piątek, 6 marca 2009

19Koleżanka z pracy namówiła mnie, bym zarejestrowała się w portalu nasza-klasa.- Ty, tam można odnaleźć kupę ludzi z dawnych, nawet szczenięcych lat.- Ta, jasne – ale się zarejestrowałam.Oczom własnym nie wierzyłam, kiedy dostałam wiadomość od swojego pierwszego chłopaka, poznanego na wakacjach…Dziewiętnaście lat temu. Jezu, to ja już tyle żyję? Hmm… ten, no… O czym ja chciałam?Pamiętam, miał takiego wojskowego dżipa, prowadził dyskoteki w ośrodku i był najlepszą partią do wzięcia, hihihi.Dziewiętnaście lat…Kurwa mać, powiedzcie, że to wcale nie było tak dawno temu…athina 2007-10-15 08:33:18skomentuj (3)

Niech pastowaniec sprawdzi.

- Szybko Misiaczku, ubieramy buciki, dawaj, dawaj i leciiiimyyy.Wczoraj musiałam być w pracy o siódmej, bo dostałam cynk, że Tekla (turecki kocmołuch z niemieckim paszportem i kierowniczka zmiany w mojej firmie), ma być już o szóstej. A ją strasznie boli fakt, że wychodzę do domu o piętnastej i, jak to ostatnio wycedziła za moimi plecami, nie chce jej się wierzyć, że jestem w pracy od siódmej.- To niech mnie sprawdzi – powiedziałam do uprzejmego. Fakt, że pracuję krócej, bo nie dam rady busami być na czas. Przedszkole jest czynne od szóstej trzydzieści. Prezes sam się na taki układ zgodził po tym, jak mi zabrał auto...Bo Tekla tak chciała. Zatem nie ma się co łudzić, że w kwestii godzin będzie murem za mną stał. Trzeba sobie radzić samej.W niedzielę poszłam do taty i mówię w czym rzecz i – pożycz mi samochód.- Nie ma sprawy, bierz – odpowiedział krótko tato, ale musiał dodać: – Ty, a co ten, w mordę jebany pastowaniec się tam u was tak rządzi, co?Poszłyśmy z Misią do autka, a tam niespodzianka…Szron na centymetr i zero skrobaka. Posadziłam dziecko w foteliku, wystawiłam pazurki i heja z pianą na pysku oraz bluzgami w nim tłumionymi. Silnik rzęził, dziecko recytowało „kotek puszek z czarną łatką, dziś w przedszkolu był z Agatką”, ja syczałam pod nosem, a po drugiej stronie podwórka dał się słyszeć ryk:- Weź mi znieś spirytus, bo, kurwa, w życiu się stąd nie ruszę!A ja już oskrobałam…I byłam w pracy o siódmej. Tekli nie było, śpiącej kurewny. Za to znów z siostrą wozimy tyłki, bo tatuś na razie auta nie potrzebują. Tekli poświęcę osobną notkę. Na razie ta suka strąca mi sen z powiek tym, w jaki sposób traktuje pracowników. Zbieram i gromadzę fakty. athina 2007-10-16 09:03:47skomentuj (3)

Lalalala!

Lumbago złapało mnie w wyborczą niedzielę. Chciałam, jak zresztą wielu z Was wywalić kaczki w kosmos, a mnie wydymało cholerne lumbago. Płakałam, zaciskałam zęby, ubierałam Miśkę stojącą na stole, ale nie odpuściłam. Taksówka przywiozła mnie pod komisję przed dziewiętnastą z dzieckiem wystrojonym w długi, czerwony płaszcz...Nie dotrwałam do końca ciszy wyborczej, bo niestety wstaję przed piątą rano, jednak TVN 24 tarabanił przez całą noc.I powiem Wam jedno. Zobaczyć twarz PISiora w poniedziałkowy poranek...BEZCENNE.athina 2007-10-24 09:02:49skomentuj (2)

BS 15-0040

Kurier wkroczył do naszego biura uginając się z lekka pod ciężarem paczki o rozmiarach niezbyt pokaźnych. Stęknąwszy ułożył paczkę tuż za drzwiami i chwiejnym krokiem podszedł do mnie z pokwitowaniem odbioru. Zerknęłam niechętnie na karton, bo nie lubię kwitować rzeczy, których nie zamawiałam, a niestety muszę.Prezes obrzucił przesyłkę dłuższym spojrzeniem, następnie popatrzył na Malwinę, na mnie, znów na paczkę.- Coś nie tak? – zapytałam lekko zaniepokojona.- Co panie tam zamówiły? – zapytał szczerząc zęby.Przyjrzałam się kartonowi, który oklejony został taśmą z niebieskim napisem vibra. Błyskawicznie skojarzyłam, co prezesowi chodzi po głowie. Malwina pewnie też, bo oblała się pąsem, co w jej wieku jest rzeczą naturalną i wydobyła z siebie piskliwy chichot, który siłą rzeczy udzielił się i mnie. Pełna podejrzeń podeszłam do paczki z zamiarem jej otwarcia, jednak lumbago nie pozwoliło mi się schylić.- Malwina, ty otwórz.Koleżanka skoczyła na równe nogi, złapała za nożyczki i chichocząc nadal, ocierając łzy, jęła wbijać szpice w taśmę. Jakoś jej to nie szło, spróbowała obrócić karton, ale siły ją opuściły.- No, wygląda mi to na cały zestaw, proszę pań!Teraz ja spiekłam raka, ale bardziej już ze złości, z ciekawości i w ogóle. Padłam na kolana i wydobyłam spod taśmy list od producenta. Przeczytałam na głos:- Wibrator elektryczny BS 15-0040W chwili, kiedy prezes nieomal spadł z krzesła, do biura wszedł szef palaczy.- O, wibratorek nareszcie nam przysłali, zaraz przyślę Tadka po niego. Skurwysyny już w tamtym tygodniu obiecali wysłać.Mimo to, wibrator pozostał hitem do końca dnia. Nasz wibratorek pneumatyczny!athina 2007-10-31 10:25:56skomentuj (8)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz