki, bo Serafina drapie i gryzie. Jest typową babą, to ona przychodzi po pieszczoty, jakieś nasze spontaniczne objawy czułości, won. I za to ją lubię najbardziej z mojego czterokrotnego posiadania kota. "Nie chcę, nie podoba mi się, zostaw mnie" - jak najbardziej rozumiem. Mijo jest jej najlepszym kumplem, wręcz go szuka, gdy on znika na dłużej, by poszlajać się po dzielnicy. Łazi po domu, miauczy. Jak wierna żona czeka przy drzwiach. Gdy Mijo drapie, żeby go wpuścić, biegnie i wygina kark, łapą trzaska go po pysku, zębami wgryza się w pachnącą wiatrem szyję. Mijo ciągnie ją do kuchni, tarzają się i tarzają i tylko słychać w naszym domu... Wrrr, haumiau, uau, papapa!
- Miśka, twój pies wrócił, nasyp mu karmy i nalej wody... - Mówię.
- Och, ludzie, przecież to szału można dostać z tymi zwierzakami! - To tylko takie dorosłe wzdychanie, lubi być ważna.
Rozpycha się z miskami, przesadnie trzepocze torbą z pokarmem, przesadza z dawką i pyta:
- Mamusiu, tyle?
- Za duzo, to już powinnaś wiedzieć. - Mówię.
- Ale, ale wczoraj zeżarł wszystko i nic nie było, to ja nie wiem, jak bardzo jest głodny.
- Fakt!

3 komentarze:

  1. Taaaa widzisz cala noc myslalem co i jak , a tuuuuuuu Fura i juz masz.
    Hmm. -foch- nawet nie wiem co i jak, glupio umre ... jak zawsze

    OdpowiedzUsuń
  2. Serafina cudna jest:) Taką kotę mieliśmy kiedyś tymczasowo, mniejsza była bo to kociak, ale identyczne umaszczenie:) I charakterek też identyczny - miziać się owszem, ale jak ona chciała. Jak nie miała ochoty to dostawaliśmy pazurkami po łapach:)

    OdpowiedzUsuń