piątek, 6 marca 2009

1 2 dzyn dzyn

Kupilam dziecku stol oraz krzeslo. Posadzilam, poukladalam na pulpicie zabawki, poobserwowalam. Zdalo egzamin. Nastepnego dnia ustawilam na stole obiad, widelec oraz pipijo (picie)… … …Stol sie najadl, krzeslo, sciana, podloga, cala garderoba dziecka, FIRANKI! Gdy zeskrobywalam Miskowe wyczyny, ona zlapala za krzeslo I jela suwac nim, niczym wozkiem dla lalek. Naprawde chcecie wiedziec jaki to dzwiek???Nie zwracalam na to uwagi, w koncu nowa zabawka, przejdzie jej. Ale nastepnego ranka, wycmokawszy mleko do dna, Miska rzucila sie na oprowadzanie krzesla po domu.Pokazala mu trzysta razy lazienke, piecset razy salon, w sypialni bylo rondo i znow lazienka... Jak to jest, ze ten dzwiek sprawia jej frajde? Dzwiek, ktory wszystkie moje wnetrznosci stawia na bacznosc, a potem mowi: lewa, lewa, do gardla! Trabke nagle znow odnalazla wsrod zapomnianych zabawek, i krowke, co robi muuuu po czym gra cymbalkami, pajaca z calym cyrkiem i komorke, ktora pod kazda cyfra ma inna muzyczke... Mialam lunapark w domu. Dzyn, dzyn. Otworzylam drzwi.- Czy mozna prosic o spokoj?Spojrzalam na zegarek…- Jeszcze nie ma sjesty. – Zmarszczylam brwi.- Ale ja tam na dole nie slysze wlasnych mysli!- A ja slysze???- Nich pani jakos zapanuje nad dzieckiem!- Nad panem moge zapanowac, o, tak!Z pewnoscia nie przytrzasnelam mu nosa, bo nastepnego dzyn dzyn nie bylo.athina 2005-08-20 22:03:00skomentuj (10)

Nie ma srania po bramach!

Moja babcia lubi chodzic po zakupy, bodaj po 100 gramow salcesonu, ale codziennie musi odbyc droge do miasta.Do wyjscia z domu przygotowuje sie juz od rana, a najwiecej czasu zajmuje jej szukanie kluczy I “porponetki”.Tradycyjnie tez po przejsciu czterystu metrow nerwowo zaczyna przebierac nogami!- Dlaczego nie zrobilas tego w domu? Zapytala kiedys poirytowana moja ciocia.- Bo mi sie nie chcialo!- Duze czy male?- Duze!Na trasie, ktora przemierza babcia, od lat nie powstala zadna knajpa, gdzie moznaby sobie wdepnac. Ba! Nie ma nawet krzaczka, wiec od lat babcia odwiedza bramy!- Kiedys cie zlabia i dostaniesz lomot! – Powiedzialam dobrych pare lat temu.- A kto bedzie bil taka stara babe? Jak musze, to co mam zrobic, kible publiczne polikwidowali!- Wstyd, babciu, wstyd.I sie stalo! Pamietacie stare torby ze skaju, co to mialy uszy zaraz popekane? Babcia miala taka brazowa. Sluzyla ona jako torba na zakupy oraz torebka.Wlasnie idac z ciocia, babcia wdepnela do bramy, zadarla kiecke, torba spoczywala sobie na nadgarstku I jeden jej rog znalazl sie akurat pod wylotem…Zalatwiwszy potrzebe odwrocila sie I wielce zdziwiona, ze nie ma, jela rozgladac sie po scianach. Niespodzianka zas tkwila sobie w torbie na “porponetce”!athina 2005-08-22 01:12:53skomentuj (20)

Panie Radku!

Kochani chlopcy z Wisly Krakow, odpowiedzcie mi na jedno pytanie… Dlaczego umieliscie wpierdolic Panatinajkosowi u siebie trzy do jednego, a u nich dostaliscie w dupe cztery do jednego? Czy trawa grecka jest twardsza? Biega sie po niej jak po kamieniach? A moze Grecy chujowo wyprofilowali boisko...Ze pilka z gorki toczyla sie w strone naszej bramki? Powiedzcie mi prosze, bo w glowe zachodze. Jeden skoczek narciarki moze miec zly dzien, sezon, ale zeby cala druzyna? I nie ma co plakac, Panie Radku! Pan jestes men, a nie baba, jak sie wpuscilo cztery, to trzeba ten fakt przyjac na klate jak facet!Zebys Pan wiedzial, co ja musialam przyjac na moja klate dzis wieczorem, to bys Pan, kurwa, szlochal!P.S. Wyszlam z knajpy po angielsku...Jutro i tak powiemy sobie „dobry“,nie?athina 2005-08-24 01:23:35skomentuj (10)

Scenariusz

Zycie samo pisze scenariusz…Wale sie w piers I mowie, TAK! Cale szczescie, ze sie jednak nie zakochalam. Nie wiem co, ale cos mi nie pasowalo w Moim. Wszystko zalezalo od mojego nastroju. Czyli fukalam na niego bardziej lub mniej, bo generalnie nie czulam chemii. Nie rzucil mnie na kolana, nie wylam za nim do ksiezyca, nie rozlewalam z wrazenia herbaty w jego towarzystwie. Nie pierdolnelam ani razu glowa w slup ogladajac sie za jego tylkiem.On zas chodzil ciagle z glowa w chmurach i mialczal o tym, jak to go kolega wykrecil na jedenascie patykow i jak on sobie z tym wszystkim poradzi. Gdybym miala w cholere pieniedzy, wywalilabym te jedenascie mowiac, masz, kobieto, nie wyj juz!Skoro swit, o dziesiatej zabralam sie dzis za mycie podlog. Telefon i pytanie, czy nie napilibysmy sie razem kawy...- Ide z Miska do Jumbo, jak chcesz, mozesz zabrac sie z nami.Idziemy. Mial, mial, miaaaallllllll, miaaalllll.- Pipijo…(Staly numer Miski, albo chce pic, albo zwrocic na siebie uwage.)- Mial, miaaalll, miaaa…- Pipijo!!!!- Przestan juz z tym pipijo, ona ciebie terroryzuje!Stanelam jak wryta. Najpierw potrzepalo mna, jakby mnie prad popierdolil, nastepnie przez moja twarz przeleciala tecza pozostawiajac po sobie popielata biel, w koncu zagniezdzil sie tam krwistoczerwony burak.- Nie, nie, nie! Nie pozwalam ci wydzierac sie na moje dziecko!- Nie wydzieram sie, poprostu uwazam, ze...Nic juz do mnie nie docieralo! „Nie jestes jej ojcem zeby w ogole otwierac gebe! Ty mnie terroryzujesz tym swoim miallll, miallllll!...“ Zabraklo mi slow, bo zasob greckich jest jednak ograniczony...“ Daj mi spokoj, idz sobie!“Wiem, ze to nie tylko Miska byla powodem mojego zachowania, to brak chemii, ale nigdy, przenigdy nie pozwole wydzierac geby na moje dziecko, bo ono swoje przeszlo w inkubatorze i przechodzi dalej...Nie ma obojga rodzicow obok siebie.athina 2005-08-25 01:39:48skomentuj (13)

Dylemat

Wychowalam sie z siersciuchami, zawsze jakis szwedal sie po domu. Miska chyba wrodzila sie we mnie, bo szaleje, gdy widzi psa lub kota! I powaznie zaczelam zastanawiac sie nad nabyciem jakiegos pluszaka.Pies nie wchodzi w rachube, bo: a) w mojej dzielnicy nie ma zadnego parku, b) wieczorne godziny pracy, psina bylaby zbyt dlugo sama, c) nie dalabym rady wyprowadzic go po powrocie na spacer i targac Miske ze soba...Toz to noc ciemna!Pomyslalam wiec o kocie. Ale chyba poczekam do zimy, bo teraz nie da rady zamykac okien na cztery spusty, by czasem nie zwial. Jest stanowczo za goraco. Przez zime wychowam, a nastepnej wiosny bedzie juz sobie zapewne zlazil po drzewie na obchod okolicy. Bo ja nie mam zamiaru wiezic go w domu, kot ma sie szlajac swoimi sciezkami.Przemysle sobie to wszystko jeszcze. Moze poczekam, az dziecko podrosnie, bo nie ukrywam, iz obawiam sie maltretowania stworzenia. Za ogon, za ucho, palec w oko. Ale teskno mi juz do jakiegos czworonoga.Tego sfotografowalam pod Akropolem, fajny, nie?athina 2005-08-27 17:19:25skomentuj (7)

Grecja szcza!!!!

„Tak sobie siedze...... i tak sobie mysle, ze ja bardzo nie lubie obrazania sie "o nic". Oczywiscie, ze ja tez sie czasem (czesto?) obrazam, ale generalnie nie WYMYSLAM sobie powodu dla ktσrego mam ochote sie obrazic, obrazam sie raczej o konkrety. Ta zasada dotyczy swiata realnego, ale tego tu, wirtualnego, tez (bo dla mnie po drugiej stronie zawsze siedzi zywy czlowiek, nie jakis tam wirtualny stwσr, to tak gwoli wyjasnienia). Poza tym, jesli sie obrazam to najczesciej predzej czy pσzniej wyrzucam z siebie powσd obrazy, dzieki czemu ta druga strona nie musi sie domyslac tego powodu (no dobra, czasem musi, ale to dotyczy raczej osσb bardzo blisko ze mna zwiazanych, nie bede sie zaglebiac w szczegσly ). Kiedy wiec widze, ze ot tak sobie znikam z listy kontaktσw bloga-obowiazkowo-czytanego-codziennie-i-z-przyjemnoscia, z listy na ktσrej sie znajdowalam od dobrego roku i co wiecej nie znajduje w pamieci ZADNEJ sytuacji kiedy Autora czyms urazilam to jakos mi tak... przykro, wiecie...? Co innego blogi, gdzie na listach kontaktσw sie nigdy nie pojawilam, a ja mam je u siebie. W takim przypadku jestem przyzwyczajona, ze mnie tam nie ma i juz. Ale takie ostentacyjne wypieprzenie mnie w kosmos i to bez slowa wyjasnienia to... przykre jest i basta. Dziekuje za uwage."Napisala Szeherezada: "To juz nie bedzie blog czytany codziennie i z przyjemnoscia?I kto tu sie obraza? Czasem jest tak (wiem po sobie),ze zaczynam kogos czytac i go linkuje bo mi tak wygodnie.Po czym stwierdzam,ze jednak mi nie pasuje za bardzo albo nie wyrabiam sie z czasem na czytanie i go zdejmuje.I tak samo dzieje sie z moim blogiem linkowanym przez kogos a pozniej odlinkowywanym.I nie mam pretensji do nikogo.Bo zupelnie,ale to zupelnie nie zalezy mi na linkowaniu.Nie sprawdzam gdzie jestem a gdzie nie.Moze dziwna jestem.A juz akcje typu: o jest koment u mnie to moge isc skomentowac zwrotnie smiesza mnie do lez, zalinkowal-to ja tez.Oczywiscie mowie ogolnie o swiatku blogowym.Mnie sie zdarza tak,ze lubie czlowieka a bloga nie i na odwrσt.Czasem czytam a nie mam nic do powiedzenia w komentarzach,czasem czytam po lebkach,czasem wcale nie czytam.To naturalna kolej rzeczy.Linkownia to przeciez pomoc dla blogujacego a nie tablica ogloszen o przyjazni lub nieprzyjazni,na dodatek robiona dobrowolnie a nie dlatego ,ze "trzeba,bo on tez mnie zalinkowal".I jeszcze raz pytam: czy blog czytany codziennie i z duza przyjemnoscia stracil na swej atrakcyjnosci odkad odlinkowano Twoj blog?Kasik,nie daj sie zwariowac." A ja chcialam dopisac swoje zdanie, ale juz sie nie da, wiec pisze je tutaj…Kasik, powiem Ci jedno, i powiem Ci to, jako baba mocno stojaca na nogach Zrobilas jatke o nic, naprawde o NIC! To, ze ktos nie chce Cie miec w linkach, nie powinno miec takich konsekwencji! Twoje zachowanie smierdzi mi conajmniej klasa jeden-trzy! Pamietam slowa, z ktorych bylas taka dumna: „To jest moj kawalek podlogi“, tylko Ty masz prawo do kawalka podlogi? Fakt, ze potraktowalas mnie jak debila po wpisie awcholere, to bzdety? A moze to, ze poprosilam Cie o kontakt mailowy po akcji szukania domu dla kota bez oka, a prosba moja zostala totalnie olana, to tez bzdety? Wreszcie wzmianka o wymianie adresow, skomentowana...“Nie dalismy? Juz sie poprawiamy...sredniak blog.pl“ Sluchaj, ja tez mam swoja godnosc. I prawo do kawalka mojej podlogi. A jednego strawic nie moge…Gwiazdorstwa. Histeryzowania, nieumiejetnosci przyjecia na klate tego, co w zyciu zdarzyc sie moze. Szeherezada ladnie to ujela…Moge zaraz skopiowac Wasza dyskusje na komentarzach! Ba! Najbardziej juz mierzi mnie to, ze strzelilas BANA CZYTELNIKOM Z NIEMIEC. Mialam kiedys nauczycelke jezyka polskiego, ktora mnie nie trawila, a ja ciagle powtarzalam, ze ma kompleks, bo miala, nie trawila krytyki.To troche glupio strzelac fochy i usuwac to, co jest nie po Twojej mysli. Skoro blog jest ogolnie dostepny, powinnas zostawic czytelnikom mozliwosc ocenienia calej sprawy po swojemu.Cenzura i przeinaczanie faktow zenuje, niska samoocena jeszcze bardziej!P.S. Ban Grecji nie byl potrzebny, Grecja olewa…athina 2005-08-27 21:34:48
skomentuj (76)

Grzybki

Wskoczylam do domu (awcholere) po umyciu wszystkich garow w burdelu. Na biurku obok pelnej popielniczki, pustej szklanki oraz miski ze slonecznikiem stal SPODEK z dwoma marynowanymi grzybkami!- Co to, kurwa, jest? Gdzie kanapki z pasztetem, ogorasy I(!) flaszka?- Spirytu nie rozrobilam, bo nie mialam czasu…A kanapki zjadlam! W lodowce masz ogorki. A w ogole, to co? Wracasz z pracy glodna? - Nic nie zarlam! Po notce odczytanej mi przez telefon juz o niczym innym nie myslalam!Nic to, obskoczylam te dwa grzybki (wodka w pamieci, bo ryja nie umoczylam), dogryzlam ogorkiem i zaczelam zalic sie przedziwnej na gg, ze tutaj nie ma blisko lasow! Ze ja sie nigdy na grzyby nie wybiore. Zacytuje Wam jej slowa....: „Nie uzbieram Wam niczego poza halucynami i sromotnikami - nie znam sie na tym, bo nas zamiast tego uczono rozmnazania mchu plonnika, co dzis mi sie niezmiernie przydaje, podobnie jak o mejozach i mitozach. Taka byla nasza edukacja. Duzo i po nic. Czlowiekowi nie potrafie wyciagnac z oka szkla, ale kwas dezoksyrybonukleinowy (DNA) do dzis bez zajaknienia wypowiem, nawet na najwiekszej bani!!"I czy ja mam cos dodawac?athina 2005-08-29 02:51:01skomentuj (15)

Krzyzem

Zbulwersowana po odczytaniu notki przedziwnej (rakotworcy) udalam sie do burdelu, do pracy. Na niczym nie moglam sie skupic; na dopieszczeniu, gdzie potrzeba, na wycyckaniu, poszorowaniu, wytarciu, udekorowaniu...Nie mialam dzis serca do garow oraz salatek.Wciaz myslalam o irlandzko-angielskim duecie zaspakajajacym sie analnie pod pomnikiem Jana Pawla II w Legnicy.Przed oczami wciaz mialam obraz szeregu swiec, modlitw, smutnych twarzy, oraz traumy, ktora towarzyszyla mi podczas odlotu do Grecji. Pod tym pomnikiem stalam z Miska, tam moje lzy zrosily jedna tysieczna czesc marmuru, a serce zjednoczylo sie z rzesza rodakow, ktorzy tez nie wstydzili sie plakac. Nie wstydzili sie lkac i nie wstydzili sie calowac marmur.Nie jestem katolikiem lezacym krzyzem w kosciele. Nie jestem katolikiem dajacym na tace co niedziele, ale szanuje wiare, w ktorej sie wychowalam i w tej wierze wychowa sie moje dziecko.Mam wiele zastrzezen do kleru ogolnie, ale Ojciec Swiety jest dla mnie postacia wyjatkowa, nieskazitelna, swieta!Pamietam, jak kilka(dziesiat) lat temu upieralam sie, ze chce spedzic urlop w Irlandii. „Tam sie dostaje po pysku za przekonania religijne!“ Rzekl moj kolega, Niemiec. „Alez ja jestem poza...“ Odpowiedzialam unoszac brew. „Dostaniesz jeszcze wiekszy wpierdol!“Gdziekolwiek dane bylo mi byc, a dane mi bylo, zawsze jako gosc szanowalam obiekty kultowe. Bo gosc ma swoje prawa, ale tez i obowiazek uszanowania tego, co gospodarz szanuje, kocha !Sprawa sie wyjasnila. Okazalo sie, ze chlopcy bzykali sie gdzie indziej, ale skoro myslalam o tym przez caly wieczor, chcialam Wam to przekazac...Polecam rakotworcow;)athina 2005-08-31 03:12:07skomentuj (12)
1 2


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz