piątek, 6 marca 2009

Biznesłomen

Moja kuzynka, to jest dopiero biznesłomen. Zamówiła dwóch pracowników do połatania kilku dziur w pralni. Panowie przy robocie, którą wszyscy byśmy wykonali w dwie godziny, marudzili pół dnia.Na dzień dobry dostali śniadanie i po dwa piwa.Później był obiad z dwóch dań, przyszłam właśnie kiedy prace przy jego przygotowaniu chyliły się ku końcowi, a ponieważ nie widziałam panów zdziwiona zapytałam co się dzieje, bo wiem, że kuzynka gotować nie cierpi.- No, jak to dla kogo? Dla pracowników – powiedziała i za chwilę zagaiła mnie półszeptem. – Piwo już wypili, mam skoczyć po jeszcze?- Ty masz równo pod sufitem?Zanosząc się ze śmiechu opuściłam jej przesyconą zapachami kuchnię i zeszłam do siostry na ploty.Kiedy wróciłam po godzinie, panów już nie było.- Kupiłam im po flaszce wódki na fajrant – powiedziała kuzynka.- Jessooo, babo, zachowałaś się tak, jakby ci pół chałupy odbudowali, a nie dziurki łatali.A ile im zapłaciłaś?- To nie ja, to dziadek płacił.- O, czyli ostatnią frajerką nie jesteś.athina 2007-08-06 12:22:15skomentuj (3)

olej

Uwielbiam, no po prostu uwielbiam, jak dzieciaki z napiętymi do granic możliwości żyłkami próbują coś sobie wyrwać. Takie słodko brzydkie są wtedy i wiją się jak gady.Ostatnio Miśka kłóciła się o coś tam ze swoim kuzynem, ale on silniejszy.- Mamusiu! Mamusiu, a on mi to zabrał!Chcąc ją przekonać, że to coś nie jest warte naszych nerwów odpowiedziałam spokojnie.- Doooobra, kochanie, olej to.- Mamusiu, ale…ale mogę olej?!athina 2007-08-14 16:59:57skomentuj (8)

słodkie lenistwo

Dzisiaj mija drugi z dwóch najpiękniejszych dni w mojej karierze.Zrobiłam wielkie Gie i wyrzutów sumienia brak. Jestem w Chojnowie.Na dodatek wczoraj byłam w Międzyrzeczu na spotkaniu z pracownikami, jakże się ucieszyli, że jestem, że mogą się komuś wyżalić, a ja słuchałam, słuchałam, a jutro we Wrocku będę zaiwaniała, by pozałatwiać ich sprawki.Ale to wszystko pipa. Najważniejsze,że dwa dni były boskie.P.S. Nadal nie wiem kiedy na dobre pożegnam sie z dojazdami do Wrocłąwia.Ale to wszystko pipa...athina 2007-08-23 15:26:17skomentuj (3)

Żadnych darów!

Sobotnie popołudnie miałam już zaplanowane u siostry. Oni poszli na wesele, a ja z Miśką i siostrzenicą miałyśmy rządzić: prać pościel, oglądać Disney Chanel i gotować pyszną zupkę.I wszystko szło według planu do czasu, gdy otrzymałam telefon od kolegi z pracy, który właśnie przebywał na rybach.- Podrzucić ci wieczorkiem kilka rybek? - Pewnie.Gdybym wiedziała w jaki kanał się pakuję, moja odpowiedź byłaby inna. Skłamałabym nawet, że mi obie ręce urwało.Wieczorem, kiedy już wykąpałam dziewczynki i położyłam do łóżka, by w pachnącej pościeli mogły oglądać bajki, kolega zadzwonił i rzekł:- Już jadę.Ściągnęłam z góry kuzynkę do podziału darów.Czekałyśmy cierpliwie w ogrodzie na te kilka ryb i rozbawione wyobrażałyśmy sobie, co to będą za sztuki…- Ja się patrzę, a on przywozi trzymetrowego suma, dwa siedmiokilowe karpie i lina jak lina, hahaha! – ryczała kuzynka.Przyjechał…Rzucił przez płot i pojechał. Ćwierć wora, takiego na śmieci, średnich, małych i malutkich rybek. O, ja ****Ole!Kuzynka oskrobała, wypatroszyła trzy ryby i wymiękła, a ja dyndałam nad nimi i dyndałam. Było po DRUGIEJ W NOCY, kiedy umęczona posprzątałam dywan łusek, pogasiłam świeczki i powlokłam się do łazienki zeskrobywać z siebie te pierpiiiidojasnejszmatypiiiii łuski!I to nie koniec…Pół niedzieli spędziłam na smażeniu darów i wekowaniu w occie.I to koniec. I więcej nie chcę żadnych darów, żadnych, jak Boga kocham, że nie chcę.athina 2007-08-28 16:20:52skomentuj (6)

Oliwkowe

Zmęczona, ale szczęśliwa, że po pracy, rozsiadłam się wygodnie na autobusowym fotelu. Wyjęłam Wojaka Szwejka, schowałam Wojaka Szwejka. Wyjęłam Kodeks Pracy, schowałam Kodeks Pracy. Zamknęłam oczy i myślałam co jeszcze Misia potrzebuje do przedszkola. Boże, moje maleństwo już takie dorosłe, do przedszkola będzie maszerować. 4 lata…Kiedy to minęło?...I nagle słyszę za plecami rozmowę kobiety przez telefon.- Ale ja chcę żebyś ubrał te oliwkowe. Jak to nie ma? Wczoraj je prasowałam i położyłam w szafie na górnej półce po lewej stronie. Gdzie ty patrzysz? Jakie sztruksowe? My w życiu w domu nie mieliśmy sztruksowych! Czy ty w ogóle wiesz jak wygląda kolor oliwkowy? Bo może dla ciebie to jest brązowy na przykład. W takim razie spodnie się rozpłynęły, super! Powtarzam, po lewej stronie na górnej półce. Jakie z lampasami, czy ja mówiłam z lampasami? Słuchaj, czy ty jesteś jakiś nienormalny? Popatrz dobrze, one muszą tam być…PO DZIESIĘCIU MINUTACH- No, to teraz jak powiem oliwkowe, to będziesz wiedział które, prawda?Wyobraziłam sobie siebie w tej sytuacji i jestem pewna, że w moim przypadku rozmowa skończyłaby się na tych sztruksowych. Ubieraj które chcesz, szkoda naszych nerwów, pieniędzy i obciachu. Ale przyznam, że początkowo nieźle się ubawiłam, bo babsztyl powinien wiedzieć, że mężczyźni odróżniają podstawowe kolory, a ta mu wyskakuje z jakimś oliwkowym i jeszcze ma nerwa, że on tego oliwkowego nie widzi!athina 2007-08-30 11:05:18skomentuj (8)

w żywe oczy
- Miśka, podnieś ten papierek. Nie wolno rzucać na podłogę.- Cio?- Papierek podnieś.- Cio mówiś, mamusiu?„raz, dwa, trzy”- Mówię, żebyś papierek podniosła.- Któly?„cztery, pięć, sześć”- Ten, który rzuciłaś właśnie.- To nie ja.„!!!!!!”- A kto?- Hmmmm, no, Altul.Ręce przy podłodze.athina 2007-08-31 16:45:36skomentuj (1)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz