piątek, 6 marca 2009

1 2 Nie, to nie może być prawda!

Miśka jest bardzo absorbującym dzieckiem, takie małe „coś”, a wszystkich ma pod butem. Najbardziej mnie i jestem szalenie szcześliwa, że już o godz. 19.00 Miśka śpi w najlepsze. Wówczas zaczynam żyć zamieniając matczyne szaty na te wygodne, przewiewne.Podobnie było dwa dni temu. W ogrodzie rozpalono grilla, ojciec kinga przytaszczył zgrzewkę piwa, Góralka grzebała pogrzebaczem w palenisku, a ja serfowałam w internecie i biegałam do nich na papierosa. Miśka „kwękła” tylko raz, ale wepchnieta natychmiast w pyszczek flaszka z soczkiem poskutkowała i dziecko odpłynęło.Kurczak skwierczał, sypały się kawały i gdzieś w noc odlatywały tłumione rękoma salwy śmiechu, byle tylko nie obudzić szefowej. A ja i tak co i rusz zlatywałam na dół grzmiąc, by zachowywali się ciszej, bo mała śpi niespokojnie.Mrok opanował taras i ogród, ciemności uniemożliwiały już zlokalizowanie popielniczki, więc teść przypomniał sobie, że gdzieś musi być włącznik światła, tylko nie bardzo wiedział gdzie. Toteż podszedł do drzwi wejściowych i nie myśląc WCALE ryknął dzwonkiem, który umarłego podniósłby z grobu. Chwyciwszy się za głowę spanikowany uciekł w mrok, bo w tej chwili rozległo się to, czego ja najbardziej się obawiałam: „Uaaaaaa!”Nie było czasu na wyrzuty, ani na uduszenie go. Galopem puściłam się do sypialni, by jak najszybciej zatkać Miśkę sokiem w nadziei, że „może zaraz zaśnie”. Wypiła pół butelki i miast jak zwykle legnąć na powrót, dziecku zaświeciły się ogniki w oczach, „giee”, powiedziała do mnie, co sprawiło, że żołądek podskoczył mi do gardła, gdyż oznaczało to mniej więcej: „No, a teraz się ze mną pobaw”(!)Nic z tego. Porwałam ją na ręce i jęłam usypiać. Pokołysałam, popodrzucałam (delikatnie), odtańczyłam dwa na jeden z obrotami, był też hip-hop, taniec-przytulaniec i nic. Przeszłam na wokal. Rozbrzmiały słynne wróbelki, co od samego rana ćwierkają, „Zasiali górale”, „Ej po żywieckich polach leci sarna...”, „Luli, luli laj”, „Aaa, kotki dwa...” Przy kotkach Miśka zaczęła przecierać oczy, no to właczyłam sobie autorewers i męczyłam te kotki przez pół godziny(!!!). Po GODZINIE dyndania nad dzieckiem znów byłam wolna! Postałam nad nią jeszcze chwilę, by się upawnić, że na pewno śpi i cichcem wypłynęłam z sypialni. Nie zamykałam drzwi, by w razie „wu” słyszeć ją na dole. Ponieważ nie zamknęłam drzwi, to i światło na korytarzu oraz schodach bałam się zaświecić (bałam się już nawet głośno oddychać!). Ilość stopni jest mi doskonale znana, więc nie czułam się zagrożona jakimś upadkiem, dlatego puściłam się na dół na trzecim biegu. Pokonałam schody, wyszłam na prostą prowadzącą przez dość długi korytarzyk, u kresu którego przez otwarte drzwi wdzierał się do domu powiew nocnego powietrza. Tam zmierzałam, tam czekała na mnie wolność w pojeciu fajki, piwka i wolnych rąk. Wrzuciłam czwarty bieg...Z perspektywy Góralki i teścia.(Jebuuuuttt!!!) Gruchnęło. Zamarli. Usłyszeli tupot nóg o nieregularnym wydzwięku, następnie moją kulejącą postać, która minęła ich jak niewidzialnych i pobiegła gdzieś w noc krzycząc: „NIE, TO NIE MOŻE BYĆ PRAWDA!!!”Z mojej perspektywy.Jak juz się tak dobrze rozpędziłam widząc jedynie drzwi, zderzyłam się z przeszkodą, która zgruchotała mi drugiego od końca palucha u nogi. „Nie, to nie może być prawda!!” zawyłam nie tyle z bólu, co z obawy przed więzieniem przez następną godzinę. Pobiegawszy w amoku totalnym po ogrodzie, wróciłam już tylko wściekła na miejsce tragedii i odkryłam, że przyczyną kraksy było krzesło, które jakiś półgłówek postawił niemal na środku korytarza!- Przecież trzeba być kompletnie pierdolniętym, żeby nie pomyśleć, iż ma stać pod ścianą!- Wywarczałam.- Sama je tam wczoraj postawiłaś jak znosiliśmy graty do domu i mijałaś je dzisiaj ze sto razy. – Powiedzała Góralka zanosząc się ze śmiechu.A kto myśli nocą o przeszkodach, które w dzień rejestruje automatycznie? Kto myśli o przeszkodach pędząc wolności na przeciw? Przecież droga musi, no musi być wolna!Miśka wypadek przespała. Aj łos fri z pogruchotanym palcem, ale fri. athina 2004-08-01 16:17:52skomentuj (6)

Do zobaczenia

Wszystko dotarło do mnie dopiero dzisiaj rano, kiedy przechodząc obok góralkowego pokoju kątem oka zobaczyłam puste, starannie zaścielone łóżko. Już nie mogłam podejść z Miśką pod te drzwi i jak codzień uczyć ją pukać do nich jej małą rączką, by obudzić ciocię. Dziś te drzwi stały otworem ukazując pustkę.Na stole w kuchni stał kubek po „fusiatej kawie”, umyłam go częściowo woda, częściowo własnymi łzami.Usiadłam z Misią w ogrodzie, tam, gdzie Góralka „dojrzewała” każdego ranka, a ja przynosiłam jej dużą czarną. Też sobie taką zrobiłam i zaśpiewałam Miśce piosenkę o sarnie, która biega po żywieckich polach i poszeptałam do uszka, jak to zwykle robiła ONA.Przeleciał błękitny motyl i usiadł na gałęzi pomidora, jak bardzo cieszyłby góralkowe oczy. Dla mnie był szary, bez wyrazu, jak cały świat dzisiaj... Płaczemy.Dziękujemy Ci ciociu za te chwile. Mamy nadzieję, że niedługo znów sie spotkamy.athina 2004-08-02 13:06:18skomentuj (8)

Cudo

Wszystkim matkom polecam takie cacko. Ma to w podłodze wycięte otworki na nogi (coś na kształt majtek) więc dzieciak po pas jest w wodzie, a od pasa w górę bezpiecznie wyczynia co mu się chce. Miśka jest patrolem poolowym, w kierownicy jest nawet klakson, no, bajera. Dobra sprawa, bo można stać w wodzie po kolana i miast piastować pociechę,na przyklad spokojnie wypalić sobie fajkę;)mrrrrrrathina 2004-08-03 19:39:57skomentuj (9)

Przepraszam

Na samo wspomnienie tego nogi uginają się pode mną, jakby uderzone kijem bejsbolowym, dreszcze tańczą pod skóra stawiając owłosienie na baczność, a wyrzuty sumienia o rozmiarach dinozaurów targają mną niczym wiatr kawałkiem papieru.Tylko na chwilę odeszłam od Miśki obłożywszy ją zabawkami. Na jedną chwileczkę, bo potrzeba wołała...Wiecie jaki dżwięk wydaje główka dziecka przy spotkaniu z podłogą? Ostry, przeszywający na wskroś, paraliżujący. Do tego stopnia, że zamiast naciągnąć spodenki na dupę, skopałam je z kostek i pobegłam na miejsce wypadku. Za mną podążała skamląca dusza, przede mną nic, a we mnie struchlałe, skamieniałe serce. Ono za chwilę rozprysło się na milion krwawiących strzępów, gdy dotarł do mnie krzyk mojego maleństwa.Porywając je na ręce nie potrafiłabym odpowiedzieć na proste pytanie, jak mi na imię. Wszystkie zmysły złączyły się w jeden, ratowania tego, co jeszcze zostało. „Przepraszam cię, kochanie moje, słoneczko...”Misia zrozpaczona wtuliła obolałą główke w moją pierś, zamknęłą się w mych ramionach, jakże dla niej bezpiecznych, a jakże zawodnych w moim mniemaniu. Potok łez spływał po jej rumianych policzkach, szloch opanował oddech. Zaszlochałam i ja.Chciałabym byc doskonała, chronić, bronić, zapobiegać, a potrafię być takim bezmyslnym dupkiem. Przepraszam Cię Misiaczku.athina 2004-08-10 19:26:01skomentuj (7)

burza...w mozgu

Wieś, na której mieszkam położona jest w dolinie i od północy grożnie spogladają na nią Dolomity, od północnego zachodu góry Montello. Kiedy przychodzi burza, to zazwyczaj z jednej lub drugiej strony, czasem nawet z obu, spotykają sie wówczas tutaj i mamy sajgonik. A górskie burze, które tam się nie wybrykały nabierają pędu i jest strasznie.W sobotę wczesnym popołudniem taka burza alpejska nawiedziła północne Włochy i popsuła sieć internetową. Centrala w Mediolanie powiedziała nam, że awaria zostanie usunięta najwcześniej w poniedziałek wieczorem, a najpóżniej we wtorek (może) rano.Zostaliśmy odcięci od świata. Przez ten czas obejrzałam 9 filmów, zrobiłam porządek w komputerze, zwłaszcza ze zdjęciami, spacerowałam i rozmyślałam. Wiele myślałam o tym, jaka przyszłość czeka mnie w Polsce. Dobra? Zła? Trzeba będzie sobie jakoś radzić, skoro radziłam sobie wszędzie, to dlaczego nie miałabym we własnym kraju? Ostatnio rozmawiałam z dobrym kolegą o tym, czego mogę tam oczekiwać, powiedział mi coś fajnego: „Na pewno nie będzie lekko, ale za to będzie wesoło”. Tak, bo dookoła przyjaciele, znajomi. Kim jest człowiek w pojedynkę, co sam może zdziałac? Niewiele, o ile nie nic. Wracam w połowie września, po kwartalnych badaniach Miśki i złożeniu ponownego podania o dofinansowanie dziecka. To jest 100 ojraków miesięcznie przez rok, szkoda, by przepadło. Poza tym doszliśmy do porozumienia, że nie warto wymeldowywać Misi z Włoch, za rok jej ojciec dostanie obywatelstwo, a co za tym idzie i ona. Niech ma dwa, dlaczego nie? Kto wie, czy jej sie to w życiu nie przyda.Odliczam czas. Tęsknię do Was przyjaciele, tęsknie do Ciebie Polsko. Drżyj Urzędzie Pracy, bo jedzie nowy wydatek. Panie urzędniczki z góry przepraszam za mój pysk. A Wy wszyscy trzymajcie za mnie kciuki.:))athina 2004-08-10 19:27:10skomentuj (7)

wisiorki

Ostatnio rząd włoski zwrócił się do Unii Europejskiej z prośbą o pomoc w walce z napływem nielegalnych imigrantów zwłaszcza z Afryki.Przypływają oni pod pokładami statków towarowych w tak złych warunkach, że dla niektórych podróż kończy się śmiercią. Za „przejazd” do Włoch płacą po 1000 dolarów od osoby.Płyną z nadzieją na lepsze życie, jak chyba każdy emigrant. Żyją stadnie, (po kilka osób w pokoju) i każdego dnia wychodząc z domu zastanawiają się czy do niego wrócą. Policjanci bowiem kontrolują ciemnoskórych kiedy im na to przyjdzie ochota, nawet przy filiżance kawy.A ci ludzie świetnie sobie tutaj radzą nie wkraczając w świat przestępczy. Na plaży kupisz od nich niemal wszystko, od ręczników plażowych poprzez torebki, wisiorki, zegarki, aż po wakacyjne tatuaże.„Panu masażyk? Nie ma sprawy, 15 euro.” Oferują Wietnamki, Koreanki (nie rozróżniam). Robią to naprawdę fachowo, od głowy po czubki palców.Co jakiś czas policja robi „nagonkę” i nagle możecie stać się posiadaczami 30 ręczników, zegarków itd., bo chłopcy porzucają towar.Mnie się trafiły badziewne wisiorki, cały worek, który schowałam pod ręcznik i ochoczo jęłam zabawiać Miśkę. Potem pan wrócił po swoje, bo czekałam. Oddałam i dostałam wisiorek, który przyjęłam tylko po to, by go nie urazić.Szkoda mi tych ludzi, niech sobie radzą, krzywdy nikomu nie robią.athina 2004-08-14 15:02:24skomentuj (3)

Nie lubie poniedzialku
athina 2004-08-16 12:53:27skomentuj (10)
Prosto z Mediolanu

Boski byl ten dzien, doslownie jeden z lepszych. Najpierw okazalo sie, ze komputer juz nie posiada polskiej czcionki, ale to nie problem, przyjedzie king to bedzie. Potem w sekunde podjelam decyzje, ze obcinam wlosy do ramion. Babcia ochoczo zadeklarowala sie do tego zadania. Fartuch na plecy i tniemy.- Tylko do ramion, babciu!- Tak, tak, kochana.Troche sie babci z jednej strony wyzej przycielo, wyrownala, to znow z tej bylo wyzej, znowu wyrownala, ze w koncu nozyce czulam tuz pod uchem.- Czekaj, dam ci lusterko.„O, jezuuu” Zamknelam oczy, otworzylam, znow zamknelam, policzylam do trzynastu...-Babuniu, ale, kurwa, troche strzepiate, nie sadzisz?- Oj, to sie zaraz wyrowna!- Nie! Wiesz, nawet nie jest tak zle, poza tym ja i tak zwiazane nosze. Moze byc!- Na pewno? Bo jak chcesz...- Na pewno, dziekuje serdecznie!Nastepnie zawitaly do nas trzy siostry babci, ktore przyjechaly z centrum mody...Mediolanu, odwiedzic rodzinne strony.- Co robisz?! Chodz na dol, przywiozly dla Ciebie prezenty!!! – Ryknela babcia, az podskoczylam.„No, jakies zadoscuczynienie, bo te wlosy...” Zlapalam Miske i poklusowalam odbierac co dla mnie.Ciocie jely wypakowywac slicznosci, przykladac i przypasowywac je do mojej, jak decha naprezonej sylwetki, bo staralam sie ze wszystkich sil nie ryknac tam smiechem. Po glowie platala mi sie jedna mysl, i to tak natretnie, ze w zaden sposob nie moglam jej przegonic: „Na podryw, tylko na podryw w tym isc.”Przedstawiam Panstwu kolekcje mediolanska na te jesien. Nazwalam ja „Urocza”.Ciocie porzadki w szafach robily, hihihi, a ja to w krzaki rzuce w drodze do piekarni, moze se ktos znajdzie, o!athina 2004-08-18 19:25:17skomentuj (15)

Pakuje sie

Zaczęłam powoli pakować walizki i ze zgrozą stwierdzam, że Miśka, która niespełna 9 miesięcy temu opuściła inkubator, ma już dwa razy wiekszy dorobek materialny ode mnie.Rzeczy Miśki:Dwa łóżeczka Trzy zmiany poscieliDziesięć ręcznikówCztery kocykiDwie poduszkiDwa pudła zabawek!Dmuchana motorówkaNawilżacz powietrzaWózekJedna duża torba podróżna ciuchów!Dwa foteliki samochodoweSiata kosmetykówI wszystko, o czym na pewno zapomniałamCo moje:Dwie torby ciuchów (do których muszę schudnąć!)Pudło butów (do których nie muszę chudnąć!)Dwa ręcznikiSkromna kosmetyczkaKsiążkiKomputerRowerNa pewno o niczym nie zapomniałam!Wiedżmin przerażony dokonał zakupu mazdy 626 kombi (on bowiem zawiezie mnie do Pl)! Ktoś kiedyś powiedział, że przeprowadzka jest gorsza od pożaru! To po kiego zbierać tyle gratów? Nie zarzekam się, bo oto w Pl, niemal po 10 latach kończę życie trampa i zacznę zbierać graty, jak nie dla mnie, to dla Miśki, hihihi...athina 2004-08-20 12:10:43skomentuj (7)

...Jestem zmeczona, zwlaszcza psychicznie. Wroce gdy odpoczne. Pozdrawiam.athina 2004-08-23 18:29:06skomentuj (6)
1 2


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz