sobota, 7 marca 2009

Cały, pół i ćwierć - paśca

Biedny ojciec podłapał półpaśca. Mówi, że już w sobotę czuł się niewyraźnie, ale jak się napił, to zrobiło mu się znów wyraźnie i w ogóle normalnie. Na urodzinach do czwartej nad ranem było bardzo fajnie. Źle zrobiło się w niedzielę, ale kto by pomyślał, że to nie tylko syndrom po…W poniedziałek pokazał matce niepokojące go pryszcze pod lewym żebrem.- Dziwne, takie ospowate – powiedziała krzywiąc się.- Ale ja już miałem ospę. Jutro idę do lekarza.Zanim poszedł do tego lekarza, zagadnął mnie, że chyba ma wodę w płucach. Powiedziałam, że woda w płucach nie pozwala leżeć, bo dusi, najwygodniejsza jest pozycja siedząca. A, to chyba jednak nie ma wody. Gdzieś tak kiedyś słyszałam, nie wiem czy to prawda, ale uspokoiłam ojcowski napad hipochondrii.Wczoraj pojechałam z matką na grzyby, a ojciec udał się na stawianie diagnozy. My wróciłyśmy z pełnymi wiadrami, ojciec z pełną garścią recept i wiadomością, że ma jakiegoś, kurwa, półpaśca.Nikt w domu nie miał bladego pojęcia, co to jest, toteż obie z matką dalej ochałyśmy i achałyśmy jak kwoki nad pełnymi wiadrami. Następnie zwinęłam żagle i pojechałam po Miśkę do przedszkola.Słowo półpasiec po raz pierwszy słyszałam podczas ostatniego zimowego sezonu skoków narciarskich, kiedy komentator wspomniał, iż jeden ze skoczków cierpi właśnie na tę dolegliwość, ale nie przyszło mi do głowy, żeby sprawdzić co to jest, bo to nie był Małysz.Dziś rano zadzwoniłam do siostry żeby wstąpiła do mnie po drodze na pocztę i wzięła moje zwolnienie. Zdecydowałam, że nie oddam go do pralni, tylko wyślę bezpośrednio do kadr. Kto dopilnuje żeby dotarło tam na czas, skoro ja jestem chora?- Dobra, to zapakuj w kopertę i podasz mi przez drzwi, ja do ciebie nie wejdę.- He?- Ojciec ma półpaśca, a ja jestem w ciąży, wy miałyście z nim kontakt. To straszna choroba zakaźna, a jakie następstwa. Najpierw jest ból głowy, gardła…- O matko! Miśkę wczoraj bolało czółko, po przedszkolu poszła spać, a dziś ma zaczerwienione gardło. Jesteś pewna?- No, sprawdzałam w Internecie.Położyłam kopertę w przedpokoju i poszłam odpalić komputer celem poczytania na temat wroga. Po drodze zadzwoniła Agnieszka z zapytaniem kiedy prześlę jej do podpisania rachunki do umów zleceń. Zaczęłam robić to ciulstwo. I przyjechał do mnie nieswój ojciec. Wywołał mnie na balkon, żeby, jak stwierdził, nie rozsiewać wirusa, bo dziecko.- Ty, co to jest ten półpasiec? Rano przyszła do nas Karina, gdy byłem w sklepie, i jak otwierałem drzwi wracając, ona już tak spierdalała, że hej. Zatrzymałem ją, żeby dać dokumenty, to przez chusteczkę brała. A potem zadzwoniła, że sprawdzała w komputerze i tyle nagadała, że chyba czas mi umierać! A do tego lekarz mi dał leki przeciwbólowe jak dla rakowca! – Autentycznie zrobiło mi się ojca żal.- Tato, nie znasz jej? Przecież to dewotka jest. Zaraz sprawdzimy, czekaj.Wyniosłam kompa na balkon, rozsiedliśmy się na kanapie i pogrążyliśmy w lekturze. Tato się uspokoił, tylko informacja, że może mieć osłabioną odporność wprawiła go w chwilową zadumę, ale zaraz znów złapał fason.- Jezu, ta jeszcze zadzwoniła, że jej pryszcz na czole wyskoczył, mało mi serce nie pękło. Co za histeryczka. Już ma całego paśca, nie pół. Matka wyprowadziła się do drugiego pokoju, może będzie miała tylko ćwierć, kurwa, paśca! Dziękuję, dziecko, jadę, ucałuj małą. No, a kto powie mojemu ojcu dzień dobry, będzie miał jedną szesnastą paśca. Jak doda panie Wieśku, jedna ósma murowana. athina 2008-10-09 00:06:25skomentuj (14)
Nałożę kondom

Z przyczyn zarówno osobistych, jak i służbowych jestem zmuszona zabezpieczyć blog hasłem. Od poniedziałku, 20.10.08 inie wiem na jak długo. Moi dostaną „klucz” automatycznie, resztę proszę o kontakt mailowy. Wnioski będą rozpatrywane bardzo wnikliwie. Przepraszam wszystkich czytelników za to zamieszanie. Na razie musi tak być i już. Kontakt mailowy: athi.na@interia.pl athina 2008-10-17 20:17:50skomentuj (3)
Niebieski październik
Za trzy grosze powiedzą Wam, że wszystko jest ok, ale to nieprawda... athina 2008-10-20 00:47:26skomentuj (2)
chora, chorsza...

W niedzielę załapałam taki dół, jakiego nie pamiętam. Trzymałam się w ryzach gdzieś do szóstej, kiedy to dowiedziałam się, że od poniedziałku na moje miejsce przychodzi jakaś młoda siksa, koleżanka Kasi K., dupoliza nr 2 z produkcji. Prędko się derehtor pospieszył, żeby mnie „pochować”. Laptop i samochód oddał mechanikowi-konserwatorowi maszyn, dupolizowi nr 1, który nie potrafi bezbłędnie sklecić jednego zdania. Widzieliście kiedyś zakład, gdzie zwykły mechanik ma służbowy laptop i służbowe auto? Na pewno nie ma tak w strukturach Impela, a Wrocław nie robi nic. Przyjechał ojciec, bo załatwił „pochujone kaczki”.- Ale, albo ją dzisiaj upiecz, albo od razu zamroź, bo jutro kończy się termin… tego, no… gwarancji.- No tak, - jakoś nie było mi do śmiechu. Opowiedziałam ojcu, co nowego na froncie. Kazał olać, przyda się do sądu. Bardziej nie mógł zdzierżyć, że drugi miesiąc nie dostaję alimentów na dziecko, a i sierpień nie jest do końca rozliczony.- Ten w dupę jebany frajer tyle ci w życiu zamieszania narobił, połowie Europy chciał pokazać, jak kocha dziecko i masz, jak kocha. Nie patyczkuj się z nim, mówię ci, nie patyczkuj się, bo cię wezmę za fraki i zacznę z Tobą chodzić, to załatwiać.- No, ale w sądzie powiedzieli, że mają być pełne dwa miesiące – odpowiedziałam cicho z oczami pełnymi łez.- To zapytaj tych skurwysynów, czy twoje dziecko ma co drugi dzień jeść!Przytulił, powiedział, że będzie dobrze i pojechał.Nazajutrz poszłam do lekarza, że deprecha nie przechodzi, że leki nie pomagają, a lekarz na to, że muszę iść do psychiatry i dał zwolnienie do końca miesiąca. Poszłam zatem do psychiatry, stawiłam się w rejestracji, a pani do mnie, że najbliższy wolny termin ma na połowę grudnia! Dobrze, że za mną stało krzesło, bo pewnie upadłabym na podłogę. Rozryczałam się jak pierdolnięta, dostałam telepawki i nerwowo wycierając łzy wyjaśniłam, że znajduję się w stanie deprechy spowodowanej mobbingiem w pracy i co ja teraz zrobię? A, to inna, bardzo poważna sprawa. Pani zaczęła wertować kartki, mruczeć pod nosem i zapisała mnie na trzydziestego października. Życzyła miłego dnia i patrzyła przy tym, jak na psa przywiązanego do drzewa w lesie. Po wyjściu z psychiatryka łeb zaczął mnie tak napierdalać, że kupiłam sobie ibuprom, a od rana bolało mnie gardło, ale bo to pierwszy raz? Wstąpiłam do rodziców na obiad, choć głodu nie czułam wcale.- Oj, żebyś ty słyszała, jak tatuś tego Włocha wyzywali jeszcze chyba przez godzinę. – Powiedziała matka z nieukrywaną satysfakcją.- Posłali mu w dupę chuje syberyjskie z bakami? – Zapytałam.- Syberyjskie już wypadły z obiegu, teraz są bengalskie. – Zakwiczałyśmy obie.Odebrałam Misiaczka z przedszkola i z febrą doczłapałam się do domu. Bosko, 39 stopni. Sąsiadka zabrała dziecko do siebie i kazała mi leżeć. Przed ósmą moje szczęście wróciło najedzone, umyte i gotowe do spania. Uwielbiam moją sąsiadkę.Wczoraj rano tato podstawił mi pod dom samochód.- Oddaję, mój już naprawiony. Masz tu, matka ci dała jakieś saszetki do picia i polopirynę. Mała gotowa do przedszkola? – Jak oni fajnie razem wyglądali, maszerując za rękę, taki wielkolud i kruszynka.Dzisiaj już pestka, tylko stan podgorączkowy, phi. W końcu odpaliłam komputer. athina 2008-10-22 11:26:24skomentuj (5)
Półpasiec czy półowiec?
Poniedziałkowa temperatura była zapowiedzią anginy. Pierwszy raz w życiu dopadło mnie to cholerne choróbsko. Łykanie jest straszną katorgą. Niezawodna apteka w sąsiedztwie sprzedała antybiotyk bez recepty i jadę z koksem trzy razy na dobę. Chorowitka się ze mnie zrobiła…Znak, że się starzeję, a może ta bezczynność tak na mnie działa.
Mijo, mądry piesek sam odbywa spacery na podwórku. Wygoda to niebywała, zwłaszcza w moim obecnym stanie. A propos, trochę mu się urosło.
Dwa bandziory. Po obejrzeniu dziś Teleexpresu i Celownika udałam się do kuchni po nowy zapas herbaty, TVP1 w tym czasie zakończyła blok reklamowy i usłyszałam dźwięk, który mówi, iż zaraz będzie serial, te flaki z olejem, Klan. Nie oglądałam, nie oglądam i oglądała nie będę. Rynkowski jeszcze nie zaczął śpiewać, a z pokoju dobiegło mnie Miśkowe:- O, to dla starych babów! Gdzie pilot?Jeszcze dobrze nie przestałam brechtać, a zadzwoniła Karina. Jej mąż właśnie wrócił z delegacji.- Zjadł obiad, wykąpał się, pokręcił po chałupie i widzę, że już go dupa świerzbi, żeby gdzieś pójść, znaczy mnie wyciągnąć. Tylko gdzie, ale czekam, co wymyśli. Nagle włazi do sypialni i pyta: Ty, a ojciec ma jeszcze tego półowca? – Ryczałyśmy dobre dwie minuty, zanim zdołałam wykrztusić, że przez nią zaraz wypluję migdały.Na półowca w życiu bym nie wpadła. No za nic na świecie. Ha! Hahahaha! athina 2008-10-24 23:00:44skomentuj (5)
Wodę kup
- Misiaczku, co będziesz jadła na śniadanie? Mamy do wyboru: jajka na miękko, kanapki, parówki, pomidorową, płatki z mlekiem (to ostatnie wyszeptałam, bo zaczyna mnie już mierzić to płatkowe szaleństwo).
- Płatki!
Uuuuch! Ale jest szansa, że w przedszkolu zje jakąś kanapkę.
Podałam do stołu jaśnie pani, która przerzucała kanały w poszukiwaniu Jetix Play, jedynego programu dla dzieci w telewizji kablowej Vectra za 33 zeta miesięcznie. Nienawidzę zdzierców, monopolistów, bo nie mam nic nadzwyczajnego. Za 35 zeta jest o wiele większy pakiet w satelicie, ale kto mi tę antenę zamontuje? Tato? Matko kochana!
Kiedy Miśka chrupała płatki, blok reklamowy bez reszty zajął ją nową lalką z serii Baby Born, która umie pływać. Normalnie macha rękami i zapierdala kraulem. Miśka zamarła z na wpół otwartym dziobem. Oczyska wywaliła przeraźliwie, następnie starła z brody cieknące mleko i mieląc pośpiesznie cynamonowe gwiazdki wyszczebiotała podniecona:
- Mamo, mamo, kupisz mi taką wodę?!
Nie muszę pisać, że upadłam na cyce. Analizując...Lalkę już ma, ale ona nie pływa, więc na pewno ta woda ma w sobie coś... athina 2008-10-30 21:22:35skomentuj (3)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz