sobota, 20 grudnia 2014

Cieplych

W cholere z tym sniegiem. Niech bedzie cieplo I slonecznie. Wyjatkowo. Inaczej. Z tęcza przepiekna I do Siego Roku.

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Szukając wiosny


Szukałyśmy dziś z dzieckiem kwiatów nerkowca...

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

a w domu starców takie się dzieją rzeczy...

Za moją naprawdę ciężką porażkę zawodową uważam dołączenie do personelu domu starców. Nie, żebym żałowała wyboru w sensie robienia tego, co robię. Żałuję, że moje nowe doświadczenie rozpoczęło sie właśnie tam.
Chyba najbardziej boli mnie dyskryminacja pod względem pochodzenia etnicznego. Naiwnie bowiem miałam nadzieję, że pracowitość, podejście do pacjentów oraz wkładane w to wszystko serce zostanie docenione. Nie. Po siedmiu miesiącach czystej żywej harówki po 12 i pół godziny kontrakt otrzymała Angielka, którą przyjęto do pracy tego samego dnia, co mnie. Rzeczona pani na powiedzmy 15 dyżurów w miesiącu siedem razy dzwoni, że nie przyjdzie, bo źle się czuje i to nie jest żart!
Polki mają opinię świetnych roboli, ale niekoniecznie należy je szanować. Ponadto Angielki są bardzo podłe, potrafią podłożyć taką przysłowiową świnię, że zapiera dech. Za przykład mogę podać moją jedyną absencje na nocnej zmianie, bo nie miałam gdzie zostawić dziecka. Dyżur zaczyna się o godzinie 20.00, a ja zadzwoniłam o 17.00, że nie dam rady. Jestem personelem na tak zwanym BANK, czyli dochodząca i w każdej chwili mogę odmówić przyjścia na dyżur, ale nie robie tego bez poważnego powodu. Pielęgniarka, która odebrała ode mnie telefon powiedziała mojej szefowej, że to już mój piąty raz, kiedy dzwonię w ostatniej chwili. I tylko dzięki lojalności innej Polki sie o tym dowiedziałam... Poprosiłam o rozmowę z szefową i sprawa się wyjaśniła, ale zadra w sercu została.
W minioną sobotę otrzymałam dramatyczną informację, że następnego dnia są jedynie trzy opiekunki do 40 rezydentów. Zrobiło mi się szkoda koleżanek oraz pacjentów, którzy po prostu nie dostaliby śniadania na czas. Trzeba było pojechać z dzieckiem na 6.00 rano i pomóc dziewczynom podnieść z łóżek naszych podopiecznych.
- O, widzę, że córkę przywiozłaś. To dawaj ją do roboty, są dwie ręcę, jest sztuka? - ironizowała koleżanka. Nawiasem, Miśce bardzo się podobało tych kilka godzin między dziadkami. Oraz wszyscy dziwili mi się, że zerwałam dziecko w niedzielę tak skoro świt. Tylko nikt nie wie, że to dziecko wstawało ze mną o 3.45 nad ranem, gdy pracowałam w kurskiej fabryce. Takie są uroki bycia samotną matką.
Kiedy podnosiłam dziadków, koleżanka, z którą pracowałam w teamie powiedziała mi:
- kiedyś lubiłam tę pracę. Naprawdę. Dyżury były krótsze, więcej personelu i mieliśmy czas, by tych ludzi czymś zająć, pośmiać się, pożartować. Teraz to jest zwykła gonitwa z czasem, coraz więcej głebokiej demnecji, pacjentów do karmienia, agresywnych, a zero rąk do pracy. Czterech opiekunów na taką rzeszę pacjentów, to jest naprawdę farsa.
I to jest święta prawda! Ile trzeba mieć cierpliwości do starszych ludzi wie tylko ten, kto pobył z nimi dłużej, niż na przysłowiowej herbatce. Są tacy, którzy nas biją, drapią i gryzą. Bez powodu, wierzcie mi.Najczęściej są to rezydenci, którzy nie pogodzili się z faktem, że rodzina ich oddała. Mary, jest jedną z takich, której wszyscy sie boją. Jest silna i podstępna. Kiedy wchodzę do niej rano, nachylam się nad nią i mówię, że teraz będę ja myła, ubierała, to słucha ze zrozumieniem, a za chwile mnie gryzie. Oraz okropnie krzyczy, płacze... Ale są i tacy, którzy z bananem na misce wyciągają ręce na mój widok i to dodaje siły.
Wracając do tej niedzieli, kiedy wpadłam na kilka godzin. Jedna z Angielek mnie ujrzawszy uknuła plan "złegosamopoczucia" i ona będzie się zwalniać! Toteż pielęgniarka bez skrupułów zapytała mnie, czy mogę zostać do końca dnia. Wiedząc, że jestem z dzieckiem...
-Nie, nie mogę. Poza tym w tej instytucji do łatania dziur personalnych jestem dość dobra, tylko do kontraktu nie.
Moj grafik na następne dni wygląda tak:
dwie nocki, jeden dzien wolnego (tego,kiedy schodzę z nocki), dwie nocki, jeden dzien wolnego i znow dwie nocki... Przecież to nawet nie jest legalne.
Branża geriatryczna to cięzki kawałek chleba, za najniższą krajową. I choćbym strasznie chciała mieć to poczucie niesienia pomocy, otaczania tych ludzi opieką, to system to spierdoli!

piątek, 7 lutego 2014

24 Lutego Protest Polaków w Londynie

Dziś na stronę emnowin, polskiego portalu informacyjnego wysłałam ten tekst:

Jest już oficjalny list do premiera Davida Camerona, który polscy demonstranci zamierzają przekazać premierowi 24 lutego. Demonstracja, organizowana przez Patriae Fidelis we współpracy z Polish Bikers, rozpocznie się o godzinie 14.00 przy 10 Downing Street i przemaszeruje pod Parlament. Protest poprzedzi przejazd motocyklistów z miejsca pobicia Polaka pod Parlament.

Dear Prime Minister,
Poles have been coming to Britain for centuries. We have lived peacefully with our new neighbours and contributed to the economy of the United Kingdom. We treat Britain as an ally, a friend and a partner. We are thankful for feeling welcome. It is therefore strange that the British media, taking their lead from politicians, often demonise Poles with consequentially horrific results.

The trigger for the planned demonstration is the recent chauvinistic assault on an innocent Polish biker, whose only “fault” was wearing a Polish flag on his helmet. On 15th January, Damian was surrounded by 15 men who shouted xenophobic abuse at him and pushed him off his bike while repeatedly punching and kicking him. Just for being Polish. This attack is not an isolated incident, as Poles are regularly amongst the most numerous victims of racist attacks. 

The purpose of this protest is to highlight the high level of anti-Polish attitude that has been accumulating in the UK in recent months. This seems to have reached an apogee on 6th January when you, the Prime Minister of the United Kingdom, decided to stigmatise Poles. Accusing us of being child benefit abusers is insulting to all hard working tax payers in the UK. According to recent UCL studies, Poles have contributed with their taxes 34% more to the economy when compared to the benefits taken, more than any other minority and even the British themselves. 

It is not our goal to belittle the great British hospitality and generosity to the recent influx of Polish immigrants since 2004. Nonetheless, it must be recognised that we are a fully integral part of British society now – we are students, lawyers, builders, doctors, accountants, teachers, and other contributors to this country. 

We can‘t understand why people who have respected British law, paid our taxes, contributed to the culture, have much in common and fought alongside the British on many occasions, notably in the Battle of Britain, should now be slandered. 

It is truly hurtful that once excellent British-Polish relations are on the verge of being shattered by populist politicians, who are using Poles as scapegoats. We do not want to dictate what the benefit system should be nor the nature of relations with the European Union, because it is up to all of us, citizens and residents of the United Kingdom, to decide the political future by fair debate and reasoned argument. But we will not allow bigotry and discrimination against our people! 

We expect that you should:
- Explain that taxpayers in the UK who are of Polish origin are entitled to receive the same benefits as other taxpayers.
- State unequivocally that Poles should be treated equally to others. 
- Use your position to call for an end to racism against Poles. 

This letter is also directed to Ed Milliband, who, despite having Polish roots, regrets letting the Poles work in the UK, and Nigel Farage for his constant criticism of workers from Eastern Europe. We would also like to express our gratitude to those MPs who have cooperated with Labour Friends of Poland, Polish Friends of Conservatives, Conservative Friends of Poland and Friends of Poland in UKIP. They can count on the support of the Polish people.

Signatories:
Jarosław Bernat, Representative of the Polish Bikers in the United Kingdom
Marzena Schejbal, Chairman of the Home Army (Armia Krajowa) in the United Kingdom
Sergiusz Paplinski, Home Army (Armia Krajowa) veteran
Jan Niechwiadowicz, Author of the “German Camps, Polish Victims” 
Jerzy Byczynski, Chairman of the Polish Youth Association “Patriae Fidelis“
Maciej Swirski, Chairman of the Polish Anti-Defamation League
Janusz Rozycki, son of Jerzy Rozycki, one of Enigma codebreakers
Irena Grocholewska, Head of Federation of Polish Teachers Abroad
Patryk Malinski, Conservative Candidate for the Hounslow Council
Lukasz Filim, Executive Board President of the Polish Professionals in London
Dawid Wawrzyniak, Chairman of the Polish Cooperation Network
Sławomir Wróbel, Chairman of the Polish Group London “PogLond” 
Maciej Bator, Coordinator of the Vote! Campaign

10 stycznia polski motocyklista został brutalnie pobity pod pubem na obrzeżach Londynu przez grupę kilkunastu Anglików, którzy zobaczywszy na jego kasku polską flagę i napis Poland ściągnęli go z motoru i jęli bić oraz kopać krzycząc przy tym, że ma wracać do Polski.

O ironio, tego samego dnia portal Emnowiny opublikował mój felieton, w którym zwracałam uwagę na to, iż słowa premiera podsycą niechęć do Polaków. I stało się. Cztery dni później interweniowałam u pani dyrektor szkoły mojej córki, gdyż jej kolega z klasy, podczas zwykłej dziecięcej sprzeczki, krzyknął do niej „Go back to Poland!”. Mało tego, matki na boisku szkolnym pokazywały mi palcami, kto nie kryje niechęci do Polaków. Byłam w absolutnym szoku, że ktoś w w tym kraju w ogóle obnosi się z jakąkolwiek dyskryminacją.

Jak chcemy tutaj dalej spokojnie żyć, jeśli właśnie teraz nie przyłączymy się do demonstrantów? To jest naprawę ważny protest i nie będzie miał większego znaczenia, jeśli pojawi się na nim 100 osób. Kilkaset ma szansę na uwagę i refleksję, tysiące na dużo więcej.

Z niedowierzaniem kręcę głową, gdy czytam komentarze pod wcześniejszymi felietonami, że oto premier wziął się za nierobów, i że dobrze, nareszcie! W porządku, tylko czyim kosztem. Opiniotwórcze środowiska polityczne zabiegając o głosy konserwatystów podjęły tę walkę biorąc sobie za przykład Polaków. Tymczasem według ostatnich badań Uniwersytetu UCL, wkład Polaków w politykę podatkową Wielkiej Brytanii był o 34% wyższy niż otrzymywane świadczenia i był najwyższy wśród wszystkich mniejszości.

Smucą mnie też komentarze, że zjednoczona Polonia nie ma szans... Nie dlatego, że się z nimi nie zgadzam, bo po części muszę, ale raczej dlatego, iż obawiam się, że przeciętny Kowalski całą tę sprawę oleje, od serca będzie darł przysłowiową JAPĘ, ale tyłka nie ruszy.
Abstrahując, dawno temu pracowałam w pewnej fabryce z Polakami i Pakistańczykami, większość z nas drobniejszymi lub większymi przewinieniami zasłużyła sobie na nieprzyjemne rozmowy z przełożonymi w tzw „Office”. Kiedy miał iść Pakistańczyk zgłoszony przez brygadzistę, wszyscy jego koledzy stawali w jego obronie u progu „Office'u”, za Polakiem nie poszedł żaden inny Polak. Niestety. Więc siła narodu w nas samych.

Pamiętajcie Państwo, że druga taka okazja może się nie zdarzyć. Nie wolno nam dopuścić do fiaska tej demonstracji, bo, patrząc perspektywicznie, może ona mieć ogromny wpływ na to, jak będziemy tu żyć. Każdy z nas ma swoją godność, a nie wywalczymy jej w pojedynkę bądź w nielicznej grupie. Musimy się zjednoczyć dla przyszłości naszej i naszych dzieci.

Proszę pamiętać, że 22 maja mamy wybory samorządowe i gorąco polecam wzięcie w nich udziału. Nawet starając się o kredyt w Anglii brane jest pod uwagę, czy pożyczkobiorca głosuje, a co za tym idzie, czy swoje interesy życiowe w pełni przeniósł na wyspy.