piątek, 6 marca 2009

MiśkaPrzedstawiam Wam Misię obecnie. athina 2008-02-01 18:59:38skomentuj (2)
du hast
Oszalałam na punkcie tego utworu. Postawił moje życie na głowie, a chodzi tylko o dupę! >"Ein Lied bei dem ich nicht weiß, ob ich es lieben oder hassen sollte. Ein schwachsinniges Video mit einem über allem thronenden Alex Christensen. Der Text hat null Tiefgang aber die Stimme ist dafür hammergeil. Auch die Musikuntermalung finde ich auch nicht so prall, trotzdem will sie mir nicht aus dem Ohr gehen".

Dadiedandededadiedanda, Dadiedandededadiedanda, Dadiedandededadiedanda. Ich halte die Welt an All die Zeit steht still Du bist das einzige was ich will athina 2008-02-03 01:38:39skomentuj (2)

Pokaz zdjęcie kotła.- Mów, co tam u kotła nowego. - Gryzie mi stopy nad ranem, albo niechcący przebiega po mojej twarzy. - Czyli Twoja gęba znajduje sie tam, gdzie biega. Nie jego wina. - Rzucam w niego poduszką, ale skutek jest mierny. - Podjudzasz go do zabawy. - Krzyczę. - Hahaha! I co? - Czai się i robi swoje.Kocham go. - Normalne. Mów dalej,uwielbiam opowieści swieżozakoconych,u których zaczyna sie pierdolec... Kot Miśki, Feluś, czarny jak smoła przeszedł w domu wojnę wietnamską. Tańczył, kiedy Miśka chciała, nosił spódniczki lalki, szpilki barbie na szczęście nie pasowały. Kochany i tłamszony był przez około dwanaście godzin na dobę. Chował się w szafie, by się wyspać. Dziś jest prawie dorosłym kotem, z serduchem jak dzwon. Wiernie czeka, aż do domu wrócimy, żegna nas wskakując na parapet, by widzieć, że sie oddalamy. Gramoli sie do każdej z reklamówek przyniesionych do domu z zawieszonym w powietrzu pytaniem...- Co mi kupiłaś? Nie wierzę, że nic. A najbardziej wzruszające było to, że płakał i szukał Miski po całym domu, kiedy pojechała do taty na ferie. Ten koteł nas pokochał, po prostu mu podpasowałysmy. athina 2008-02-06 23:43:50skomentuj (9)

Miśka wróciła...

...Ciekawa zmian, jakie są w domu, nie było jej przez misiąc. Odkleić się od siebie nie mogłyśmy. Najciekawsza zmiana, to był kotek. Dziecko wyobrażało sobie, że zastanie go w takim stanie, jakim opuściło, tymczasem z kotka zrobił sie w mgnieniu oka kocur. Nie da się nosić na rękach, gryzie! Nie mogłam się powstrzymać, gdy zebrały się jej łezki w oczach, bo ukąsił ją w nogę i przypomnieć - a pamiętasz ile razy ci tłumaczyłam, że go to boli? Ile razy Miśka po tyłku za to dostała, a karcę ją naprawdę rzadko w ten sposób. Ciężko mi było, nauka pożycia dzicka ze zwierzęciem wymaga wiele wysiłku. Potrafiłam ją nawet szarpać za rękę, by pokazać, co czuje kotek. Cieszę się, że Feluś nie ma do niej większych uprzedzeń, dalej śpi z nią w łóżeczku, skromnie w nogach, aż dziw, bo przez cały czas, kiedy jej nie było spał ze mną. Ufff, jakoś się to wszystko ułożyło.athina 2008-02-10 22:07:01skomentuj (2)

Gołodupiec
Piszę do przedziwnej sms-a w sobotni wieczorek i pytam co słychać. Dostaję odpowiedź: „zadzwonię później, jak mama pójdzie z psem na spacer. W nocy odwiedził mnie pijany kochanek. Horror.” Zachodzę w głowę, co mogło się wydarzyć? Kochanek dostał ataku furii? Pies wyrwał mu gardło? A może przedziwna poturbowała kochanka? A może mama? O ja cię! Powody do kłótni by się znalazły, wszak nie widzieli się kilka miesięcy. I kiedy później się dowiem? Kiedy Platon wieczorem idzie na spacer? Trzeba było cierpliwie czekać… - Słuchaj, przyszedł na takiej bani, że ledwo się na nogach trzymał. Nie było sensu go odprawiać, bo cholera wie, co by mu się mogło przytrafić w nocy na ulicy. Położyłyśmy go z mamą spać w salonie, a same rozeszłyśmy się do sypialni. Nad ranem mama przyprowadziła mi kochanka do sypialni nagiego, jak go stworzono! Bo mu się sypialnie popinkoliły i wskoczył do matki z klejnotami na wierzchu! - A! Hahahaha! Kochanek odtańczył jezioro łabędzie? - Ja pierdolę, no przecież takie rzeczy tylko mi mogą się przytrafić! Matka na razie jest oburzona i wściekła, mam nadzieję, że jej przejdzie. - I tak spoko się zachowała, mój ojciec by go na kopach gołego z domu wyrzucił i jeszcze oko podbił! - Hahahaha! Fakt, Wiesio…tak…Hahahhaha! Cóż udowodnił, że jest gołodupcem! athina 2008-02-16 11:12:22skomentuj (5)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz