sobota, 28 marca 2009

Rodzina edukacyjna

Jak sie ten Niemiec nazywał? Z tą chorobą? Jak? Otworzyłam worda, poszłam się ten, no, wyjszczać, wróciłam i zapomniałam o czym chciałam... Westfalit mnie zagadała, zołza, diesel też...druga zołza.
Aaaaa, chciałam o tym, że tatuś dziś byli jak wulkan. A pomścili, a bluzgami rzucali, że aż Miśka ryknęła - dziadek, tu są dzieci!
- Misia, nie słuchaj dziadka. - Ucałował w czoło. Dobre sobie, nie słuchaj... Mój tatuś, gdy jest bardzo na kogos zdenerwowany, wyrzuca z siebie, jak z kałacha całą masę epitetów na jednym wydechu i to słychać mniej więcej tak, tu zastosowałam dzisiejszy wkurw:
"Ten feściak w dupe jebany kondom mysli ze kim jest murgrabia pierdolony wara od mojej rodziny won dla cweli bengalskich z bakami nie ma tu miejsca ja tego padlucha urządzę razem z tą jego rurą bazarową lachociągiem" Kropka.
- Kto, tato? - Zapytałam.
- Ten, jak mu tam, kurwa, Robercik. Ty wiesz, co on powiedział? Że nasza rodzina jest edukacyjna! - Na co matka ryknęła śmiechem, a ja z nią.
- Patologiczna! - Poprawiła tatusia skręcając się ze śmiechu.
- No! Patologiczna! ja nawet nie wiedziałem, co to znaczy. A nie wiedziałem, bo nie mam z tym styczności, proste? Proste! - Tatuś maszerowali po przedpokoju z rękami założonymi na kości ogonowej. - I taki frajerek, pierdolony łeb!... Będzie mi moją rodzinę nazywał potologiczną?!
- PAtologiczną - poprawiła matka.
- Przecież ja go, chuja zjem, jak tam wjadę. Po kolei będzie musiał każdego z osobna przeprosić, nawet nasze psy! - Maszerował coraz szybciej.
- I Serafinę! - Wtrąciła się Miśka. Ryknęłyśmy z matką i jak na komendę, obie wyciągnęłyśmy dziecko przed telewizor, nerwowo szukając kanału dla niej. Nie dała się, ona nie będzie tutaj sama siedzieć. Zostawiłyśmy zatem ojca latającego po tym przedpokoju i skręcając się, dalej szukałyśmy tego kanału, a Miśka uważnie strzygła uszami.
Tatuś polatali sobie chwilkę i rzecz jasna dołączyli do nas.
- Ty jesteś mądra dziewucha, powiedz mi, czy taki oflus z rynsztoka, bo mu w ryj dałem, może tak powiedzieć? - Stanął nade mną już wyraźnie spokojniejszy.
- Tato, olej to, jego życie bije. - Powiedziałam szukając fajek w torebce.
- Pierdu - pierdu, życie bije, ja go zbiję, nie będę na życie czekał. Za moją rodzinę nie dam mu żyć...
... Pożegnałam się w końcu, ucałowałam matkę, mrugnęłyśmy do siebie porozumiewawczo, bo ona to ma przesrane. Słucha pewnie tatusiowego wkurwa do teraz. Chyba, że już go ktoś do tego Robercika zawiózł. Wróci z poobijanymi kostkami na dloniach. A nie daj bóg, zrobi mu się zastrzał...
- Co to jest rodzina ekucyjna? - Zapytała Miśka w samochodzie. Też trudno było jej zapamiętać tę patologię.
- To rodzina, która lubi się uczyć, a inni jej zazdroszczą, kochanie. - Odpowiedziałam całkiem poważnie.
- Aha - zamyśliła się, patrząc przed siebie.

5 komentarzy:

  1. Ahhhh dlatego zakupy sie przedluzyly:D:D
    Hyba musze niektorym osobom w oczy patrzec aby zrozumiec o co im chodzi , bo jak miska na szlauch stoje hyba :D:D

    OdpowiedzUsuń
  2. o ja pierdziele, Twoj Tatko to ma niezle teksty:D
    Ale takiego goscia co tak powiedzial sama bym bo ryju chetnie wystrzelala :D
    A miska oj madra dziewczynka :) Cmoknij ja mocniutko:*

    OdpowiedzUsuń
  3. A co będzie taki cwel bengalski z bakami na rodzinę pyszczył?
    :-))))))))))))))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Boszeee umarlam, leze i kwicze i wierzgam kopytkami:)))))))))))))))))))) Tatus som boski!!!!!! Misie ucaluj:)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Sze - no właśnie!

    Star - I jak tu z takim żyć?

    OdpowiedzUsuń