piątek, 6 marca 2009

Moje obawy

Co by bylo gdyby nagle trafil mnie szlag? Nie wiem, ceglowka, wypadek na motorze, zawal, wylew. Wszystko sie moze zdarzyc!Bylam i mnie nie ma. Nagle, z minuty na minute. Pewnie nawet nie bylabym swiadoma tego, ze przestalam istniec. Przeraza mnie ta mysl, a jednoczesnie zastanawiam sie co chcialabym wczesniej powiedziec na pozegnanie. Wiele, bardzo wiele. Wyglosic przemowienie, ze ten mnie przez cale zycie wkurwial, a tamta to kawal zdradzieckiej zmiji. Ze rodzice mnie zawiedli na calej linii, ............ Uscisnac przyjaciol, niezawodnych przyjaciol.Ale chcialabym przede wszystkim powiedziec mojej malej coreczce, ze ja kocham ponad moje zycie. By wiedziala, ze wraz z pierwszym uderzeniem jej serduszka zyskala najlepszego przyjaciela...Na zawsze.Misiu, jestes moim najdrozszym skarbem!Chwila refleksji, bo naprawde nie wiadomo, co bedzie jutro. A przeciez z tyloma czulymi slowami czeka sie do jutra, bo jutro tez jest dzien...athina 2005-11-04 01:09:45skomentuj (20)

Zeby nie bylo...puk, puk...Prosze:)athina 2005-11-07 02:10:06skomentuj (17)

Pieprzyc dyplomacje!

Siedze na wlasnym krzesle, przy wlasnym biurku, stukam we wlasna klawiature, a do tego mam wlasny internet. Kurwa, udalo sie. A juz chcialam odlaczac wszystko, bo ilez mozna czekac, az kilka greckich dup zabierze sie do roboty.Po przyjezdzie z Polski pan od grzebania w komputerowych bebechach wyspiewal mi dokladnie to samo, co miesiac wczesniej. Trafil mnie szlag, bo wyszlo, ze palant nawet nie spojrzal na mojego „synusia“. Lyso sie ciulowi zrobilo i nazajutrz „zoperowany“ komp stal juz w domu. „Czekajcie, wy skurwysyny, ja sie za was wezme, koniec z galanteria, dyplomacja i usmieszkami.“ Zlapalam za dupsko tego, co mi dwa miechy temu zalozyl internet, ale jeszcze nie udalo mu sie dojsc do punktu telekomunikacji po kod dostepu. I bylo piiiiiiiiiiii. Sorry, moja cierpliwosc I tak zostala poddana ostrej probie ze swietnym rezultatem!Trzy dni grzmialam I mam, co miec chcialam. A przez te pojebana dyplomacje czekalam dwa miechy !Ha! Necik w domu, ojapierdolealezajebiscie!athina 2005-11-10 11:00:36skomentuj (11)

Reklamodawcy

"Zauwazylem nadto, ze drzewka rosnace pod oknami mialy zamiast konarow i galezi, totez w krotkim czasie zawiazala sie pomiedzy nami przyjazn imowilismy o wszys."Tak wpisal sie w mojej ksiedze gosci niejaki pan Agapit. Przeczytalam wpis razy trzy, w obawie, ze moglabym byc zbyt zmeczona na zrozumienie owego “literaty”. Ogarnal mnie pusty smiech.athina 2005-11-12 02:18:29skomentuj (6)

Domowe pielesze

Pierwszy sobotni wieczor w domu. Spiaca Miska za sciana, grajace pudlo, powycierane kurze, pachnace podlogi I luz-blus. Awcholere tarabaniaca na gg, ze jakos tak dziwnie, bo jestem, a mnie nie ma. Te, rzuc kamieniem, moze trafisz w szybe!Tak naprawde brakuje mi juz tylko stolu do kuchni, poza tym wszystko jest. Edzia z Peloponezu przywiozla szafke pod telewizor, stolik, ktory stoi obok kanapy i dzwiga miche z owocami...Przedmiot wiecznych klotni z Miska, bo: „Nie! Zostaw! Nie pozwalam!“. Pomarancze ostatnio sa pilkami do gry w noge. Szesc obrazow...Jezu, sciany zyja, mowia do mnie! Awcholere przytaszczyla dzis drewniany fotel...Na wozku dzieciecym. - Te wasze wozki, to bagazowki, biznes rozkreccie. – Komentowal Pandelis, zabezpieczajac fotel na pepowym „mercedesie“.Kurwa, jak mi dobrze w moim domku, jak cieplo, jak stylowo, jak przytulnie. I wszystko mojeJKaktus przeslal fotki. Wybralam dwie, oczywiscie miskowe. Czyz on nie jest miszczem?Update.Nie wiem, kurwa, co sie dzieje z tymi fotami. Przyszlam z roboty i wcale ich nie bylo. Grzecznie wstawilam ponownie, a pan "synek" przyjmuje jedynie wersje Miski z Mijem. Czwarty raz nie bede mu tlumaczyla, bo moze dojsc do rekoczynow, a nie chcialabym go Juz uszkadzac. Dopiero co byl operowany!athina 2005-11-12 21:40:01skomentuj (17)

Sto szesc lat

Zasiedzialam sie dzis z awcholere, jak jasna cholera. Z wywieszonym ozorem lecialam na taksowke. Nie chce sie spozniac, bo moja zmienniczka, w dupe kopana, od za piec piata nie spuszcza oka z zegarka. Taksowek nie bylo, ani pol, za to kolejka oczekujacych na nie dluga, jak u nas za komuny. Wlaczylam czwary bieg I zgrzytajac zebami puscilam sie pieszo. Odleglosc to nie duza, na czworce, biorac pod uwage swiatla i korki, mozna ja pokonac w tempie leniwego kierowcy taksowki, a skroty mam juz opanowane. Aaaale w trzy minuty, to se mozna najwyzej zlustrowac zawartosc lodowki, badz w dupsko nachuchac! Mozna tez, ale dlaczego nie, wdrapac sie na trzecie pietro. Po wodke mozna skoczyc w tym czasie, tez mozna... A co!Ja porwalam sie na galop poprzez zatarasowane uliczki i niczym kaskader "turlalam" sie po maskach samochodow, tych zaparkowanych i tych chcacych wlasnie rozjechac mnie jak zabe. Mimo to...- Jest dziesiec po! – zmienniczka popukala palcem w zegarek spoczywajacy na lewym nadgarstku.Poniewaz do tej kobiety nie docieraja zadne argumenty, procz katastrof rodzinnych, badz trzesien ziemi...- Przepraszam, ale mialam telefon z Polski, prababcia wlasnie umarla, miala 106 lat.- O, przykro mi, ale dlugo zyla.Swietej pamieci prababcie usmiercalam juz razy kilka i zawsze umierala w tym wieku. Nikt mi szczerze nie wspolczul, bo sie przeciez nazyla. Nawet Olga, kobieta nadwyraz wspolczujaca rzekla...Nie chcialabym tyle zyc!athina 2005-11-14 02:22:45skomentuj (17)

Apel

Mamamuta doniosla mi wlasnie, ze w Bytomiu spadl pierwszy snieg, ale nie, zeby polezal. Zrobilo sie pluchawo, zimno I szaro. Az wstyd gadac, ze jeszcze laze po swiecie w podkoszulku, a okno balkonowe otwarte jest na maksa. Dzieciaki brykaja w lekkich swertach, ale... Grecy juz poubierali sie w plaszcze! Zeus napierdala sloncem, ze kark sie poci, ale oni twardo przezywaja jesien. Trzy dni temu, spacerujac glowna ulica miasta zobaczylam mloda matke z moze rocznym dzieckiem. Obok matki szla najprawdopodobniej babcia, przyjaciel przegrzewania naszych pociech. Maluch szczelnie odziany byl w kombinezon zimowy. Tak jest, kaptur tez naciagnieto i zawiazano pod szyja. Mialam ochote powiedziec rodzicielce, by sama natychmiast przywdziala taki, kurwa, kombinezonik.Apeluje do wszystkich matek, nie popelniajcie tego bledu! I, bron Boze, nie sugerujcie sie chlodnymi raczkami, bo to nie znaczy, ze dziecko zmarzlo. Kark I piersi maja byc cieple. A ubieranie? Zwlaszcza teraz, jesienia potrafi byc bardzo zdradzieckie. Ja ubieram Miske troche cieplej niz siebie, bo raz, ze mnie ma co grzac(!), a dwa, ze ja jestem w ruchu, a ona zazwyczaj siedzi w wozku.Blagam, nie sluchajcie babc! Pamietam pierwsze spotkania z awcholere w Legnicy, w miescie. Szybciorem rozbierala Pepo, bo babcia kazala tyle i tyle na nia naciagnac, plus koldra, obowiazkowo, to byla jesien. Jezeli dziecko lekko zmarznie, nic wielkiego sie nie stanie, ale jak sie spoci...Mocniej zawieje jesienny wiatr, to wiecie. Kapiel w domu niech nie bedzie cieplejsza od temperatury powietrza.Obowiazkowo spacery, nie, ze dzis lekko dzdzy, to ja nie wyjde, folia na wozek i jazda. Nie mowie o ulewach, huraganach. Mowie o hartowaniu naszych pociech. Badzcie rozsadne, wszystkie mamy.athina 2005-11-19 14:08:13skomentuj (36)

Sraczka

Sobota. Wolne, wolne, wolne! Obowiazkowy wypad do centrum rozrywki i uszczuplenia portfela...Karfur. Wjazd winda na trzecie pietro, w niej dostaje klaustrofobii, natychmiast poce sie jak szczur i mam ochote zwymiotowac. Jaka ulga, gdy wyprowadzam z niej wozek i znajduje sie juz miedzy kolorowymi polkami. Rozbieram wtedy Miske i siebie. Ja, by sie nie zgrzala, siebie, bo juz zgrzana jestem na maksa.Dzis bylo lepiej. Na trzecim pietrze obejrzalam sztuczne choinki, zastanowilam sie nad cenami i…Oczy wyszly mi z orbit. Zacisnelam posladki, niespokojnie zlustrowalam kazda sciane, kat pietra, ale nie, nie nie bylo wychodka.- Za chwile sie zesram! – krzyknelam do awcholere.Pospiesznie zjechalysmy na ruchomej tasmie pietro nizej...Tam tez, niestety nie bylo „metra na metr“, gdzie moglabym pozbyc sie „bagazu“!- Kible gdzie sa????- Na parterze ! – Awcholere udzielila sie sraczka w mowie, w sensie, ze odpowiedz na pytanie padala blyskawicznie.- Poczekasz ?- No, lec !Mialam do pokonania jeszcze dwa pietra. Ludzi stojacych z koszami na ruchomej tasmie mijalam niczym agent 007. Nie skakalam im nad glowami, przeslizgiwalam sie miedzy koszami, a barierka jak dzdzownica. “Przepraszam, przepraszam, pan sie przesunie, panie.”Na parterze masy wozkow ominelam, jakbym byla, kurde, kobra. Dotarlam...- Nie wchodzic, niech wyschnie! – Pani sprzataczka pokazala mi Stop.„Ojapierdole, albo, albo!“ Wpierdolilam sie na mokra podloge mowiac, ze „ja musze“!- Uff, az mi kamien z serca spadl – usmiechnelam sie do awcholere czekajacej na mnie na drugim pietrze z rozbrykanymi dziecmi.- Nie kamien z serca, tylko gowno z dupy, idziemy!athina 2005-11-27 00:17:25skomentuj (29)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz