piątek, 6 marca 2009

Moj Sylwester

Wczoraj w poludnie, kiedy ubieralam Miske na spacer, kichnelam trzy razy.- O, bedzie spotkanie literackie! – powiedziala mamamuta.- Nie znam tutaj zadnych literatow, poza tym nigdzie sie nie wybieram. – odpowiedzialam spokojnie.Od kilku lat moje plany sylwestrowe sa takie same. Pizama, fotel, telewizja I lampka wina.- E, nie wiesz o co mi chodzi, hihihi.- O co? – podejrzewalam, ze ma na mysli picie, ale co ma do tego literatura? - Moj Maciek, kiedy kichnie raz, mowi, ze to ostrzezenie, dwa, zaproszenie, a trzy, to juz spotkanie literackie.- Bo?- Bo juz sie bedzie pilo z literatek.- Buahahhahahahaaaaa!“Literacko” nie bylo, ba! Nawet na kaca nie zasluzylysmy. Pireus nas zawiodl. Oczekiwalysmy o polnocy burzy fajerwerkow, od ktorych w glowie kreci sie bardziej niz po szampanie, a uslyszalysmy zaledwie kilka wystrzalow. Co prawda Pandelis namawial nas, bysmy wyszly do centrum, ze impreza bedzie przednia…- A dziecko?- Wezcie ze soba, jaki problem?Tak, tutaj to normalne, ze dzieciaki swietuja razem z rodzicami, nawet do rana, ale nie wyobrazam sobie siebie brnacej z wozkiem przez pijany, oblewajacy sie szampanem tlum. A juz gesiej skorki dostaje na mysl, ze Miska moglaby zarobic flaszka, bo one tez w te noc potrafia fruwac.Moj Sylwester byl normalnym wieczorem, jak od lat.Za to rano obudzil nas przemarsz orkiestry I calego pochodu ludzi, ktorzy zapewne, tak jak my, nie bawili sie do rana. A moze to byli ci z centrum? Nie wiem, musze zapytac Pandelisa, ale on jeszcze nie podnosi sluchawki.Szczesliwego Nowego Roku!athina 2006-01-01 16:35:42skomentuj (18)

Moje pierwsze greckie kolysanie

Najpierw zatrzeslo oknami, mowiac szczerze myslalam, ze zbliza sie burza, ze taki wiatr? Otworzyly sie drzwi balkonowe w sypialni, przy ktorych stala mamamuta. Ze znakiem zapytania wymalowanym na pysku poderwalam organizm z sofy…Odplynelam raz w lewo, raz w prawo…Bujalo przez nastepne kilka (juz) sekund. Wszystkiego bylo 15.Cale moje zycie znalazlo sie na statku po srodku sztormu, ale wcale o tym nie myslalam. Zlapalam Miske w pasie, przykrylam swetrem zerwanym z wieszaka I wybieglam z domu. Na klatce wpadlam na zezowata sasiadke. Ona tez sie bala I tez byla w pizamach.Tylko mamamuta trzymala “fason” mowiac, ze: “U nas w Bytomiu trzesie czesto I silniej”.Tak czy siak, pietra mialm dzis, ze powiem….tralalala. Bo jak siedzisz sobie w pizamach w domu, w azylu, a ci ten dom zaczyna kolysac, jak niepewny okret, to jakos tak nieswojo sie robi….Naprawde. Wole miec stery w rekach…Zawsze. athina 2006-01-09 01:00:11skomentuj (13)

Ciki...

…pierwsze miskowe slowo (z dzieciecego slownika), ktorego dlugo nie moglam zrozumiec. Domyslilam sie dopiero niedawno, kiedy wziela pudelko I nie mogla poradzic sobie z jego otwarciem.Odcikaj, zacikaj, przycikaj, pocikaj, przecikaj… Tak to potem z mamamuta, ryczac oczywiscie ze smiechu przeinaczalysmy.Ciki…Jak ona na to wpadla?athina 2006-01-16 01:00:19skomentuj (8)

Waz to maz!

Po kaktusowych wyczynach z wezem prysznicowym I montazu nowego, lsniacego, nie gnacego sie jak kabel od lokowki, mialam swiety spokoj. Z tym, ze zamontowany zostal na odwyrtke, bo tak lepiej pasowalo. Rdzen, nie zostal przymocowany do baterii, tylko do “slychawki”. Wkrecal sie plytko, ale trzymal, wiec o co chodzi? Szafa grala, wszelkie funkcje I funkcje byl w stanie zrealizowac.Kilkanascie dni temu, (juz o tym zajasciu zapomnialam, a przypomniala mi dzis Olga pytajac, czy ja moge tak, bez faceta, ten tego, wytrzymac), wlazlam pod prysznic, namydlilam sie, zlapalam za ‘sluchawke”, ta mi w rece zostala, a waz gestym strumieniem piescil sciany. Chwycilam go oburacz, sprytnie zakrecilam wode, nastepnie usilnie staralam sie przytwierdzic sluchawke do “ciula”, nie szlo. Zaklelam siarczyscie. Do drzwi zastukala mamamuta, ze moze pomoc ? Dygocac z zimna, o niezaspokojonych fantazjach kobiety uwielbianej przez swojego umiesnionego, wysokiego, inteligentnego, dobrego i wiernego kochanka nie wspomne... Szlauchem splukalam z siebie piane. Z podobna piana na pysku, tylko gestsza, odziana w recznik wyskoczylam z pokoju dzikich rozkoszy ryczac… »Kurwa, ktos na dobre popsul mi mojego meza !!! »athina 2006-01-19 01:29:23skomentuj (13)

Fotograficznie

Prezentuje Wam doroslejsza Miske, z ofryganymi wlosami, trza im bylo dodac sily.A tak wyglada teraz czesc mojego mieszkania. Stali czytelnicy zapewne sa go ciekawi.athina 2006-01-23 01:14:43skomentuj (7)

strasznie

Wirus zaatakowal. Miska ma go juz za soba. Objawia sie goraczka. Teraz meczy sie Pepo, ale jak!O piatej rano zadzwonila do mnie zszokowana awcholere...42 stopnie. karetka, szpital. Chodze rakiem. Trzese sie, boje sie.Temperatura Pepo wlasnie znow sie podnosi na noc.Zimne kapiele, oklady... Strasznie sie narobilo. Trwamy z bolesnej spiaczce.Pozdrawiam.athina 2006-01-27 18:41:47skomentuj (9)

achuitelnyj barszcz!

Jezeli juz cos wbije sobie do glowy, to zeby sie...Robie. Ostatnio bylo kulinarnie.Poniewaz moja kuchenka nie ma funkcjona, bo poszedl waz, wprosilam sie w "gosci" do Olgi. Bo ja wlasnie bede barszcz, ten, tego.Chodzilam kolo niego, jak kolo chorego dziecka. A probowalam, a domaszczalam, "cyckalam". Stwierdziwszy , ze znakomity zlapalam za gar i zanioslam go do swojej kanciapy, by przelac w odpowiednie naczynia. Ale nie przelalam, bo dostalam zamowienie. Wynkonawszy je, gabka umylam miejsce pracy. Juz mialam ja przetransportowac do myjni, gdy dostalam sms-a, a ona przestraszona jego dzwiekiem ugryzla mnie w reke i rzucila sie w spienione morze barszczu. Zabulgotal moj mozg...Zrobilo sie strasznie.Garnek glosno odbil sie od zlewu, a czerwona ciecz zrosila mnie, kafelki, drzwi i kij wie co jeszcze. W oczach mialam diabla.W drzwiach pojawila sie Olga.- Szto slucilos?- Niciewo...- Kak niciewo, jesli...- Idzi na chuj ad suda!Zreflektowalam sie, ze bardzo nieladnie powiedzialam i za kilka chwil przeprosilam, a ona na to:- W charoszyje miesto ty mienia paslala. Ja abiedzilasby jesli ty mienia w ciortu paslalaby.I za to ja lubie.athina 2006-01-31 02:57:38skomentuj (12)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz