piątek, 6 marca 2009

re

Dolecialam, udalo sie. Zawsze sram w gacie w samolocie, Miska zas strasznie sie chichrala przy startach i ladowaniach, (mielismy miedzyladowanie w Budapeszcie), flaczki jej sie do gory podnosily i odebrala to jako rzecz przyjemna. Jest bosko, do plazy z domu jakies 30 metrow, palmy, slonce, jachty i... zero przystojnego faceta. A moze ci fajni wychodza z domu po 20? Ja w tym czasie grzecznie klade sie z Miska do lozka i czesto-gesto budze sie rano, bo to ona usypia mnie. Aklimatyzacja mojego dziecka przebiegla gorzej niz myslalam. Najpierw byla krtan, potem alergia (najprawdopodobniej na kwiaty pomaranczy, ktore kwitna teraz na ulicach), dziecko mialo oczy czerwone jak po godzinnym nurkowaniu w slonej wodzie. Lekarz powiedzial, ze w Grecji 80% dzieci wiosna na to cierpi. Dostala krople, z ktorymi sie nie rozstanie, az te pieprzone kwiaty zwiedna.Leki tutaj sa bardzo tanie, np. Paczka arpiryny kosztuje 50 centow, to przeciez taniej niz w Polsce ! Ale, ale, co ja gadam, w Pl na leki wydaje sie majatek. Lepszym przykladem bedzie cena aspiryny w Niemczech, piec euro.Wczoraj zakonczyla sie tutaj Wielkanoc i dzieki Bogu. Na barana nie spojrze dlugo, fuj ! Smierdzace, tluste mieso. A dla Grekow nie ma Wielkanocy bez barana, przeciez to bylby grzech! Spedzilam je w, z krwi i kosci, greckiej rodzinie, ktora troszczac sie o goscia raz po raz nakladala mi kawalki barana na talerz. Ja zas, nie chcac ich urazic jadlam, tzn. wydziobywalam co „szczuplejsze“ i nie mielac polykalam w obawie, ze wyhaftuje. Poza baranim koszmarem bylo milo, powiem wiecej, Grecy Wielkanoc spedzaja radosniej niz my, Polacy. W sobote tuz po polnocy, i po odpaleniu swieczki w kosciele (dla dzieci sa specjalne, fikusne z laleczkami i takimi tam), i przyniesieniu tego ognia do domu opala sie gorna rame drzwi wejsciowych. Ma to mniej wiecej takie znaczenie, jak dla nas K+M+B=... po Bozym Narodzeniu. Nastepnie kazdy odpala swoja swieczke od tej przyniesionej. „Chrystus zmartwychstal“ mowia wszyscy i zasiadaja do wieczerzy, na zewnatrz zas rozbrzmiewaja fajerwerki i roznego rodzaju glosne petardy, ktore, madafaka, dzieci budza.Najbardziej podoba mi sie zabawa z jajkami (kolorowymi pisankami jak u nas), zaciska sie je w dloni tak, by wystawal czubek miedzy palcem wskazujacym a kciukiem. Druga osoba, trzymajac jajko tak samo uderza swoim czubkiem od gory, bije moje i ktore sie stlucze, to odpada. Ten, ktorego jajko wygra z pozostalymi jest caly happy, acz nie oznacza to, ze bedzie np. Mial szczescie przez caly rok. Ot, zabawa I tyle.A teraz o robocie, ktora juz dostalam. Prowadze dom pewnej mlodej, bezdzietnej rodzinie (mieszanej, on Grek lowelas straszny, ona Rosjanka, pracuje jako striptiserka), oboje o lwich sercach zakochanych w Misce, ktora ostatnio wrzucila pilota od wiezy do wiadra z woda, a ci stwierdzili, ze to jedyne dziecko w ich domu i nic sie nie stalo. A dom maja normalny, cichy, spokojny, taki prawdziwy azyl.Chichram sie teraz, napisze cos dla cioci Fu… Zakladam butki I ide do pracki:DW drodze do tej pracki mijam caly port w Piteusie, podziwiam jachty, wille na wodzie(Lu w sms-ie napisala: “Pierdol te jachty razem z tymi glutami, co to nie zawsze wiadomo skad kase maja”), wkurwiam sie na brak greckiej wyobrazni jezeli chodzi o budowe chodnikow, bo waskie jak diabli, a ja przeciez z wozkiem, a jak szerszy sie trafi, to po srodku, kurwa, palma rosnie. A o parkowaniu samochodow juz nie wspomne, mam przejscie na swiatlach, rozumiecie, PASY, a tam auto zaparkowane. I to jest tutaj ok, normalka, pieszy ma spierdalac, no to spierdalam, co ja sie bede, jest mi dobrze, naprawde dobrze. Cmoki dla wszystkich. Mam internet w domu, czyli juz jestem. Cmoka Was takze moja przyjaciolka, ktora mnie tutaj zabrala, Agnieszka.athina 2005-05-03 19:50:45skomentuj (11)

Ale plama!

Moj grecki pozostawia wiele do zyczenia, dogaduje sie lepiej niz po wlosku, ale nie jest to znajomosc taka, jak niemieckiego, o polskim nie wspomne juz wcale.Kilka dni temu postanowilam umilic domownikom poranek I przygotowac im pyszne sniadanie, a do tego najpotrzebniejsze sa jaja oraz bekon, bo zawsze za nos lapia I spiochow z sypialni wyciagaja.Jajek niet doma bylo, bekon byl. Poszlam wiec z Miska na spacer po plazy, a potem do sklepiku przy naszej ulicy (niedziela byla). Usmiechniety i nadzwyczaj mily pan zapytal czego sobie zycze. Ja, dumna jak paw (bo przeciez jak ja to zapierdalam po grecku), powiedzialam:- Ena psomi (chleb), kie deka archidia, parakalo.Chlop popatrzyl na mnie z niedowierzaniem, zlapal sie za krocze i mowi:- Echo mono dio, kukla mu! (Mam tylko dwa, lalko moja). Po czym rozchichral sie na dobre.Jaja po polsku to jaja i basta. Slowa jadra uzywa sie tylko podczas wizyty u lekarza. Po niemiecku tez tak jest, “Aj, moje jaja, ugotuj mi jaja”. A tutaj te jaja do jedzenia to awga (akcent na ostatnia litere). Ja poprosilam o dziesiec jader, ale jeszcze nie zdawalam sobie z tego sprawy, bo tutaj ciagle slysze archidia to, archidia tamto. Grecy przeklinajac ciagle mowia o… “Ej, skopie mu archidia”. Prychnawszy na sprzedawce wskazalam palcem obiekt mojego pozadania, zwinelam zakupy, Miske posadzilam na biodrze I pomaszerowalam do domu.Przy sniadaniu oburzona opowiedzialam o zajsciu, I mowie, ze jaka swinia, ja go prosze o dziesiec jaj, a ten za swoje lapie I krzyczy, ze ma tylko dwa! Chamstwo!Pokladali sie ze smiechu. Teraz jak ide do sklepu krzycza....Ale jajka kupimy sami!athina 2005-05-04 15:55:57skomentuj (11)

Szkola

Miske wydyndalam na rekach przez poltora roku. Jak zaczela chodzic troche odpoczelam, ale usypialam w ramionach, a potem cichcem wyslizgiwalam sie z pokoju, oby nie obudzilo jej bodaj strzelanie moich starych kosci.Od kiedy zawitalysmy w Grecji, budzil ja kazdy moj ruch, gdy pewna, ze dziecko spi podnosilam sie z lozka. Kilka razy doszlam nawet do progu drzwi, nie wiem jak ona to czula, ze opuszczam pokoj, natychmiast byl ryk, a ja zrezygnowana wracalam I rytual zaczynal sie od poczatku.Matkom chyba nie musze tlumaczyc, ze zazwyczaj za czwartym razem wracajac zyly na szyi mialam wielkosci dorodnych marchewek, a skronie pulsowaly niczym przy stanie przedwylewowym. “Zasniesz juz w koncu, do kurwy nedzy?” Myslalam I ledwo powstrzymywalam sie od wybuchu. Padalam juz na pysk, przeciez dalej tak nie mozna.- Nie mozna, meczysz siebie I ja. – Powiedziala Agnieszka i tego dnia zaczela sie nauka. Spac I basta. Lozeczko, malutka, dobranoc.Zaczely sie chyba jedne z najgorszych dni w mym “krotkim” zyciu. Miska juz sama zlazi z lozka I szuka mnie po chacie, wyjac przy tym zalosnie. Ja zas konsekwentnie, przy mocnym wsparciu Agnieszki odprowadzam ja do lozka. Klade, przykrywam, daje do raczek misia I wychodze. Sama bym sie na to nie zdobyla, bo gdy moje dziecko placze, ja placze razem z nim. Serce krwawi na widok malca szukajacego mamusi z miskiem w rece, ja jej palcem pokazuje, ze ma wracac, a ona drepcze przede mna z ty misiem, odwraca sie, sprawdza czy ide za nia. Taki krasnal idacy z przodu z glowa spuszczona sciska gardlo. OKROPNIE. Okropnie.Ale nie ma litosci, za daleko sie to posunelo, zebym ja nawet prywatnosci w lazience nie miala? Dzis byl czwarty dzien szkoly, odprowadzalam ja juz tylko dziewiec razy do lozka I spi.athina 2005-05-08 20:31:49skomentuj (10)

spansko-
Spansko, kochanie, dobranoc.- Pi, pi.- Juz ci przynosze...Napilas sie, spac, dobranoc.- Da, da, da!- Masz misia i juz spij. Dobranoc.- Ptkaptki.- Nie sciagaj skarpetek! Dobranoc!- Eeeeee!- Wracaj do lozka, zostaw buty, bierz misia I do spania!Ucze ja, ucze.athina 2005-05-11 15:55:55skomentuj (17)

siersciuch

Podczas (g)gadania z R. przypomnielismy sobie o naszym starym kawale. Kawale, ktory towarzyszy nam do dzis, jesli mowimy o psach, (on jeszcze ma, ja juz nie).Pani pyta w szkole dzieci, jakie maja zwierzatka w domu.Jasiu podrywa sie wprost do odpowiedzi i mowi, ze ma chomika.- To sympatycznie, Jasiu, a jak sie twoj chomik nazywa?- Nie nazywa sie.- Jak to nie? A jak tatus na niego wola?- Ty siersciuchu jebany!athina 2005-05-15 22:25:42skomentuj (8)

numer jeden

Grecy szaleja, zbliza sie Eurowizja I podczas kazdej sesji reklamowej w tivi conajmniej raz slysze “You are the one, you’r my number one”. Elena Paparisoy calkowicie zdominowala wszystkie kanaly telewizyjne, tak, jakby juz wygrala.Eurowizja nigdy nie cieszyla sie tutaj wielkim zainteresowaniem, do czasu, kiedy cztery lata temu, wlasnie ta wokalistka zajela drugie miejsce. To tak, jak z Edyta Gorniak bylo.Rok temu zajeli trzecie miejsce, a szkoda, ze nie pierwsze, bo olimpiada, puchar europy w pilce noznej…Sezon nalezalby do Grekow, zesraliby sie ze szczescia, (bez zlosliwosci).Nasze blue caf… odnioslo tutaj wielki sukces, przez cale lato bylo puszczane w kazdej stacji radiowej. Inni nie docenili. Mnie sie od razu spodobala ta piosenka, a zwlaszcza ten zajebisty, znizony glos, „every night, every day...“.Ciekawe co nasz kraj w tym roku wyspiewa ustami Ivana (czy delfina), mamy tyle fajnych glosow i ciekawych repertuarow, ale widocznie tak musialo byc(!), ze Polske bedzie reprezentowal nasz wschodni przyjaciel. Update. Nie, zebym szalala za Eurowizja, ale katem oka widze telewizje. Dzis wybierali sposrod 25 krajow 10, ktore do festiwalu sie dostana. Dane mi bylo zobaczyc Ivanowy hit. Szczena mi opadla. Rusko cyganskie, Boze, gdzie ta Polska, gdzie ta Polska?athina 2005-05-19 22:04:02skomentuj (10)

czy to ja?

Ktos zdjal mi klapki z oczu, przestalam widziec w dwoch kolorach. Skrzypiace drzwi wejsciowe nagle przestaly skrzypiec, a na balkonie odzyl fikus benjamin. Wypuscil nowe listki, bladozielone, niewinnie wychodzace swiatu na przeciw, jak ja. Posmyralam dzis rano jeden z nich, a on sie do mnie usmiechnal, jak ten ktos. Potem usmiechnelo sie slonce i zalalo nas zlotem. Byl jeszcze szumny spiew morza, jakby jego smiech. Palma zatrzepotala do taktu niemal zahaczajac o skrzydlo wesolo przelatujacego golebia. A mewa krzyknela, glosno, bardzo glosno, jak ja, czyzby tez byla szczesliwa?athina 2005-05-21 21:58:00skomentuj (10)

Przejazdzka

Dostalam zajebista oferte pracy, bo codziennie, bo popoludniu, bo tego mi brakowalo, zeby wypelnic kalendarzyk. Radosc moja przygasila Agnieszka slowami:- To nie jest az tak daleko, wsiadzesz w autobus nr 904, dojedziesz do stacji kolejki (metro naziemne), przejedziesz nim trzy przystanki, wskoczysz w jakistamkurwaautobus (juz nie pamietam), I zaraz bedziesz miala ta I ta ulice.- Napisz mi to wszystko, prosze, napisz mi.Nie bylo problemow, nawet esy floresy typu καλι τεα I te inne gady rozszyfrowalam, bilety ladnie skasowalam I na miejsce dojechalam.Sprawa z praca zostala zalatwiona pomyslnie, mam.Jednak powrot nie poszedl mi juz tak gladko. Czekajac na jakistamkurwaautobus, siedzac sobie wygodnie i cieszac sie, ze nadjezdza jelam wygrzebywac z torebki bilet za 45 centow. Tymczasem „moj pierwszy etap powrotu do chaty“ przejechal sobie spokojnie tuz przed moim nosem. Nawet zwolnil, jakby czekal na moja reakcje, a ja z biletem w „zebach“ czekalam na otwarcie wrot. Zmieszana bylam strasznie, „ w chuja gra, czy o droge pyta?“. Pozniej sie okazalo, bo w pospiechu i natloku informacji Aga zapomniala mnie uprzedzic, ze w Gr wszystkie przystanki autobusowe sa na zadanie (w tamta strone nie musialam machac, bo ludzie wysiadac chcieli). Nic to, spieszylo mi sie do chaty, bo tesknilam za dzieckiem, zagwizdalam (zartuje, gwizdze jak poczatkujaca wlascicielka pieska rasy chinskiej), podjechala taksowka, μαρινα ζεας, powiedzialam biegle I nawet z akcentem, bo czesciej slysze to, niz slowo chleb:>. Rozwalilam sie na tylnym siedzeniu i szczesliwa cala, ze mam nowa prace zaczelam sobie wyobrazac, jak ja tam ladnie sprzatac bede, jak szef bedzie zachwycony i jak bedzie mnie chwalil, buahahahaaaa! Po trzecim zmienieniu kierunku jazdy (uliczki najczesciej jednokierunkowe) kierowca zatrzymal sie i dosiadla sie do nas dlugowlosa blondynka. W glowie mialam jedno: ??????????! Z rozmowy miedzy nimi zrozumialam mniej wiecej tyle: hjeyrn ;cb Jedziemy, zrobilam sie czujna, zagladalam juz przez ramie dlugowlosej blond, by spisac numer taxi i szybko wyslac sms do Agi, ze jakby co...Tymczasem taxi znow sie zatrzymalo, mlody facet otworzyl tylne drzwi, kazal mi sie przesunac, zapachnialo tym, kurwa, armani. Nie wytrzymalam, zadzwonilam do domu.- Spokojnie, to normalka, taksowkarze zabieraja po drodze ludzi jadacych w tym samym kierunku.Cwane to nawet, zwlaszcza, ze przejazd taxowka jest w Grecji naprawde tani.athina 2005-05-24 01:18:06skomentuj (14)

Grecy

Nie lubie greckiej nieslownosci, niepunktualnosci i odkladania nawet bardzo waznych rzeczy na pozniej. Przeciez wszystko, ale to wszystko moze poczekac! Poczekac moga pasazerowie na przystankach, nawet nikt nie smie wywieszac rozkladow jazdy! Poczekac mozna sobie na poczcie, i kij wie dlaczego, po prostu obslugujacy COS TAM robi i juz.Jesli umawiasz sie z Grekiem na zaraz, spokojnie mozesz wziac prysznic, wypic potem ze trzy browary, a zostanie ci dosc czasu na to, by sie porzadnie wkurwic, iz jeszcze go nie ma.Grecka mobilizacja do przykrecenia kontaktu trwa nawet kilka tygodni, wola zakleic niebezpieczna dla dziecka odchlan jakims plastrem, niz zlapac za srubokret.Kupno sprzetu dvd (w ogole to mowie o facetach) trwa jakies pol godziny, a szafki do kuchni pol roku, bo to nie jest najpotrzebniejsze, choc w kuchni zarcie przygotowywane jest tymczasem na pralce.Sa do tego stopnia leniwi, ze nawet nie odpowiadaja “nie”, tylko unosza brwi lub cmokaja jezykiem o zeby, a glowa robia taki gest, jak u nas “hej, jak sie masz”. Nie mowia, krzycza. Gestykuluja przy tym, jakby byli na sparingu i to wcale nie musi byc klotnia, a zwykla dyskusja.Ale sasiad Grek, to skarb, zawsze pyta jak sie masz, jak czuje sie twoje malenstwo i nie przybiega natychmiast, gdy puscisz glosniej muzyke. Jezeli zabraknie ci soli w domu, otworz drzwi, powiedz to glosno, a otworza sie wszystkie drzwi na pietrze, dostaniesz soli, dostaniesz chleba.Zastanawiam sie kto jest szczesliwszy, my, czy oni? Z przymruzeniem oka patrzacy na swiat, na dzis, na jutro, na mnie. Tiptopami przebiegajacy ruchliwa ulice, oraz ze szczerym usmiechem mowiacy: “mysl co chcesz, masz do tego prawo, a ja I tak wiem swoje”.Moze nie polubie tej nieslownosci, niepunktualnosci itede, ale staram sie nauczyc z tym zyc. Przeciez musze.athina 2005-05-31 22:52:59skomentuj (14)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz