piątek, 6 marca 2009

1 2 3 Piorun

Miśka po raz pierwszy w swoim życiu z pozycji leżącej poderwała sie do siedzącej. Uczyniłysmy to jednocześnie. Pchana przez instynkt macierzyński porwałam dziecko i wybiegłam z sypialni tuląc małą główkę do piersi. W tym czasie metaliczny huk powoli sie oddalał. Zajrzałam do gościnnego, teść stał na baczność oniemiały z opuszczonymi rękami. W ciemnościach jakie panowały zobaczyłam go chyba tylko dzięki białemu podkoszulkowi.- Co to było? – Zapytałam, ot, żeby otworzyć gębę, bo doskonale wiedziałam co.- Chyba samolot za nisko leciał...- Coś ty, piorun strzelił w chałupę i przeleciał po rynnie. Teść odzyskał pewność siebie i podszedł do włącznika światła. Prądu nie było. Na dole usłyszałam stukanie babcinej laski.- Ale strzeliło, co? Ciekawe czy urządzenia elektryczne popaliło?Oględziny domu nie trwały długo, bo i nic nie można było sprawdzić przez brak prądu toteż domownicy rozeszli się do swoich łóżek.Stojąc przy kuchence, z Miśką na biodrze i czekają aż woda na mleko się zagotuje zastanawiałam sie nad tym, jak niepewny jest los człowieka, jak wiele niebezpieczeństw czai sie w około i jak bardzo chciałabym móc byc na miejscu, kiedy „coś” stanie na drodze mojego dziecka.Zabłysło światło, zaświeciły się diody urządzeń elektrycznych. KTOŚ osłonił nas swoją niewidzialną ręką, a ja nawet wiem kto...athina 2004-07-11 20:48:04skomentuj (9)

Kredens

Rozpaczliwie szukam fotki fiata 125p vel kredens. Kto ma proszony jest o przeslanie na moj adres. Dziekuje.athina 2004-07-12 13:59:46skomentuj (4)

Tirówka

Od rańca nie moge znależć sobie miejsca. Pomyłam okna, poukładałam burdel w szafie i wypaliłam już dziewięć fajek. Miśka nie zawraca mi gitary, bo dostała klawiature od starego komputera i klika.A ja czekam aż Góralka wsiądzie z panem Bodziem do tira i wyruszy do mnie na wakacje. Musze Wam powiedziec, że podróżowanie tirem jest wygodne, przyjemne i tanie, a jeszcze jak kierowca jest palaczem, to juz w ogóle jest miodzio nad miodziami. (Nie polecam jazdy z nieznajomym.)Mieć przyjacielską duszę przy sobie to rzecz bezcenna, dlatego z taką niecierpliwością czekam na Góralkę. No i przez najbliższe dwa tygodnie będzie o czym pisać. Oj, będzie, będzie!Wracam do roboty, muszę jeszcze transparent powitalny zmontować, ot, tak dla jaj.Państwu również życzę miłych wakacji, dokądkolwiek się wybieracie.P.S. Klawisze od klawiatury fruwają! Jak ona to robi?!Aha, serdecznie witam ciocię Furę, która dziś z wakacji wraca do sieci.Widzieliście już jak rosną kiwi?athina 2004-07-13 10:12:36skomentuj (7)

GORALKA

Rzuciłyśmy się sobie w ramiona i pozostałyśmy tak przez najbliższe kilkadziesiąt sekund. Przyjechała moja Goralka! Miśka jakby czuła, że trzeba dać mamie spokój, bo zasnęła już o godzinie osiemnastej wyładowawszy resztki energii w wannie.Pan Bodzio okazał się świetnym towarzyszem drogi, po prostu swój chłop. Proszę jak się zaprzyjażnili.Zaraz potem naznosiliśmy piwska do ogrodu i rozpaliliśmy grilla. Jezu, jak ja sie dzisiaj czuję.Potem wstała Miśka i za cholerę nie chciała juz zasnąć, trzeba było sięgnąć po „złoty środek”, bo Miśka lubi klikać.Góralka była tylko trochę zawiedziona, że Miśka nie daje się „sprzedać”.- Czekaj, z nią trzeba najpierw trochę pochodzić.- Powiedziałam zabierając płaczące dziecko od ciotki.Kiedy ja usypiałam małą Góralka opowiedziała jak było na granicy czesko-polskiej.- Kużwa, zostawił mnie tam ten Bodzio i pojechał na bazę po tira, bo „lepiej żeby nie wiedzieli, że kogos przewożę”. Wypiłam kawę, czekam, czekam i wpadłam na pomysł żeby podejść bliżej drogi, po co chłop ma mnie gdzieś tam szukać. Stoję ci ja przy tej drodze, tam kolejka do granicy, nagle słyszę klakson, no to ciul-dup walę do auta, a ten rura! Dopiero wówczas sie kapnęłam, że mnie, kurwa, za jakąś tirówkę wziął i spierdasiłam z powrotem na miejsce gdzie miałam czekać na Bodzia. Ale siary se narobiłam, jak nigdy w życiu.- A nie mówiłam żeś urodzona tirówka? Normalnie babo masz to we krwi, hahahahaha!athina 2004-07-15 15:19:14skomentuj (7)

Dzien roboczy

Góralka już się na dobre zadomowiła. Nie ma żadnych wysypek związanych ze zmianą klimatu, ani skoków ciśnienia jakże częstych u kobiet w fazie klimakterium.Łóżko nie skrzypi w nocy, czyli śpi też dobrze, no bo jak można nie spać spokojnie po odpowiedniej ilości środków wywołujących grawitację, no jak? Wiocha oczarowała mojego gościa, „jaki tu spokój, cisza, ale w pizdu mrówek macie w ogrodzie, coś trzeba będzie z tym zrobić.”Bardzo nie spodobał sie Góralce mój ogródek.- Co to jest?- A nie widać? Tutaj są ogórki, a tutaj kabaczki, kwitną, popatrz.- A to pomiędzy?- Chwasty, kurwa, nie mam czasu i cierpliwości na pierdoły! Ale ani się waż!Mówił dziad do obrazu... Ona po prostu lubi grzebać w ziemi (zapewnia!). Nękana wyrzutami sumienia wzięłam się za prasowanie, przejechałam żelazkiem dwie kiecki Miśki i ogromnie mnie to umęczyło. Jutro też jest dzień. Za to strzeliłam kobiecie pracy jedną fotkę.„Podpisz to zdjęcie: TAK ZAPIERDALAJĄ POLACY ZA GRANICĄ!” Do usług.athina 2004-07-16 10:49:19skomentuj (6)

Pozor, to je dobre!

Nie wiem od czego się zaczęło, ale nagle rozwaleni na plaży zaczęliśmy gadać po czesku. Ależ to jest wesoły język. A, juz wiem! Mówilismy o tym, że Miśka jeszcze nie garnie sie do raczkowania, na co Góralka:- Czekaj, jak zacznie sama siadać, to nawet nie zauważysz kiedy, a będzie zasuwać jak zeleny chlap.- Jak co?- No co jak co? Zelene chlapy to żółwie ninja po czesku.- Hahahahahahaha! A zeleninowa obloha to sałata.- Pamiętam jak w czeskiej knajpie zachodziłam w głowę co to może być.- Hyhy, ale zaraz padniecie jak wam powiem jak jest po czesku zaczarowany flet...Zahlastana fistulka! A zepsute, to poruchane. Fartuch kuchenny – przypicnik. Terminator – mechanicki mordulec, a jeptiszka to zakonnica!- Hihihi, a jak było z „Kobieta za ladą”? Żena za pultem?Są zdjęcia z nad morza, ale tylko dla nas, bo jeszcze nie potrafię robić fotomontażu typu głowa moja, reszta jakiejś laski.Lasek pare widziałyśmy, nawet nawet, ale większość to straszne tufty z wielkimi dupami.Góralka: Patrz jakie dupsko.Athina: Mhmm.G: Ze w ogóle mamy kompleksy.A: Hmmm.G: Ściągaj te spodnie!A: Niee, idz w pizdu.Bytka ne bytka, to je zapytka!athina 2004-07-17 11:03:29skomentuj (9)

Baba ba

King pojechał z kumplami na całonocne balety nad morze gdzie „będziemy spać na plaży”.A my z Góralką oddałyśmy się muzyce kontemplacyjnej, winku Lambrusco (słodkie musujące), plotom i wymyślaniu bzdetnych haseł na kurniku. Poodwiedzałyśmy cały świat, pozaglądałyśmy w okna, ale jakoś szczelnie były pozasłaniane, może z racji tego, że sobotnie party w domu robi sie za zamknietymi oknami.Wieczór osłodził nam średniak utworem wykonanym wraz z Maurerem (oby zyli wiecznie!), którego refren „hahahahaha” powalił nas na podłogę. DrP tez solidarnie przyłączyła się do samotnych bab. Zapodała adres strony, która zawiera utwory własne wraz z teledyskami, (chichrańsko permanentne). Poszłam spać o tej samej porze co barman, który zrobił trzy tysiące drinów, a wstałam razem z tym kogutem, który najpierw budzi gospodarzy, a potem biegnie na telerankowy płot.Znów chyle czoła przed internetem, dzięki któremu samotność nie zagląda mi głęboko w oczy. Żeby jeszcze można było trachnąć sie szklankami i poklepać po ramionach to już w ogóle świat realny mógłby przestać dla mnie istnieć, bo ostatnio zaczyna mnie przerażać.P.S. Dzis rano w słowniku Miski pojawił się nowy zwrot: Bababa.ODPOCZYWAMY...athina 2004-07-18 16:55:54skomentuj (6)

Wyprawa

Już myślałam, że nasza zaplanowana na dzisiaj wycieczka do Wenecji zakończy sie fiaskiem, bo babcia od rana rzygała dalej niż widziała. Mówi, że to z powodu niskiego ciśnienia, ale ja tam swoje wiem...Babcia jest skrzywiona przez biedę i u niej nic zmarnować sie nie może, czyli futruje starocie, które bunkruje w lodówce. Po pobieżnych oględzinach stwierdziłyśmy, że bez nas przeżyje i ruszyłyśmy na podbój tych stu piętnastu wysepek.Naszym celem, podobnie jak pozostałych milion stu osiemdziesięciu turystów, był Plac Św. Marka. Dreptałyśmy sobie uliczkami cykając zdjątka, kurwując, bo tłok jak jasna cholera (poniedziałek!), popijając ciepłą wodę i pocąc się jak spasione myszy.Największą radochą dla mnie były schody. Jak ja, kurwa, lubię tachać wózek w górę i w dół. Normalnie kocham. A Wenecja, drodzy Państwo, to schody co druga ulica!Do Canale Grande dotarłyśmy z za winkla, Góralka nosem tarła po bibelotach wystawionych na rozłożonych z prawa i lewa kanciapach handlowych, więc zajebiste schody jakby ja zaskoczyły.- O, kużwa!- Stwierdziła, kiedy w pełni uświadomiła sobie masakrę nas czekającą. Prychałyśmy jak młode ogry, a ruszałyśmy się jak stare chabety, pot spływał nam po plecach i wielkimi kroplami wpadał tam, gdzie plecy mówią baj.Ale było warto, oj, było!Ja Wam powiem, ze burak na Pl. Sw. Marka smakuje jakos inaczej...O, bym zapomniala! Rozgladalam sie za zniszczonymi przez wandali figurkami i nie zobaczylam nic. Moze za duzo juz mialam slonca w dynce.athina 2004-07-19 23:26:14skomentuj (9)

ruskie

No przecież jak usłyszałam wczoraj o pierogach, to myślałam, że mnie szlag troisty z kopyta pierdolnie i rypnę organizmem o glebę.- Nie będę gniotła!- Ja pogniotę, ale zobacz czy ten farsz, co go w sobotę zrobiłaś już nie „wyszedł” z lodówki.- Powiedziała spokojnie Góralka siląc się na przyjacielski ton, bo wgniecenie samej ponad kilograma farszu w ciasto, to jest (nie czarujmy się) wizja oddania się pierogom, tylko pierogom i czasem fajce.Pobiegłam do lodówki, - jeszcze tu jest - farsz był przesiąkniety przyprawami, lekko już kwaskowy (na ostatni gwizdek), ale, wody w nim było... że nie powiem ten tego. Zrobiła się ciapka.Góralka zagniotła ciasto, ja w tym czasie rozglądałam się za jakąkolwiek robotą byle tylko trzymać się z dala od kuchni. Jednak nie wytrzymałam, wchodzę tam i widzę na stole uszka.- Czyś ty zwariowała? Kobieto, te uszka będziesz do nocy kleiła.- No, ale nie znalazłam szklanki z wiekszym obwodem, tylko te literatki (setki).Wytaszczyłam z babcinych skarbów pucharek na lody.- To może być?- O, teraz to jest konkretna robota, tylko jeszcze żeby ten farsz sie tak nie mazał.Robota szła jak w dymie, deska szybko zapełniała się wielgachnymi pierogami, które potem lądowały w garze i wychodziły dziurawe. Cebulka i boczek wesoło pływały sobie w mętnej wodzie, a my miałyśmy to głęboko w dupie.- Pyszne pierogi, naprawdę super! Powiedzieli babcia i king.Jak pyszne to pyszne, o, tutaj płynie sobie boczuś, proszę go tam gdzieś upchnąć w dziurę i smacznego.P.S. ja pierdolę kokakolę, wolę wypić dwa jabole.athina 2004-07-21 12:16:35skomentuj (11)

raczki

Zdychamy. Zachciało nam sie zbierać muszelki – srelki, spacerować po plaży i opalać nogi, bo „trzeba zrobić się na laski”. Ja nie wiem, kurde, jak to jest, że opalałyśmy nogi z przodu, a mamy zjarane (strasznie!) plecy. Dekoltom i mordkom też się dostało, za to nogi bieli nie straciły wcale.- Ty, chyba mi brzuch za duży cień na nogi rzuca. - A tam, pinkolisz, nogi się chujowo opalają, tak, to by cię od kolan w dół złapało.Zaniemówiłam.- To ja naprawdę mam cień do kolan????- Nie, słońce już jest nisko, tak 10 centymetrów powyżej.- Powiedziała Góralica chichocząc.Nienojasiechybawanoreksjejakaswpierdole!...Poszłyśmy na piwko do pobliskiego baru. Same. Miśka pluskała się w swojej misce, king miał ją zabawiać. Gadka – szmatka, wracamy, wychylamy się z za węgła i widzimy takie zajebiste oczy jak pięć złotych i rozpaczliwy gest ręką „chodżżesz tutaj”. Zeszczałyśmy się. Bezradność kinga wobec rządów Miśki jest rozbrajająca. A już w tłumie ludzi, to w ogóle boi się zostawać z nią sam na sam, bo przecież siara, że dziecko robi z nim co chce....A teraz idę się obłożyć zsiadłym mlekiem, Góralka swoją dolę wolała wypić.athina 2004-07-22 22:07:15skomentuj (6)
1 2 3


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz