środa, 25 marca 2009

56

Mój tatuś obejdzie jutro (dzis) swoje 56 urodziny. Już? Zatrzymałam się na 50 i tak miał sobie te pięćdziesiąt i miał do dziś. Uświadomiłam sobie, że zaraz po jego półwieczu oznajmiłam mu, iż jestem w ciąży. A w ciążę ową zaszłam 13 marca w piątek. Tak jest, wszystko wiem.
A mi lata mijały i mijały, dzicko rosło i rosło, a tatuś miał pięćdziesiąt lat.
I dzisiaj cyk! Mam ojca o sześć lat starszego.
Miało nie być imprezy, bo on nie chce. Do dzisiaj.
Kiedy weszłam z Miśką, pachniało sałatką i pieczoną karkówką.
- Dlaczego nie odbierasz telefonu? Tarabanię do Ciebie od trzeciej. - Zganiła mnie matka.
- Ładuje się w domu, a stało się coś? - Zapytałam zdzierając dziecku czapkę z głowy.
- Tato chciał, żebyś go gdzieś zawiozła, ale wyszedł niedawno, może sobie już znalazł kierowcę. - Odpowiedziała. Nabrała na drewnianą łyżkę sałatkę i wepchnęła mi ją do gęby. - Może być?
- Może. - Zamieszałam językiem. - Bardzo może.
Wszedł tato.
- O, jesteś, to chodź, pojedziemy do kasomatu i do takiego jednego na chwilkę. - Był w szampańskim humorze. Miśka nawet niespecjalnie oponowała, że wychodzę bez niej, złapała drewnianą łyżkę i mieszała babci sałatkę.
W aucie tato szepnął mi do ucha, jakby w obawie, że na tylym siedzeniu rozsiedli się kosmici.
- Do kasomatu nie jedziemy, zarobiłem se na lewo, ale nie mów matce - i wcisnął mi pięć dych w rękę.
- A tutaj masz jeszcze na wódkę, kup mi na jutrzejszą imprezę, tanio, dobrą i sześć flach.
Załatwiliśmy sprawę, wróciliśmy pod dom, tatuś jeszcze wskoczył do cukierni, bo tam zimna wódka. Poza tym nie podróby, jak u "tejkurwyKryśki", buehehehe.
Wszedł do domu, banan nie schodził mu z miski.
- Kochanie, daj dwa kieliszki. - Zwrócił się do matki.
- Dwa? Dlaczego, a kto będzie z Tobą pił? - Zapytała lekko najeżona.
- Maniek. I schowaj sałatkę, bo pachnie. Daj nam gulaszu. - Poprawił włosy zaczesując już odrośniętą grzywkę.
- A dlaczego Maniek tu przyjdzie? - Zapytała.
- A co, wczoraj nie zaprosili mnie na połówkę? - Bronił się tatuś.
- A ty nie odstawiłeś krowy? - Wzięła się pod boki matka.
I teraz uwaga. Odpowiedź mojego ojca powaliła mnie na cyce. Kalkulacja była wstrząsająca.
- No bo ich jest dwoje!

Tatusiu, wszystkiego najlepszego. Potrafisz być solą w oku, ale i świetnym chłopem.

3 komentarze:

  1. Najlepsze życzenia od nas!
    :-)
    Mało kto jest klasykiem cytowanym za życia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Sze, abuehehehehe! Muszę to jutro matce powiedzieć, żeby się za bardzo nie stawiała, no!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dot ucaluj tatulka i zloz mu zyczonka od nas :)
    Szczerze mowiac Twoj tatus zabija tekstami, ale mamuska tez jest niezla . Buziole :):*

    OdpowiedzUsuń