piątek, 6 marca 2009

1 2 3 Hahaha!

Gdybyście szczęśliwie odprawili upierdliwego faceta na całonocne wędkowanie. Gdybyście zaraz potem pogalopowali do sklepu po buraki i wracając nakradli kukurydzy na kolację, co by sie wam udało bez uszczerbku na zdrowiu. Gdybyście po ciężkich bojach zdołali uspać dziecko, które tego dnia było nadzwyczaj uciażliwe. Gdybyście posprzątali chatę w pół godziny włącznie z przebraniem pościeli. Gdybyście powiedzieli babci żeby poszła spać, nie piedoliła głupot, bo was nie ma, to co byście zrobili?Cicho! My odpaliłyśmy kompy.Radosne jak motylki fruwałyśmy po domu, tylko czasem dotykając czubkami palców podłogi. Posoliłyśmy kukurydzę, która pachniała w całym domu, zrobiłyśmy sobie stos kanapek, ustawiłyśmy wychuchane-wypolerowane szklaneczki obok naszych stanowisk dowodzenia. Ja nawet powycierałam kurze, ot, dla oka wroga, że coś zrobiłam. Czas start. Ruszyłyśmy w świat....- Jaka burza idzie, szybko, powyłączajmy wszystko... Odezwała się babcia....Ciemnosci jakie nas zaległy przyjęłyśmy z chichotem, że „kurwa makarony piorunochrony mają wmontowane w przewodzie pokarmowym, bo ich domom to nie jest potrzebne wcale”. Burza przeszła, gdzieś tam jeszcze pobłyskiwało, ale nie u nas i nie nad nami. Tymczasem światła nie było.Zjadłyśmy kukurydzę, dwa buraki i długa świeczka poszły się paść, a kiepów pod balkonem przybywało w zastraszającym tempie. A prądu jak nie było, tak nie było....- Zaczyna mnie to już cokolwiek wkurzać, zaraz rypnę się spać. A miało być tak fajnie! – Powiedziałam wychodząc na balkon na kolejnego papierosa. Góralka podreptała za mną. Na zewnątrz było dziwnie jasno, wiocha wesoło świeciła.- Kurde, wychodzi na to, że tylko u nas nie ma światła!...Wywaliło korki, a my czekałyśmy cierpliwie przez ponad dwie godziny, „bo to na pewno od NICH”. Bez komentarza.A to sposób na moje dziecko, by mieć chwilę wytchnienia.athina 2004-07-25 19:17:41skomentuj (11)

Ta wiocha męczy.

O jesooo, ale jestem menciona, dżymnę się...Dobra, trza jakąś kolacyjkę wciągnąć!athina 2004-07-28 16:43:37skomentuj (6)

23 ryby

Dwóch rosłych facetów i jeden nastolatek wybrali się na całonocne wędkowanie nad Adriatyk. W domu był popłoch starszny. „Zrób więcej tych kanapek, a kawę w termosie weżmiemy, coś na ciepło też.” Uwijałam się jak pszczółka, biegałam po kuchni jak doświadczona gospocha, a Góralka bawiła Miśkę. Oby ich wyprawić, oby już wreszcie pojechali!...Pomachałyśmy facetom, znacząco stuknełyśmy się łokciami i pogalopowałysmy odpalać kompy. Miśka była taka cacy, że zasnęła zaraz po wytrząchnięciu „mećka”, aż mi się jej szkoda zrobiło, że nie doczekała codziennego rytuału kołysania i słuchania bzdur w rytm jakiejś tam muzyki (często „ćwierkają wróbelki od samego rana...”)....My miałysmy wieczór, że tak powiem standardowy, Wy wiecie jaki.Za to faceci zaraz po przybyciu na miejsce i rozbiciu namiotu (tropik olali, bo „nie bedzie padało), przystąpili do realizacji palnów. Zarzucili wędki i....What’s uuuuuuuup?Potem juz z kranika nie chciało lecieć to....Ostatnie krople były na wage złota...Oto te 23 ryby, które w pocie czoła łowili, no!athina 2004-07-29 16:30:58skomentuj (10)
1 2 3


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz