piątek, 6 marca 2009

1 2 3 Madafaka

Wstałam se dziś prawą nogą, zważyłam się, 900 gramów mniej, miodzio. Kawka te sprawy, włączam pudło, tefauen i..."W związku z ochroną praw autorskich (szanowny, kurwa, widzu) od 1 lipca programy nasze, nadawane satelitarnie i cyfrowo są kodowane." Zwiędłam, jak ja się spotkam z Kazią Szczuką, no jak? Uwagi nie obejrzę, no nie. Kij wam w oko, żeby nie powiedzieć ten tego. Jakich praw autorskich? Wszystko zerznięte z zachodnich stacji. Pierdolę was, nie wykupię. Po chwili zastanowienia stwierdzam, że już zamówiłam kartę. Ale chamstwo, nie? kasa, kasa!athina 2004-07-01 11:40:28skomentuj (9)

gandzia

Babcia dostaje niską emeryturę, psie pieniądze, a ponieważ ma problemy z biodrem i nie potrafi poruszac się bez laski, wpadliśmy na pomysł, by tak, jak dziadek stanęła przed komisją lekarską, że jest całkowicie niesprawna i wymaga stałej opieki. Babcia natomiast ma parę jak nikt, przedwczoraj wystrzygła cały żywopłot (wygląda teraz jak jamnik szorstkowłosy), ale ona twierdzi, że odwaliła kawał doobrej roboty.Dzisiaj o 5.50 rano.- Wziełam dwie tabletki nasenne, muszę być tam nieprzytomna, zakręcona. Dziadka tez tak nafaszerowałam, aż nie wiedział jak sie nazywa i dostał.- Babciu, a jak ci sie kimnie podczas rozmowy, to co? Ledwo powstrzymywałam śmiech.- Nic mi się nie kimnie, nie martw się.Obudziłam kinga i opowiedziałam o rozmowie z babcią.- Dwie wzieła? To za mało, ona jest od tego uzależniona.- Ty, a może by dać jej tej gandzi zajarać, co ją hodujesz z Marco?- Jesteś genialna!Potem widzę taka scenę w kuchni.King trzyma zapalonego skręta i mówi podniesionym głosem.- Tylko dwa machy, babciu, więcej ci nie trzeba.- Nie chcę, ja nigdy nie paliłam papierosów!- To dla twojego dobra, nikt cię nie chce truć!Babcia ciągnie, kaszle.- To się nie liczy, bo wykaszlałaś!....Odjezdżają, babcia z pomocą wnuczka wsiada do samochodu i krzyczy do mnie.- Ciao, bellissima, ciao!Ujarana jak sto diabłów. Ha!Hahahaha!Jeszcze ich nie ma, powiem Wam w komentarzach jak poszło. Siiikkkaaammmmm!athina 2004-07-02 10:36:12skomentuj (14)

Mlotek

Przedwczoraj włoska telewizja rai podała, że w Wenecji grasuje facet z młotkiem, który utrąca rzeżbom kończyny (facet, nie młotek. Młotek jest narzędziem). Młotkowca nawet widziano, ale zwiał. Agencja pantoflowa podała, że to jakiś Rumun, a ja się pytam skąd ta informacja skoro zwiał, ale dobra. Nie wiem co ta prowokacja ma znaczyć i chuj mnie to tak naprawdę obchodzi, jestem strasznie na kutasa zła. Oby utrącona, spadająca kończyna rozwaliła mu łeb, a odłamki wydłubały oczy, bo po chuj mu oczy i łeb?A oto fotki z Wenecji zrobione w marcu...Niebawem znów się tam wybieram...
athina 2004-07-03 20:08:03skomentuj (10)

Polecam

„(...) – Bert, masz sto pięć lat. Czemu zawdzięczasz swoją długowieczność?Biedna Lisa czternaście razy zadawała to pytanie, lecz żadna z odpowiedzi Berta nie nadawała się do transnisji przed ustawową godziną 21. Gdy w końcu burmistrz wraz z małżonką odciął się od sytuacji, Lisa zadzwoniła do szefa w Central TV po wskazówki. Powiedziano jej, żeby nagrywała wszystko, co Bert powie, a oni już „porządnie go zmątują”.Moje rozczarowanie telewizją zaczęło się następnego wieczoru – Berta Baxtera zmontowano tak, że wyszedł na miłego, nieszkodliwego staruszka. Oto, dla potomności, jedna z jego prawdziwych wypowiedzi:Lisa: Bert, masz sto pięć lat. Jaki jest sekret twojej długowieczności?Bert Baxter: No, tak sobie kombinuję, że te trzy paczki woodbine’ów, co jedziennie wypalam, zrobiły mi w płucach jakby zdrową wyściółkę. Nigdy nie biegałem ani w nic nie grałem, i nigdy nie chodziłem spać trzeżwy, więc dobrze spałem. W czasie wojny dupczyłem po całej Europie, a żyję głównie na kanapkach z burakiem, pudingu Nakrapiany Wacek i budyniu. Każdemu młodemu powiem jedno – sekret zdrowego życia poelga na tym, zeby nie pozwolić, by plemniki gromadziły się w jajach!(Śmiech) Trzeba je wszystkie wypuścić na zewnątrz! (Kaszel) Pandora, zapal mi peta, dobra dziewczynka.Ale to, co nadano w telewizji, stanowiło wytwór najczarniejszych sztuczek montażysty i redaktora.Bert: Żyje zdrowo na jajach i kanapkach z burakiem. Nie palę i zawsze dobrze spałem. Dużo grałem i biegałem po Europie.” (...)Fragment z książki Sue Townsend pt. „Adrian Mole czas cappuccino”. Polecam gorąco na urlop! Adrian, kucharz pewnej znanej restauracji obserwuje scenę polityczną i społeczną Anglii. Nie szczędzi krytyki, pod swoim adresem też. Chichrałam się tak, że często budziłam Miśkę.athina 2004-07-04 14:18:23skomentuj (5)

Ogoreczki

Jak ja uwielbiam ogóreczki małosolne, ogórkową, kiszonego do łapy lub pod kielicha. Normalnie przepadam! Ale Włosi tych ogóreczków nie znają i nie sprzedają.- No to ja sobie posieję, babciu.- A siej, proszę bardzo. Tu masz nasiona „ogórek gruntowy”, jeszcze z Polski, a tam, między winogronami miejsca pod dostatkiem. Koper też mam.Stanęłam przed tym kawałem pola z widłami w ręce i za żadne skarby w świecie nie chciało mi sie kopac tego wszystkiego. „Po co mi tak dużo ogórków?” Więc wymyśliłam to sobie tak:
Na dłuższej i węższej grządce rosną ogórki, a na tej obok, szerszej kabaczki. Rosną! Może to i śmiech na sali dla rasowego ogrodnika. Ale jedno z niemieckich porzekadeł mówi, że najgłupszy rolnik ma najlepsze kartofle!athina 2004-07-05 10:50:50skomentuj (7)

Kalimera

Plączę się po pustym domu. Pustym domu pełnym ludzi. Nikt mnie nie widzi, a i ja nie chcę widzieć nikogo. Mijając się niby odrzucamy kosmyki włosów z czoła. Niesforny przeciąg. Trzeba zamknąć okna, tak samo jak nasze serca. Podaję do stołu, siadam przy nim z dzieckiem i bezradnie spoglądam na drugi, pusty talerz. Zjemy dziś same.Nawet sprzęty domowe wydają się być inne, nudne, brzydkie i za ciemne. Wolę pastele i surowe drewno.Babcia jest okropnie pomarszczona, nie chcę tyle żyć. Jest dzisiaj nadzwyczaj milcząca, bo jest ważna, obchodzi jubileusz... 83 lata. Jakoś nie mam sumienia spiewać dla niej „Sto lat...”Tylko Miśka jest sobą....- Giee- Już kochanie, jeszcze tylko umyję ten talerz...
athina 2004-07-06 12:38:55skomentuj (9)

Slownik

Obudził mnie dzisiaj dziwny hałas. W pierwszej chwili wcale nie zastanawiałam się nad jego żródłem, byłam zadowolona, że Miśka nie stęka – kwęka i nie kopie mnie w plecy, „wstawaj, zajmij się mną”. A Miśka ma silne nogi i kopie jak mały kangur.Skupiłam się na brzmieniu rzeczonego hałasu...Szelest papieru? Eeee, skąd papier w łóżku...Kurwa, kuwa fa! Włosy stanęły mi dęba, brwi też, bo przypomniałam sobie, że wieczorem sprawdzałam kilka rzeczy w słowniku. Na szafce nocnej tłok, więc położyłam słownik obok Miśki (nie wiem, kurwa, co sobie wyobrażałam), ale wydawało mi się, że odległość między dzieckiem, a książką jest przepastna.Odwróciłam się powolutku przywołując wszystkie świętości na ratunek. Żeby to było cokolwiek innego. Ale nie było. Miśka w najlepsze obracała słownik robiąc sobie śnieg.Tak prezentuje się pozycja w tej chwili. (Na dodatek zostawiłam ją otwartą!)
A to mały bandzior pałaszujacy jabłko.
athina 2004-07-07 09:20:29skomentuj (5)

Dla wujka średniaka

Dzień dobry wujku. Wiesz, miałam dzisiaj fajny dzień. Byłam na spacerku:
Zajadałam się biszkoptem, uwielbiam jak mi się po nim tak fajnie łapki kleją, no i bużka.
A wieczorkiem, wujku, strzeliłam se kilka głebszych za Twoje zdrowie.
Uuuuuu, ale mi sie w głowie kręci, chyba już na mnie pora.
Dobranoc wujku i wszystkim ciociom mówie słodko baj.
athina 2004-07-07 21:20:19skomentuj (12)

Jamas

Dobrze mi, ooooo, jak dobrze mi. Miśka odjechała z bratem kinga na rekonesans po wsi. Taki spokój, cisza, zjem kapuśniaku. Wam tez, Wam też. Jukaa, czekaj, niech chochlę wezmę, sredniak, no, nie pchaj sie, starczy dla każdego. Maurer, podaj szklaneczki, kasik30, nie dopieprzaj, myślę, że starczy. DrP, ładny obrus zaścieliłas. Kaktus, tak, ty bedziesz siedział koło drP. Jeszcze Lu, gdzie Lu? Matko Boska, Lu, wyłaż! Słyszysz? Że sie zatkało? Olej Lu, jest impreza! Państwo siedzą? To na początek siupek za Furyjsię. A teraz za NAS i za INTERNET...NO NIE?athina 2004-07-08 15:33:10skomentuj (19)

Aniołki

Przypomniały mi się dwie anegdoty z życia naszych aniołków wzięte.Znajoma mojej przyjaciółki wybrała się na akademię do przedszkola swojego syna Antka.Antek wspaniale prezentował sie w garniturku, śnieżnobiałej koszuli i pod krawatem. Miał recytować wierszyk. Był podekscytowany do granic możliwości i przebierając nogami czekał na swoją kolej... Stanął przed mikrofonem, powiódł wzrokiem po widowni, dostrzegł rodziców, uśmiechnał się i zaczął:- Prószy śnieżek prószy zajączkowi na uszy, pewnie go zasypie...I tutaj Antek zapomniał tekstu. Matka zdenerwowana wbiła pazury w brodę, podpowiedzieć nie mogła, bo i tak by nie usłyszał. Ale Antek sobie poradził...- ...kurwa jego mać!.....Mój wujek swojego czasu (koniec lat siedemdziesiątych) zrobił się bardzo pobożny. Co niedzielę zabierał córkę do kościoła. No i razu pewnego mowi do niej:- Justyna, ubieraj się, idziemy do kościoła.Na co ona:- Ale ja już nie będę jadła tych zakąsek!!!Potem wujcio chodził do kościoła sam. athina 2004-07-10 11:40:29skomentuj (4)
1 2 3


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz